Brno na jesienne smutki

źródło: Brno na jesienne smutki - Rafał Turowski - IMG_6065
Brno kojarzone jest z… seksem. Zobacz dlaczego

Jesień jest świetną porą roku, żeby sobie pojeździć po naszym pięknym kontynencie, popatrzeć jak się zmieniają kolory liści na drzewach i dać się zachwycić miejscami, których nie podejrzewaliśmy o to, że są w jakikolwiek sposób zachwycające. Właśnie dałem się zaskoczyć Brnu. Gdyż po pierwsze – jest tam ładnie, a po drugie – wciąż niewielu turystów o tym wie. W związku z powyższym w Brnie jest wyraźnie więcej powietrza niż w nieprawdopodobnie zatłoczonej Pradze.

Interesujecie się architekturą? Ja również niespecjalnie. Niemniej brneński funkcjonalizm jest czymś naprawdę ciekawym. Willa Tugendhatów, w której notabene podpisano umowę rozwodową Czech i Słowacji, jest budynkiem nieprawdopodobnie pięknym w swej prostocie. Płaski dach, proste linie i obłędny widok na miasto przez gigantyczne okna zachwycił także Unesco, które umieściło tę willę na liście światowego dziedzictwa. Szkoda tylko, że tyle zachodu ze zwiedzaniem, trzeba się zapisywać wcześniej, oglądanie tylko w grupach, ale uwierzcie – warto. Na starym mieście zupełnie na własną rękę choć tylko z zewnątrz można obejrzeć także funkcjonalistyczny, acz remontowany obecnie Hotel Avion. Trudno to sobie wyobrazić, ale budynek hotelu ma tylko siedem metrów szerokości, mimo to w pokojach goście na brak przestrzeni nie narzekali. Pewnie dlatego,  że funkcjonalizm miał zapewne coś wspólnego z funkcjonalnością:)

źródło: Brno na jesienne smutki - Rafał Turowski - IMG_6111

Brno kojarzone jest z… seksem (Sex w Brnie, oczywiście, że widzieliście) oraz z targami. Jest także bardzo ważnym ośrodkiem uniwersyteckim, studiuje tam aż 80 tysięcy studentów – na niespełna 400 tysięcy mieszkańców. Ten fakt niesie za sobą implikacje istotne również dla turysty. Bo jak wiemy – studenci pożądają kultury taniej, dostępnej i na poziomie. I w Brnie tyle się dzieje, że właściwie należałoby się dosłownie rozerwać, żeby podczas weekendu tam spędzonego nie tylko coś zwiedzić, ale i nieco kultury liznąć.  Ja liznąłem „Zabić Sekala”, pamiętacie, w filmie sprzed kilkunastu lat Sekala zagrał Bogusław Linda. Na scenie emocji było niewiele mniej, upewniłem się również, że nasze języki są tylko pozornie podobne. Ale sens zrozumiałem. Sekal był zły. I poniósł słuszną karę, choć kowala żal.

źródło: Brno na jesienne smutki - Rafał Turowski - IMG_6086

Poza tym za moment zaczyna się w Brnie prestiżowy festiwal teatralny, zresztą teatrów w Brnie jest coś koło dziesięciu, od sceny narodowej poczynając, na teatrach eksperymentalnych i niszowych kończąc. Bardzo mi się to podoba.

źródło: Brno na jesienne smutki - Rafał Turowski - IMG_6065

Centrum miasta jest absolutnie zachodnie, czułem się jakbym spacerował po śródmieściu Oslo czy Kolonii. Nieco kontrowersyjnym pomysłem wydał mi się natomiast zegar w kształcie fallusa czy też wibratora (spotkałem także twierdzenie, że jest to „pocisk”. Czyżby?), ale po chwili namysłu i przyzwyczajeniu wzroku uznać należy, że to urządzenie jednak wpisuje się swoją estetyką w okolicę. Podobno przed zabawą sylwestrową na zegar nakładana jest ochronna tkanina, żeby race i sztuczne ognie go nie uszkodziły, nic więc dziwnego, że mieszkańcy mówią o nakładaniu prezerwatywy. No kupa śmiechu, szkoda tylko, że patrząc na urządzenie zupełnie nie wiadomo, która jest godzina. Poza tym dzwony kościelne wybijają tu południe o godzinie 11, więc proszę się nie zdziwić. Nie, nie, ten kościelny zegar jest sprawny, tylko to pamiątka oblężenia miasta przez Szwedów, których sprytni brneńczycy oszukali przestawiając wskazówki zegarów.

 

Zjeść coś trzeba, prawda? Knajp w Brnie oczywiście nie brakuje. W każdej świeże piwo, do tego piwne przysmaki, tradycyjny już ser smażony, ja jednak zawsze biorę pod piwko utopenca. Wciąż wydaje mi się, że kiszenie parówek jest czymś niesłychanie postępowym. Nowością jaką odkryłem w tym roku był jednak tatar z marynowanych hermelinów, znaczy takich serów. Całość miała naprawdę niepowtarzany i taki dość trudny do opisania smak, jednak w idelnej zgodzie korespondujący ze  smakiem piwa. Najbardziej spodobało mi się jednak nie w miejscowym browarze, a w knajpie, w której piwo i inne napoje do stolików podjeżdżają… kolejką. Prawie taką, jaką bawiliśmy się w dzieciństwie, tylko minimalnie większą. Dotknięci syndromem Piotrusia Pana – miejsce dla Was!

źródło: Brno na jesienne smutki - Rafał Turowski - IMG_6097

Nie chcę tu Państwu pisać, że to muzeum ciekawe, a tamten zamek – nie. Będziecie mieć chęć i nastrój – to zwiedzicie, a jak nie – to następnym razem. Ja się przez dwa dni przez to Brno przeszwendałem, odłożywszy przewodniki i wróciłem jakiś taki rozanielony tym krótkim weekendem. No bardzo jest tam miło. Jedźcie więc. Do Brna albo gdziekolwiek. Trzeba podróżować. Dzięki temu nasze jesienne dni nie zlewają się w jedną dżdżystą całość. Naprawdę!

Rafał Turowski

Zdjęcia – źródło: Rafał Turowski

Autor artykułu
More from Rafał Turowski

O Matce Odwadze

Michał Zadara rozumie, że widz płacący za bilet do teatru sto złotych...
Czytaj wiecej