Bang Bang Bang… Cilit!

Są reklamy i reklamy. Ta jest szczególna.

Jak powszechnie wiadomo są różne typy reklam. Jeśli weźmiemy na warsztat taką kategorię jak… środki czyszczące szybko zdamy sobie sprawę, że polotu w tym segmencie brakuje. Albo nie ma. A może nie było?

Kiedy myślimy o reklamach środków czystości wizualizować nam się może Irek Bielenik, czy Zygmunt Chajzer przekonujący od lat że biel z roku na rok jest bielsza. Z drugiej strony to często reklamy adoptowane z innych rynków zatem charakterystyczny brak zgrania dialogów z ruchem warg jest czymś na co szczególnie nie zwracamy uwagi. Trudno tu kogokolwiek winić za taki stan rzeczy. Powstają reklamy takie, jakich potrzebuje rynek i grupa docelowa. Ale są wyjątki i perełki. Reklama taka jak ta nie ma najmniejszych szans pojawić się w telewizji, ale Internet rządzi się swoimi prawami. Tu tylko takie produkcje mają szansę zaistnieć. Tym bardziej, że umiejętnie łączy pierwiastki męskie i żeńskie. Fajnie, że firmy o których byśmy nie pomyśleli w pierwszej kolejności jako „kreatywnych” dostrzegają konieczność nie tyle zmian, co dostosowania swoich przekazów do różnych odbiorców. Zdecydowanie bardziej dziś już lubię Cilit.

Autor artykułu
More from Krzysiek Bukowski

Na pierwszy rzut oka | Część 1

Czasem jest tak, że to co najciekawsze na zdjęciach nie jest widoczne...
Czytaj wiecej