Do Beninu – NA SAFARI!

1 stycznia wyruszamy do Beninu. Z nadzieją na zwiedzenie Parku Narodowego Pendjari, ale i z duszą na ramieniu, bo... nie mamy wiz. Polityka wizowa tego niewielkiego afrykańskiego państwa zmienia się z taką częstotliwością, że nawet informacje podane sobie przed podróżników na forach internetowych bywają (i były!) nieaktualne.

1 stycznia wyruszamy do Beninu. Z nadzieją na zwiedzenie Parku Narodowego Pendjari, ale i z duszą na ramieniu, bo… nie mamy wiz. Polityka wizowa tego niewielkiego afrykańskiego państwa  zmienia się z taką częstotliwością, że nawet informacje podane sobie przed podróżników na forach internetowych bywają (i były!) nieaktualne.

Z cyklu: Dokąd – do Burkina Faso!

Z Ouaga jedziemy zupełnie pustym autobusem do dużego miasta Fada-Ngourma, tam spędzamy noc i łapiemy – a mówiąc ściśle – dajemy się złapać przez  minibus jadący akurat do benińskiej Tanguiety. Nasze wizowe lęki okazały się niepotrzebne, na granicy Burkiny z Beninen zwyczaje były wręcz wersalskie. Jak się mamy, jak podróż, czy wiza dwudniowa wystarczy, czy na pewno? Combien? – pytam z lękiem. Trzydzieści dwa tysiące z hakiem. Znaczy pięćdziesiąt euro. No cóż, może i drogo, ale wiza estetyczna, kolorowa i bardzo starannie wypisana, z odciskiem pieczątki, na którą pan urzędnik nachuchał co najmniej kilkakrotnie…

Benin jest wyraźnie bogatszy od Burkiny, widać to chociażby po zaopatrzeniu w sklepach. W Burkinie wybór artykułów jest podstawowy, w Beninie – właściwie jak w Europie. Turystów jest także wyraźnie więcej, ściąga ich nie tylko Pendjari, jeden z największych „highlightów” Afryki, ale i zdecydowanie lepsza sytuacja związana z bezpieczeństwem. No cóż, ubiegłoroczny zamach w Ouaga faktycznie zrobił temu cudownemu miejscu wielką krzywdę, a i turystom trudno się dziwić, że nie chcą być co 50 km sprawdzani przez uzbrojone patrole…

W Tanguietcie, która jest bazą wypadową do Parku Narodowego Pendjari, zatrzymujemy się w całkiem niezłym jak na afrykańskie warunki hotelu Baobab, i tam – po długich negocjacjach uzgadniamy naszego przewodnika, za dzień jego pracy, wynajęcie jeepa i benzynę płacimy 90 euro, co jest kwotą standardową, a zważywszy, że do przejechania jest 250 km, można powiedzieć nawet, że dość przystępną. Startujemy o 4.30.

Lwów nie widzieliśmy (lwa zobaczyć trudno), ale całą resztę – wielokrotnie. Co prawda robi to wrażenie, kiedy słoń czy antylopa patrzą na ciebie oko w oko, a nie przez kratę w zoo, ale w – widokiem, który został we mnie i nie chce się odlepić, jest sawanna o wschodzie słońca. No to faktyczne jest jeden z takich momentów, że stoisz z otwartą buzią i patrzysz… W zachwycie. Natomiast zwracam Waszą uwagę na miejsce, w którym można się naprawdę skutecznie wylogować – na Hotel de la Pendjari, składający się z ponad 40 domków o różnym standardzie, położonych tuż przy granicy z Burkiną. Na miejscu podają także posiłki, prąd pochodzi z generatora, zasięgu – i komórkowego i stacjonarnego brak. Najbliższa osada leży 70 kilometrów od obiektu. Bez wątpienia to jedno z miejsc, które można nazwać końcem świata… W drodze powrotnej jeszcze wizyta w Tanougou – najwyższym wodospadzie w kraju, gdzie można zaznajemy przyjemnego ochłodzenia, a kolejnego dnia, bladym świtem wracamy do Ouaga.

Ostatniego dnia kupujemy ostatnie pamiątki, wieczorem – samolot. Lądujemy w zaśnieżonym Stambule. I to w ostatniej chwili, bo za chwilę lotnisko będzie zamknięte. Śnieg zimą – jak się okazuje – nie wszędzie w Europie jest zjawiskiem normalnym, a w Stambule lotnisko sobie z tym zjawiskiem atmosferycznym zupełnie nie radzi. O chaosie i bezradności, które tam panowały można napisać długi, soczysty, pełen złośliwości tekst, ale żołądkować się sensu nie ma, śmieszą tylko nieco nagrody dla portu. No cóż, nigdy więcej zimą przez Stambuł i tyle.

Zachęcam do lektury poprzednich części dzienników z podróży do Burkina Faso:

część IIIczęść II, część I

Autor artykułu
More from Rafał Turowski

Gorący sezon w pozawarszawskich teatrach

Zaglądamy do teatrów pozastołecznych, zwykle najciekawsze propozycje miał Teatr Polski we Wrocławiu...
Czytaj wiecej