Coraz bliżej Święta

To fakt, Święta już za dwa tygodnie. Kiedy to zleciało? Pamiętam, jak dopiero co ubierałem choinkę, a za kilkanaście dni znów mnie to czeka. Czas pędzi stanowczo za szybko.

To fakt, Święta już za dwa tygodnie. Kiedy to zleciało? Pamiętam, jak dopiero co ubierałem choinkę, a za kilkanaście dni znów mnie to czeka. Czas pędzi stanowczo za szybko.

Nie jestem zbyt świątecznym człowiekiem. Może żaden ze mnie Grinch, ale nie przepadam za tym okresem. Sam do końca nie wiem dlaczego, po prostu moje Święta nigdy nie wyglądały jak cudowny obrazek, pełen miłości i śpiewania kolęd. Jedno jednak zawsze lubiłem i czekam na to, co roku – świąteczne filmy w telewizji.

Wiem, że niektórymi tytułami jesteśmy katowani zawsze i nie za wiele zmienia się w repertuarze, ale jak wyobrażacie sobie Święta, w które w naszych domach nie zawita Kevin… albo Szklana pułapka? Ja jakoś tego nie widzę i pomimo tego, że nam te tytuły na pamięć, to jeśli akurat się trafi jeden z tych powtarzanych filmów, podczas przełączania kanałów, to już go tak zostawiam.

W krzywym zwierciadle: Witaj Święty Mikołaju, to znakomita komedia, która od lat bawi mnie tak samo i znów nie mogę się jej doczekać. Boże Narodzenie to taki okres, który dla każdego jest inny. Nie musimy wierzyć w Chrystusa, by ten czas przeżywać. Święto to stało się chyba uniwersalne, bo obchodzone jest na całym świecie, a przede wszystkim w świecie kultury masowej. Telewizja, ulice, sklepy – niemal wszędzie jest Boże Narodzenie i Święty Mikołaj. W kinach również. Czy to źle? Jak wspomniałem wcześniej, nie przepadam za bardzo za nimi, ale jednak jest coś magicznego w ubieraniu choinki z najbliższymi osobami, możliwości kupienia im prezentu, czy w zwyczajnym położeniu się wspólnie na kanapie i obejrzeniu po raz kolejny tego samego, ulubionego świątecznego filmu.

W Świętach nie chodzi o to, co się dostanie w prezencie, co się zje z wigilijnego stołu, czy jakie kolędy się zaśpiewa. Do niedawna tego nie rozumiałem. Święta to przede wszystkim czas, jaki spędzamy z najbliższymi. Nawet jak z większością widzimy się codziennie i nawet jeśli potrafimy sobie skakać do gardeł, to Święta są tym momentem, gdy powinniśmy się skupić na tych osobach i naszej miłości do nich. Nic innego nie ma znaczenia przez te kilka dni. Co z tego, że nie ma śniegu? Wiadomo, z nim jest lepszy klimat tego wszystkiego, taka bardziej świąteczna atmosfera, ale liczą się ludzie. Najbliżsi, ale i ci obcy, którzy na co dzień są bardziej samotni. Teraz możemy im trochę pomóc, poprawić nastrój i może zaprosić na ciepły kubek herbaty? Albo najlepiej, obejrzyjmy sobie wspólnie „Kevina…”.

Tak sobie teraz myślę, że wiele z tych świątecznych filmów, jest kiczowatych, a co roku powstaje ich na dodatek więcej i są jeszcze gorsze. Potrafią one jednak w jakiś magiczny sposób zbliżyć nas do siebie, dlatego mam nadzieję, że stacje telewizyjne nigdy nie przestaną ich puszczać.

A jako że jeszcze dwa tygodnie do tego wszystkiego zostały, to obejrzyjcie sobie To właśnie miłość.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Muzyczne biografie

Bardzo lubię kino biograficzne. Niezwykle ciekawe są dla mnie zawsze biografie muzyków...
Czytaj wiecej