Droga przez Amerykę

Zapraszam Was w podróż przez Amerykę. Może nie przez całą i dopiero za tydzień, ale będzie to ciekawa podróż – i nieprzyjemna. Jeśli nie chcecie się w nią wybierać, nie będę Was do tego zmuszał. Dodam tylko, że możecie później tego żałować.

Zapraszam Was w podróż przez Amerykę. Może nie przez całą i dopiero za tydzień, ale będzie to ciekawa podróż – i nieprzyjemna. Jeśli nie chcecie się w nią wybierać, nie będę Was do tego zmuszał. Dodam tylko, że możecie później tego żałować.

Gdzie się udajemy? W miejsce brudne i wolne od na ogół przyjętych zasad. Tam, gdzie trzeba walczyć o przetrwanie, gdzie nie można nikomu ufać i zawsze być przygotowanym na najgorsze. Odwiedzimy miejsca, które zazwyczaj śnią się w nocnych koszmarach. Tam, gdzie nie ma wygodnych foteli, dobrego i zawsze ciepłego posiłku, grubych pierzy i miękkich poduszek. Kochających rodziców również tam zabraknie. Zabiorę Was tam, gdzie nikt z Was nie chciałby się znaleźć, bo to co innego niż to, co znacie do tej pory. Poczujecie, że każdy dzień może być Waszym ostatnim i nigdy nie wiecie, co stanie się w nocy lub o poranku. Doświadczycie tam marginesu, włóczęgostwa i wielu innych nieprzyjemnych rzeczy, przed jakimi ostrzegała Was mama, kiedy nie chcieliście odrabiać prac domowych.

American Honey to film, który w takie właśnie miejsca nas zbiera. Jest to opowieść o młodej dziewczynie, która mieszka gdzieś w środkowych Stanach. Jej życie nie jest kolorowe – dzieli dom z rodzeństwem, matką i ojczymem. Codziennie jest wystawiana na próby i w końcu nie wytrzymuje. Ucieka z domu i przyłącza się do napotkanej bandy, która tyła się po kraju. Każdego dnia poszukują przygody i łatwych pieniędzy. Przewodzi nimi młoda kobieta, która decyduje, kto zostanie do grupy przyjęty, a kto z niej wyrzucony. Trzeba spełniać jeden warunek – zarabiać pieniądze. Głównie polega na byciu akwizytorem i sprzedawaniu ludziom prenumerat rozmaitych magazynów. Dziewczyna szybko nawiązuje nić porozumienia z resztą grupy, lecz zdaje sobie również sprawę, że nie będzie jej lekko.

Film trwa 3 (trzy!) godziny i nie jest kinem prostym. W powietrzu czujemy bród, jaki unosi się z ekranu i widzimy ciężar, jaki muszą nosić na sobie bohaterowie. Od razu wiemy, że to nie będzie przyjemna i miła opowieść o dorastaniu. To historia o próbie odnalezienia siebie w świecie i chęci bycia zrozumianym. To kino drogi, które ma nam pokazać przeminę wewnętrzną bohaterki. Ta jednak nie następuje, a przynajmniej nie do końca. Oglądając American Honey wsiąkamy w historię i ten świat, który z pozoru nie powinien nas niczym do siebie zachęcać. Szybko jednak staje się on przewidywalny i nic co, płynie z ekranu, nas już nie zaskakuje. Nie przeszkadza to jednak w kontynuowaniu oglądania. Dlaczego?

Przyciągają nas tu fenomenalne zdjęcia, oddające w pełni niewygodny klimat. Wspomniany wcześniej brud niemalże schodzi z ekranu i osiada na naszych ubraniach. Dopełnia to naprawdę dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa, w której usłyszymy wiele znanych przebojów, oddających frywolnego duch bohaterów. Film jest produkcją niezależną o niezależności – pokuszę się o takie stwierdzenie. Wprawdzie wiele mu brakuje do ideału, to ogląda się go naprawdę dobrze i z zaciekawieniem, jak skończy się ta historia. Nie chcę mówić, że American Honey mnie oczarował, ale zdecydowanie zapadł mi pamięć. Za pochwałę zasługuje debiutująca na dużym ekranie i grająca główną rolę Sasha Lane. Dziewczyna pokazała tu, że drzemie w niej olbrzymi potencjał i nie mogę się doczekać kolejnej produkcji z nią. Rewelacyjnie wypadł również partnerujący jej Shia LaBeouf, którego ostatnio w kinie bardzo mi brakowało. Doskonale sprawdza się takich produkcjach. Poproszę więcej!

Sądzę, że jest film, na który warto zwrócić swoją uwagę podczas przeglądania repertuaru. Nie każdemu się on spodoba, ma jednak w sobie ładunek pewnych emocji i klimatu, które mogą nas do siebie bardzo przyciągnąć. Choć widziałem go już kilka miesięcy temu, wciąż go pamiętam. W przyszłości na pewno do niego wrócę.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Doktorze, dziwnie się czuję.

Siedzę sobie teraz na festiwalu i jestem daleko od mainstreamowego, blockbusterowego kina....
Czytaj wiecej