24×36, czyli dokument w formacie plakatu filmowego

"24x36", fot. Snowfort Pictures
Jeszcze niedawno, to właśnie plakat decydował o wyborze kinowego seansu, jednak obecnie sztuka plakatu jest równie piękna, co martwa – przynajmniej w wydaniu filmowym... O historii, upadku i powolnym odradzaniu się tego gatunku ilustracji opowiada film "24x36", zaprezentowany kilka dni temu podczas teksańskiego Fantastic Fest.

Pamiętacie czasy, kiedy o wyborze kinowego seansu decydował plakat filmowy? Dziś jest to sztuka mocno zapomniana, jednak nie brakuje pasjonatów, którzy chcieliby jej odrodzenia. I właśnie o tym opowiada film „24×36”, zaprezentowany kilka dni temu podczas Fantastic Fest w Texasie.

Sztuka plakatu jest równie piękna, co martwa – przynajmniej w wydaniu filmowym. To słowa ludzi, którzy na projektowaniu plakatów w formacie 24×36 zjedli zęby… Jeszcze nie tak dawno, plakat był pierwszym łącznikiem między twórcą a widzem. Nie było zajawek, nie było wałkowania tematu w mediach na pół roku przed premierą. Człowiek widział plakat i podejmował decyzję: iść albo nie iść. Oczywiście bywało też tak, że plakat okazywał się ciekawszy, niż promowany przez niego film… Jednak czasy się zmieniły.

Informacja jest obecnie na wagę złota, więc dział marketingu zaczyna swoją pracę na wiele miesięcy przed dystrybucją filmu. Ot, rządy internetu. A plakat? Wisi w holu kina, choć jego rola jest marginalna. Nie dziwi się fakt, że studia filmowe przestały przywiązywać do niego wagę. Nie da się jednak ot tak uśmiercić integralnej części popkultury. Klasycznymi pracami zainteresowały się więc galerie sztuki. Z kolei usługami ich autorów zainteresowali się twórcy kina awangardowego, no i pasjonaci, którzy nie zaakceptowali śmierci tego gatunku. Innymi słowy: podczas gdy największe wytwórnie postawiły na uwspółcześnienie plakatowej formuły, jej pierwowzór oderwał się od filmu i podążył w stronę sztuki sensu stricto. A to nie mogło umknąć uwagę speców z Hollywood…

„24×36”, czyli jak stworzyć film o plakacie filmowym

W swej konstrukcji „24×36” jest stuprocentowym filmem dokumentalnym. Zobaczymy więc archiwa i całą masę starych plakatów, natomiast większość treści przekażą nam „gadające głowy”. Na tej płaszczyźnie twórcy nie wyszli poza kliszę. Warto jednak pamiętać, że film adresowany jest do konkretnego grona odbiorców, przez co „przeciętny Kowalski” musi uwierzyć na słowo, że te wszystkie nic nie mówiące mu twarze i nazwiska, to w rzeczywistości najważniejsze osoby ostatnich czterech dekad w branży plakatowej.

W „24×36” zobaczymy wiele takich osób, ponieważ to one budują narrację, a zarazem stanowią temat filmu. Snowfort Pictures i Post No Joes Productions ściągnęli tuzy branży, tworząc obraz jej złotych latach i bolesnego upadku. A wszystko to w nieco ponad półtorej godziny. Jednak historia i kultowe plakaty to nie cała zawartość tego filmu. Spory fragment odnosi się także do wspomnianego renesansu sztuki plakatowej. Nie brak też wizji przyszłości, oczywiście najmocniej skupiających się na odrodzeniu zainteresowania wśród hollywoodzkich twórców.

Plakat filmu "24x36", fot. Snowfort Pictures
Plakat filmu „24×36”, fot. Snowfort Pictures

Premiera filmu odbyła się 23. września, podczas teksańskiego Fantastic Fest. Ponieważ filmy tego typu z reguły rzadko pokazywane są poza festiwalami, ciężko stwierdzić, czy „24×36” będzie w przyszłości można zobaczyć także u nas. Jest jednak szansa, że twórcy podzielą się nim za pośrednictwem internetu. Zainteresowani muszą po prostu bacznie obserwować.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Czy Pokemon Go to jeden wielki spisek?

Gra ukazała się zaledwie dwa tygodnie temu, a już wiadomo, że jest...
Czytaj wiecej