Australijscy Jedi rosną w siłę, a to problem dla Imperium

Yoda, mistrz Jedi, mawiał: "Moc jest silna w tym kraju...", fot. Mashable.com
Pamiętacie jak przy okazji ostatniego Narodowego Spisu Powszechnego rozgorzała batalia o to, czy Ślązacy powinni dostać szansę na określenie swej odmiennej narodowości? Cóż, na tle Australii problem wydaje się naprawdę błahy. Rachmistrzom z antypodów przyszło walczyć z Jedi!

Pamiętacie jak przy okazji ostatniego Narodowego Spisu Powszechnego rozgorzała batalia o to, czy Ślązacy powinni dostać szansę na określenie swej odmiennej narodowości? Cóż, na tle Australii problem wydaje się naprawdę błahy. Rachmistrzom z antypodów przyszło walczyć z Jedi!

Rycerze Jedi w Australii? Brzmi niedorzecznie, ale to prawda. Może nie posiadają mocy, ale ich obecność może nieść za sobą pewne konsekwencje prawne. Otóż 9. sierpnia w Australii rozpoczyna się powszechny spis ludności. Niby nic nowego, w końcu jest on organizowany regularnie co pięć lat. Jednak kwestię wiary traktuje się tam zaskakująco poważnie.

Przy okazji ostatniego spisu (roku 2011), do wyznawania religii chrześcijańskich przyznawało się w Australii około 61,1% ludności. Jeśli jednak spojrzeć na to dokładniej, katolicy (największa z chrześcijańskich grup) stanowili zaledwie 25,3% ogółu. Na drugim miejscu w rankingu znaleźli się ateiści, tracąc do najwyższego stopnia podium zaledwie 3%. Gdzie w tym wszystkim są Jedi? Gdzieś na szarym końcu. Wiarę w „moc” zadeklarowało ostatnio sześćdziesiąt pięć tysięcy osób. Na tle ponad dwudziestotrzymilionowego państwa stanowili około 0,3%. To niewiele, jednak sprawa ma podłoże polityczne…

Wiara a dyskurs polityczny

Przebudzenie mocy w Australii nastąpiło już piętnaście lat temu. Zresztą nie tylko tam. Inicjatywa pojawiła się po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii, właśnie w roku 2001. Wówczas przyznało się do tego niemal 400’000 Brytyjczyków. Był to oczywisty żart, ale w ślad za nimi poszły także inne narody. Za rycerzy Jedi uważało się: 14’000 Szkotów, 21’000 Kanadyjczyków, 53’000 Nowozelandczyków i wreszcie 70’000 Australijczyków. Doliczając do tego także inne kraje, jak choćby Czechy (15’000 w roku 2011), na świecie mieliśmy około 600’000 zdeklarowanych Jedi!

Plakat Atheist Foundation of Australia
Plakat Atheist Foundation of Australia, przeciw zaznaczaniu religii Jedi dla żartu

Co ciekawsze, Jediism jest oficjalną religią, jednak tylko nieliczni rzeczywiście go wyznają, a taki stan rzeczy przeszkadza nie tylko ludziom wierzącym. Ba, w tej sytuacji katolicy powinni wręcz zjednoczyć z nimi siły, ponieważ za całą aferą stoi Atheist Foundation of Australia. I tu właśnie zaczyna się polityka. Jak przyznała Kylie Sturgess, przewodnicząca AfoA: „Ten żart trochę już się przejadł. Co prawda kilkanaście lat temu sama tak zrobiłam, ale teraz wzywam, by obywatele potraktowali spis ludności bardziej poważnie”. Dlaczego to tak ważne?

Otóż ilość wyznawców danej religii, jest ważnym sygnałem dla australijskiego rządu przy podejmowaniu decyzji. Wiara ma więc znaczący wpływ na dyskurs polityczny kraju, a statystyki nie kłamią. Jedi i im pokrewni „żartownisie” osłabiają pozycję ateistów, ponieważ w spisie powszechnym nie są uwzględniani jako „niewierzący”, a jako „nieokreśleni”. Gdyby podczas poprzedniego spisu ludności potraktować te dwie kategorie łącznie, ateiści zajęliby pierwsze miejsce z wynikiem 31,7%. To spora przewaga nad katolikami, stąd pomysł Atheist Foundation of Australia na rozpoczęcie kampanii informacyjnej.

Order 66
Yoda – jeden z niewielu Jedi, którzy przeżyli wykonanie rozkazu 66

O jej skuteczności przekonamy się niebawem, ale wykonanie „rozkazu 66” wisi w powietrzu…

Autor artykułu
More from Damian Halik

Cara Delevingne w reklamie promującej torebki Chanel

Jak na emerytkę, Cara Delevingne ma całkiem sporo zajęć. Była modelka usilnie...
Czytaj wiecej