Tego jeszcze nie było: dronesurfing

Drony na dobre stały się najnormalniejszym elementem naszego świata. Głównie służą jako pomoc w filmowaniu i fotografii, jednak ludzie cały czas szukają dla nich nowych zastosowań. Tym razem padło na dronesurfing.

Drony na dobre stały się najnormalniejszym elementem naszego świata. Głównie służą jako pomoc w filmowaniu i fotografii, jednak ludzie cały czas szukają dla nich nowych zastosowań. Tym razem padło na dronesurfing.

Zaczęło się od surfingu czyli pływaniu na odpowiednio skonstruowanej desce na czole fali zbliżającej się do wybrzeża. Ponieważ nie każdy akwen wodny można zapewnić odpowiednie warunki (surfing uprawia się praktycznie wyłącznie na wybrzeżach oceanów) ludzie zaczęli szukać innego pędnika dzięki którym mogli by pływać w podobny sposób. Tak pojawił się windsurfing – deski z żaglem, kitesurfing – deski z latawcem/paralotnią czy wakeboarding, w którym hol jest ciągnięty przez łódkę lub specjalny wyciąg. Jednak niedawno ktoś do tej roboty zaprzągł drona.

Surfer używa podobnej deski jak to do wakeboardu, jednak jest ciągnięty przez sporego oktokoptera. Do zabawy którą możecie zobaczyć na filmie wybraną sporą maszynę przeznaczoną do najcięższych kamer. To Alta 8, dron z ośmioma wirnikami przeznaczony do najcięższych zadań. Każdy z winrików napędza silnik o mocy 350W rozpędzający je do 6500 obrotów na minutę. Mierzący 1325mm (bez wirników) dron może dźwignąć aż 9,1kg, razem z bateriami i ładunkiem, gotowy do startu waży 18,1 kg, nie dziwne, że nie miał większych problemów z pociągnięciem dronesurfera. Niestety widzimy poważny problem – ktoś musi sterować dronem ciężko trzymać hol i pilot jednocześnie. Choć, czekamy tylko, aż ktoś wpadnie na pomysł wypuszczenia maszyny dedykowanej do dronesurfingu, która będzie (może) miała sterowanie w rączce holu.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Droga z… paneli słonecznych

We Francji właśnie otwarto pierwszą drogę, której nawierzchnia jest zbudowana z paneli...
Czytaj wiecej