Aaron Sorkin – mistrz scenariuszy powraca

Gdyby ktoś mnie teraz zapytał, kogo najbardziej w Hollywood cenię za pisanie, bez zastanowienia podałbym jedno tylko nazwisko. Aaron Sorkin od wielu lat jest na szczycie mojej osobistej listy najlepszych scenarzystów.

Od dziś w kinach możemy obejrzeć Grę o wszystko z Jessicą Chastain w roli głównej. Scenariusz do tego filmu napisał właśnie Aaron Sorkin, a nawet pierwszy raz w swojej karierze zasiadł on na krześle reżyserskim, za co został też nominowany do Złotego Globu. Kim jest ten człowiek i co sprawiło, że wyczekuję każdej produkcji, w której „maczał” swoje palce?

Pierwszy raz styczność z jego twórczością – chociaż wtedy jeszcze nie byłem tego świadom – miałem w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, gdy obejrzałem dwa filmy: Ludzi honoru oraz Prezydent – Miłość w Białym Domu. Pierwszy to naprawdę dobry dramat śledczy z udziałem między innymi Toma Criuse’a i Jacka Nicholsona, a drugi to romantyczna opowieść o tym, że nawet prezydent Stanów Zjednoczonych ma prawo do zakochania się – w filmie możemy zobaczyć Michaela Douglasa oraz Annette Bening, ale gra tu również jeden z moich absolutnych ulubieńców, Michael J. Fox. Na kanwie drugiego filmu powstał pierwszy głośny serial, za który odpowiadał Sorkin, a był nim Prezydencki poker. Przez wiele lat widzowie mogli śledzić perypetie prezydenta USA oraz jego urzędującego gabinetu. Choć u nas nie była to popularna produkcja, to pamiętam, że można ją było oglądać na jednym z płatnych kanałów i – pomimo tego, że byłem wtedy dość młody – to oglądanie jej sprawiało mi naprawdę sporo satysfakcji, bo to telewizja na wysokim poziomie.

Zresztą z kolejnym serialem Aarona Sorkina było podobnie, jednak ten za stałe zagościł w moim sercu i stał się jedną z ulubionych pozycji oraz jedną z najlepszych jakie dane mi było w życiu oglądać. Mowa o Studio 60 on the Sunset Strip. Formą był on bardzo zbliżony do Prezydenckiego pokera, jednak zamiast o kulisach życia w Białym Domu, opowiadał on o tworzeniu satyrycznego programu na kształt Saturday Night Live. W rolach głównych wystąpiły tu naprawdę wielkie gwiazdy amerykańskiej telewizji, w tym: Matthew Perry, Amanda Peet, Sarah Paulson, Steven Weber oraz Bradley Whitford i Simon Helberg. Doliczyć do tego należy sporo gościnnych wstępów. Serial doczekał się zaledwie jednego sezonu liczącego 22 odcinki, jednak jest on dobrze zamkniętą historią, która tak naprawdę nie potrzebuje kontynuacji. Jest w niej pełno świeżego, błyskotliwego i inteligentnego humoru, w tym również sytuacyjnego, co sprawią, że oglądanie go jest czystą przyjemnością. Jeśli będziecie mieć kiedykolwiek okazję, nie wahajcie się ani sekundy i nadróbcie tę produkcję.

Później kariera Sorkina nabrała rozpędu. Napisał scenariusz do Wojny Charliego Wilsona, następnie do historii Marka Zuckerberga i powstania Facebooka The Social Network, za co otrzymał Oscara. Później Moneyball w reżyserii Bennetta Millera i kolejne nominacje. W latach 2012-2014 Sorkin współpracował z HBO, dla której stworzył bardzo dobrze przyjęty i nagradzany serial Newsroom. Jego forma była bardzo zbliżona do poprzednich seriali jego autorstwa, a tym razem opowiadał on o kulisach telewizji informacyjnej. Ciekawym jest to, że wszystkie wszystkie wydarzenia, o których owa telewizja informowała, były prawdziwe. Był to swoisty komentarz do tego co działo się w tamtym czasie w Stanach Zjednoczonych i na świecie.

Swoim ostatnim filmem, Steve Jobs, który opowiadał o założycielu Apple, Sorkin kolejny raz udowodnił, że jest królem pisania scenariuszy, a historie biograficzne (oparte na książkowych bestsellerach) wychodzą mu naprawdę znakomicie. Czy tym razem będzie podobnie? Gra o wszystko jest scenariuszem na podstawie pamiętnika Molly Bloom, która postanawia założyć ekskluzywny i nielegalny klub pokerowy. Jestem bardzo ciekaw tego, jak autor sprawdzi się jako reżyser, ale jednego można być pewnym: będzie to produkcja na naprawdę wysokim poziomie. Sądzę, że fani twórczości Aarona Sorkina wyjdą z kina usatysfakcjonowani. Nie mogę się doczekać seansu.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Błędy się zdarzają

Minęło już kilka dni od tegorocznej oscarowej gali. Zostanie ona na pewno...
Czytaj wiecej