Do szkoły marsz!

1 września. Data, która młodszym ludziom kojarzy się z jednym – początkiem nowego roku szkolnego. Dla niektórych to jeden z lepszych dni w kalendarzu, dla innych koniec wakacji. Ja sam, zawsze należałem do tych drugich.

To chyba właśnie dlatego, kiedy oglądałem „szkolny film” (roboczo nazwałem tak gatunek, którego miejscem akcji była właśnie szkoła), najbardziej utożsamiałem się z tymi, którzy za samą instytucją szkoły nie przepadali. Tak się składa, że jednym z najlepszych tego typu filmów jest mój równolatek – Wolny dzień pana Ferrisa Buellera. Ta doskonała komedia z 1986 roku, w reżyserii Johna Hughes’a (Klub winowajców, Dziewczyna z komputera, Wujaszek Buck) jest już filmem kultowym i doskonałym przykładem walki o wolność nastolatków – może trochę przesadzam, ale film doskonale pokazywał jak młodzi ludzie, nie chcą się poddawać systemowi i woleliby robić to, na co mają ochotę.

Ferris Bueller to młody chłopak, mieszkający na przedmieściach Chicago i chodzący do szkoły średniej. Jest popularny, znany z tego, że wiele może załatwić. Ma piękną dziewczynę i dobrego przyjaciela. Ferris… lubi wagarować. Lubi to tak bardzo, że ostatecznie, kiedy postanawia po raz kolejny nie pojawiać się w szkole, dyrektor obiera sobie za punkt honoru przyłapanie go na kłamstwie – Ferris oczywiście rodzicom powiedział, że jest chory. Cały film to zabawa w kotka i myszkę, między młodym chłopakiem i dyrektorem.

Kilka tygodni temu włączyłem sobie Netflixa i przedzierając się przez propozycje do obejrzenia, natrafiłem na ten film, który bardzo dobrze wspominam z czasów dzieciństwa. Nie mogłem go nie obejrzeć i po seansie stwierdziłem, że jest to jedna z lepszych komedii, jakie miałem okazję w życiu obejrzeć. Możliwe, że potęguję to sentyment do niego, ale mimo wszystko jest to świetny film, który doskonale się broni, nawet po ponad 30 latach. Tytułowa rola Matthew Brodericka i jego zburzenie czwartej ściany przeszły do kanonu, a Jennifer Grey, która tu zagrała jego siostrę, dała nam przedsmak aktorstwa, które rok później mogliśmy podziwiać w Dirty dancing. Ferris to chłopak, którego każdy rodzic chciałby mieć za syna, dziecko za brata, a chłopaki za kumpla. Jest inteligenty, przebojowy i słodki. Ideał młodego człowieka, z którym chyba każdy chciałby się utożsamiać i w tym tkwił jego sukces.

Nie wiem jak inni, ale ja widzę w tym filmie wolność. To przykład na to, że nie zawsze trzeba robić to, co każą nam inni. Oczywiście nie chcę tu nakłaniać nikogo na niechodzenie do szkoły, czy łamanie zasad. Po prostu kluczem do szczęścia jest odlezienie własnego „ja” i podążanie za nim. Ferris doskonale czuł się poza szkołą albo po prostu nie robiąc wszystkiego tak, jak zostało to przyjęte w pewnych normach. Po przecież czym są owe normy? Bardzo często tu tylko etykietki, które są nam przyklejone od pierwszych dni naszego życia. Dla mnie Wolny dzień pana Ferrisa Buellera to taki manifest młodego człowieka – jest on w żartobliwym tonie, ale mimo wszystko bardzo głęboki. Zobaczyłem to dopiero po wielu latach i teraz wiem, dlaczego to tak kultowy film i mogę się tylko domyślać, jak był odbierany w połowie lat osiemdziesiątych, kiedy to miał swoją premierę. Trochę żałuję, że już nie tworzy się takich filmów. Teraz głównie ogłada się dramaty albo bardzo głupie komedie. Trudno o coś, co będzie pośrodku – zabawne, ale niosące ze sobą jakieś przesłanie.

Dziś jest pierwszy dzień szkoły. Jeżeli czytają to jacyś uczniowie, to dam Wam małą radę; nie dajcie się zaszufladkować. Wszystko, co robicie i będziecie robić, róbcie w zgodzie z samym sobą i tylko dlatego, że Wy tego chcecie. To jest jedna z najważniejszych rzeczy, jaka będzie Wam w życiu potrzebna. Szkoła jest ważna, ale nie jest tym, co Was definiuje. Jest czas na naukę w szkole, ale trzeba go też znaleźć na robienie tego, co się po prostu chce.

Na koniec, jeśli będziecie mieć trochę wolnego czasu, to obejrzyjcie sobie Wolny dzień pana Ferrisa Buellera – zakładam, że większości z Was przypadnie on do gustu.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Animowane dobro

Nadszedł ten czas w roku, kiedy do kin wchodzi film stworzony przez...
Czytaj wiecej