ZBĘDNY BALAST W LAPTOPACH – CZY ICH PRODUCENCI SIĘ KIEDYKOLWIEK OPAMIĘTAJĄ?

bloatware
Przytłaczająca większość producentów komputerów wciska nam ze sprzętem oprogramowanie, którego nie potrzebujemy i nie chcemy. To już od dawna jest męczące i frustrujące, a teraz staje się niebezpieczne.

Przytłaczająca większość producentów komputerów wciska nam ze sprzętem oprogramowanie, którego nie potrzebujemy i nie chcemy. To już od dawna jest męczące i frustrujące, a teraz staje się niebezpieczne.

Wracasz do domu z nowiusieńkim, świeżo zakupionym komputerem. Jest taki ładny, lśniący, sprzedawca zapewniał, że szybki i funkcjonalny. Uruchamiasz go po raz pierwszy, wita cię logo producenta, ekran powitalny systemu operacyjnego, wszystko gra, po czym… jedno wyskakujące okienko, drugie, trzecie. Aktywuj program antywirusowy, zarejestruj twój produkt, wyślij swoją muzykę do naszej chmury i koniecznie sprawdź naszą aplikację do selfików, która doda ci wąsy i brodę do zdjęcia.

Do licha ciężkiego.

Miałem kontakt z komputerami właściwie wszystkich znanych marek. W nielicznych przypadkach dołączone do sprzętu oprogramowanie okazywało się dobrze napisane, przydatne i wygodne. W większości to jednak beznadziejne, zupełnie niepotrzebne i spowalniające komputer aplikacje, które trzeba jak najszybciej usunąć.

Pal licho, gdyby chodziło to tylko o naszą niewygodę i zmarnowane pół godziny po uruchomieniu komputera na wywalanie tego śmiecia. Niestety, problem sięga o wiele dalej. Te koślawo napisane aplikacje mogą być dla nas poważnym zagrożeniem. Tak jak niedawno wykryta usterka w oprogramowaniu jednego z czołowych producentów komputerów.

bloatware

Serwis dla cyberwłamywacza

Z premedytacją nie nazywam aplikacji po imieniu, nie chcę piętnować tylko jednego producenta, skoro za uszami wiele ma większość z nich. Dociekliwych zapraszam do linka źródłowego powyżej, a firma o której mowa usunęła już problem. Owa aplikacja należ do tych, którym dajemy szansę, zamiast ją od razu wywalać. Jej zadanie to serwisowanie i konserwacja naszego komputera, automatycznie wykonuje czynności, które my powinniśmy raz na jakiś czas robić. Owa aplikacja instalowana jest na prawie wszystkich komputerach tej firmy.

I miała poważną lukę bezpieczeństwa, która pozwalała przestępcom na zdalne wykonywanie kodu na naszym komputerze. Przekładając z komputerowego na nasze: osoba w tej samej sieci, co nasza, mogła uruchomić na naszym komputerze dowolny program, w tym taki działający po cichu kradnący nasze dane logowania do, na przykład, banku.

Jest dla mnie w pełni zrozumiałe, że nie ma idealnego oprogramowania, i że każdy jeden liczący się producent łata kilkanaście poważnych luk w swoich produktach miesięcznie. Zredukujmy jednak zagrożenie do minimum i nie wciskajmy klientom czegoś, z czego i tak nie korzystają, a jak już jest coś szczególnie przydatnego, to niech to nie operuje na najwyższych uprawnieniach w systemie, dając cyberwłamywaczom pole do popisu. Drodzy producenci, nie chcemy waszych śmieci. Ograniczcie je do minimum, dla naszej satysfakcji z użytkowania produktu i, przede wszystkim, dla naszego bezpieczeństwa.

Autor artykułu
More from Maciej Gajewski

LG Stylus 2 – telefony z rysikiem nie tylko dla profesjonalistów

Rysik zazwyczaj był kojarzony z telefonami dla biznesmenów, takich jak Samsung Galaxy...
Czytaj wiecej