Drogi pamiętniczku

Niedługo będę mógł sobie pozwolić na wielodniowe i wielogodzinne przesiadywanie w sali kinowej, by oglądać to, co przygotowali dla widzów organizatorzy kilku największych w Polsce festiwali filmowych. Zanim to jednak nastąpi, to przejdę się również na kilka mainstreamowych produkcji.

Jedną z nich jest kontynuacja wielkiego hitu sprzed lat, jakim był Dziennik Bridget Jones. Najpierw na rynku ukazała się książka, która była prawdziwym bestsellerem i nic dziwnego, że szybko podjęto decyzję o ekranizacji tejże. W roli tytułowej wystąpiła Renée Zellweger, która zdobyła sobie miłość fanów książki, jak i nowych widzów filmu. Nic dziwnego, gdyż film okazał się wielkim sukcesem również w sercach krytyków. Umocnił on pozycje aktorów wcielających się w główne role i zapewnił im obecność w Hollywood na długi czas.

Trzy lata później powstała kontynuacja, która może nie była już tak dobra jak oryginał, ale wciąż potrafiła bawić i wzruszać. Teraz do kin wchodzi trzeci film, nakręcony ponad 10 lat po poprzednim. Jaki jest fenomen Bridget? Za co ją lubimy?

Wydaje mi się — tylko wydaje, bo nie jestem ani psychologiem, ani kobietą — że z główną bohaterką, można się po prostu w łatwy sposób utożsamić. W pierwszej części filmu, nasza główna bohaterka miała rozterkę, którego mężczyznę wybrać. Do wyboru miała miłego, choć trochę nieokrzesanego i ciapowatego pana Darcy, który owszem, będzie ją kochał, ale jest ciapowaty. Z drugiej strony był Daniel Cleaver, z którym będzie ją łączył wspaniały drapieżny seks, brak nudy, zabawa i… zdecydowana zdrada. Jest to dylemat, przed którym chyba każda kobieta stała przynajmniej raz w swoim życiu.

Bridget również nieustannie myślała o sobie, że jest gruba, brzydka itp. Czy faktycznie była, to już jest sprawa do oceny indywidualnej, ale chyba każdy z nas (nie tylko kobiety oczywiście) często w taki sposób o sobie myśli. Do wszystkiego dochodziło jeszcze to, że perypetie Bridget, jej słabe wybory i ich konsekwencje, po prostu bawiły nas do łez. To wszystko sprawiało, że naprawdę mogliśmy się z nią utożsamić. Młoda, choć już bardziej w wieku średnim, kobieta która ma za sobą wiele sercowych niepowodzeń, przed sobą próby zmiany siebie i jeszcze wiele innych rzeczy, z którymi każdy z nas musiał się w życiu borykać.

Do kin wchodzi trzecia część jej przygód, w której nasza kochana Bridget jest w ciąży. Problem w tym, że nie wie z kim, gdyż w bliskim odstępie czasu spała z dwoma mężczyznami i najzwyczajniej nie wiem, który jest ojcem dziecka. Sytuacja, w której kobiety mogą się znaleźć, ale oczywiście w prawdziwym życiu jest to mniej zabawne. Czeka nas więc film pełen dziwnych i śmiesznych perypetii Bridget Jones — autorki jednego z najzabawniejszych pamiętników w historii kina.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Zaopiekuj się mną

Przyzwyczailiśmy się chyba do tego, że do kina idziemy, aby się odstresować...
Czytaj wiecej