Słynny Polaroid w polskich rękach

Czy słynna firma ma szanse na powrót do życia? Czy Polaroid pod kierownictwem rodziny Smołokowskich podniesie się z niebytu?

W tym roku amerykańska do niedawna firma obchodzi dwie ważne rocznice. Została założona równo 80 lat temu przez wizjonera i wynalazcę Edwina Landa. Słynny Steve Jobs uznawał go za swojego mentora i nazywał „skarbem narodowym”. Pasją Landa była optyka, mimo braku studiów już jako 19 latek stworzył syntetyczny polaryzator, przez całe swoje życie zarejestrował ponad pół tysiąca patentów. Doradzał prezydentom, pomagał wojsku. Stworzył pierwszy system do oglądania filmów i zdjęć w trójwymiarze. Polaroid prosperował doskonale dzięki produkcji folii polaryzacyjnej. Aż przyszedł rok 1947. Dokładnie 70 lat temu Land stworzył Polaroida, czyli aparat do fotografii natychmiastowej. Była to odpowiedź na pytanie córki, czemu nie może od razu obejrzeć wykonanych zdjęć. Rok później pierwsze Polaroidy trafiły do sklepów, mimo sporych gabarytów rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Od tamtej pory przez dekady Polaroid był gadżetem który wypadało mieć, wrył się na stałe w popkulturę, pojawiał się w filmach, korzystali z niego artyści. Niestety zabiła go fotografia cyfrowa, której firma już bez swego założyciela nie potrafiła godnie stawić czoła.

Od 2001 roku, kiedy to w atmosferze małego skandalu Polaroid Company ogłosiła upadłość, firma była przerzucana z rąk do rąk jak gorący ziemniak. Aż przyszła wiosna 2017 roku. Firmę wykupiła grupa inwestorów z Wiaczesławem Smołokowskim na czele. Ten, jeden z najbogatszych Polaków (z pochodzenia Ukrainiec) dorobił się w latach 90. na handlu ropą. Mając spore pieniądze bardzo ciekawie i umiejętnie je inwestuje. Spółka Smołokowskiego kupiła już jakiś czas temu wytwórnie klisz do Polaroidów. Co ciekawe, za tymi posunięciami biznesmena stoi jego syn, Oskar. Czy było to dobre posunięcie? Dowiemy się zapewne niedługo, faktem jednak jest, że fotografia analogowa wraca do łask, tak jak nośniki muzyki. Stary styl staje się modny i ma swoje zalety. Pokolenia dzisiejszych 40 i 50 latków chętnie sięgnie po Polaroida, zainteresuje nim swoje dzieci i wnuki. Aparaty natychmiastowe mogą się znów stać modnym gadżetem, o wiele ciekawszym niż cyfrówka, którą każdy nosi ze sobą w kieszeni w postaci aparatu telefonicznego.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Jak zmienić miasto na lepsze?

Widzimy je wszyscy choć ich nie zauważamy. Zachwaszczają krajobraz miast, choć tego...
Czytaj wiecej