Dawne gwiazdy wciąż świecą

Czas nie staje w miejscu. Nie młodniejemy, nie jesteśmy w stanie uciec od nadejścia tego „ostatniego dnia”. Wielu aktorów jest tego świadomych i próbuje udowodnić, że jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa. Co zatem chcą nam przekazać?

Al Pacino, Robert De Niro, Michael Cane oraz wiele innych, to nazwiska, na jakich się wychowałem. To esencja piekielnie dobrego aktorstwa i chyba definicja tego zawodu. Gdyby nie oni, nie kochałbym kina tak, jak dziś. Dzięki nim wchodziłem całym sobą w historie, które były opowiadane na ekranie, wierzyłem w to, co się tam dzieje i później wielokrotnie to nich wracałem. Takie nazwiska pozwoliły mi zakochać się w kinematografii, w aktorstwie i wszystkim, co jest związane z filmem. Wielkie gwiazdy, które wciąż próbują świecić, zanim kiedyś zgasną na zawsze.

Każdy kiedyś się wypala. Bardzo mało jest aktorów, którzy pomimo wieku, wciąż zachowali klasę i grają w samych ambitnych produkcjach. Niektórzy zdecydowali się odejść na emerytury, kiedy wciąż byli kojarzeni głównie z dobrym kinem (np. Sean Connery, czy niedawno Daniel Day Lewis), a inni… Cóż, niektórzy poszli w inne strony. Taki Al Pacino, jedno z największych nazwisk Hollywood, jeden z najwybitniejszych aktorów naszych czasów, od wielu lat nie zagrał w dobrym filmie. Choć każda jego rola, nawet w ostatnim czasie, jest na wysokim poziomie, to nawet on nie uratuje kiepskiej produkcji. Źle dobrany scenariusz potrafi zabić wszystko. Robert De Niro od kilku lat grywa głównie w komediach. Taksówkarz, Wściekły byk czy Ojciec chrzestny 2, zamieniły się w Co ty wiesz o swoim dziadku czy Wielkie wesele. Choć w tych komedyjkach zdarzają się przyzwoite występy, to większość z tego, jest niestety tylko marnym żartem, na bardzo słabym poziomie i jednocześnie policzkiem dla talentu wielkiego aktora.

Zdaję sobie sprawę z tego, że aktorzy również się starzeją i nie mogą grywać już takich samych ról, jak kiedyś. Czy jednak nie ma w Hollywood (i poza nim) postaci, w które mogłyby się wcielić starsze gwiazdy? Czy nie ma ról ludzi, którzy swoje przeżyli, którzy mają coś do powiedzenia i mogą nam opowiedzieć historię? Dlaczego przekroczenie pewnego wieku, oznacza dla znakomitego aktora zaszufladkowanie go w komediach i tylko od czasu do czasu pozwolenie mu zagrać czegoś ambitniejszego – zazwyczaj jednak w kinie niezależnym, niebędącym masowym hitem. Czy naprawdę nikt nie widzi, że marnują się prawdziwe talenty?
Nie dziwią mnie decyzje samych aktorów, którzy decydują się na takie kroki. Wszak aktor to zawód, który ma za zadanie dać chleb na stół. Oni również są ludźmi, którzy mają na utrzymaniu dom, rodzinę i zabezpieczenie przyszłości bliskich. Pieniądze są im potrzebne i biorą takie, jakie są im oferowane. To chyba zrozumiałe. Dziwią mnie decyzje studia i wytwórni.

Do naszych kin wchodzi właśnie film W starym, dobrym stylu. W głównych rolach wystąpili Michael Cane, Morgan Freeman i Alan Arkin. Wybitni aktorzy, mający na swoich kontach niezapomniane role, po raz kolejny obsadzeni… w rolach dziadziów w komedii. Tym razem co prawda jest nadzieja, że nie będzie to jedynie głupia i prześmiewcza komedyjka, gdyż za reżyserię odpowiada tu Zach Braff – charakteryzujący się olbrzymim i absurdalnym poczuciem humoru, ale również mającym coś do powiedzenia. Liczę więc, że choć aktorzy otrzymali role charakterystyczne dla ich wieku, to ich talent został tu potraktowany z szacunkiem.

Pewien polityk powiedział kiedyś, że mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy. Jest w tym ziarno prawdy, gdyż ostatecznie zapamiętuje się to, co ktoś robił pod koniec swojego życia – trochę smutne, ale często tak jest. Mnie natomiast smuci, kiedy dużo młodych ludzi, jak słyszy nazwisko De Niro, to nie widzi Vito Corleone, Neila McCauleya czy Jamesa „Jimmy’ego” Conwaya, a dziadka Zaca Efrona, który non-stop rzuca suche i nieśmieszne żarty o intymnych częściach ciała. To jest naprawdę przykre.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Zacznij nowe życie nad jeziorem Ozark

Kino kinem, ale od wielu, wielu lat uwielbiam również seriale. Ostatnio trochę...
Czytaj wiecej