Gdzie jechać w 2018

Jak co roku Lonely Planet piórem swoich autorów poleca miejsca szczególnie warte zwiedzenia w roku kolejnym, czy to z okazji niezwykłych wydarzeń, czy też zmian, które w tych miejscach zaszły, czy też dlatego, że miejscowa waluta gwałtownie osłabła, czyniąc dane miejsce bajecznie tanim dla turystów.

Jak zawsze wydawnictwo poleca państwa, miasta, regiony oraz – kategorię szczególnie interesującą dla podróżników z plecakiem – Best Value, czyli gdzie otrzymamy najwięcej za nasze ciężko zarobione pieniądze. I właśnie do tej kategorii zaglądamy.

  1. TALLIN

Cóż, stolica naszych estońskich sąsiadów jest najdroższa wśród stolic nadbałtyckich, ale i chyba najładniejsza (mam nadzieję, że Wilno się nie obrazi). Autorzy LP zwracają uwagę na niski koszt dotarcia do Tallina oraz na niebiańsko dobre jedzenie w Kalamai, gdzie na głodomorów czekają food-trucki z przekąskami w dobrej cenie.

  1. LANZAROTE, WYSPY KANARYJSKIE

Jeśli na Kanary na własną rękę, to – na Lanzarote. Park Narodowy Timanfaya z widokami jak z księżyca, puste plaże Orzola czy winnice La Geria można zwiedzić wynajętym za niewielką stawkę samochodem bądź – cieszyć się fantastycznym klimatem wyspy podczas wędrówki jednym ze świetnie przygotowanych szlaków.

  1. ARIZONA

Wynajmij tani pokój w motelu albo weź namiot – i w drogę! Oto recepta LP na wakacje 2018 w Arizonie. Park Narodowy Saguaro jest o rzut beretem od Tuscon. W Scottsdale są świetne spa, a w mniej upalne letnie popołudnia zawsze można się nauczyć gry w golfa.

  1. LA PAZ

Stolica Boliwii leży na wysokości 3660 m, więc dla treningu przed wyprawami w Himalaje czy w wysokie Andy – jak znalazł. Świetne miejsce do włóczęgi, do nauki hiszpańskiego, butikowe hotele i znakomite knajpy czekają na turystów, wszystko za mniej niż gdziekolwiek indziej.

  1. POLSKA

Autorzy piszą, że nasz kraj jest „under-visited”. I że w Polsce jest do zwiedzenia nie tylko Kraków (cenna uwaga). I że warto pojechać do Gdańska, Lublina, relatywnie pustego Tarnowa, a jak się ma więcej czasu – to do taniego (sic!) Zakopanego albo na oglądanie żubrów w Białowieży. I że w Polsce jest tania kolej i jedzenie i piwo i hotele.

  1. ESSAOUIRA, MAROKO

Miejsce na idealną jednodniową wycieczkę z Marrakeszu (w którym – jak piszą autorzy – byli „wszyscy”). Wąskie uliczki, hammamy, świetne knajpy z owocami morza, które właśnie znalazły się na Twoim talerzu chwilkę po złowieniu. Oto Maroko!

  1. WIELKA BRYTANIA

Hm. Jakoś zawsze wracałem stamtąd spłukany, ale może coś się zmieniło? Owszem, funt nie kosztuje już 7 złotych, a niecałe 5. I spada, bo Brexit. Londyn wciąż drogi, ale autorzy zwracają uwagę na takie miejsca jak Bath, Devon, Kornwalia, York czy Edynburg. No i to wciąż jedna z najtańszych destynacji nisko kosztowych linii lotniczych.

  1. PÓŁWYSEP KALIFORNIJSKI, MEKSYK

No bajka. 1200 kilometrów do spenetrowania, wynajętym garbusem albo pekaesem, drożej nieco niż gdzie indziej w Meksyku, ale znacznie taniej niż w Stanach. Do tego świetne jedzenie, tanie hotele i Loreto czy San Ignacio, jedne z najpiękniejszych meksykańskich miasteczek. O warunkach do surfingu już nie wspominając.

  1. JACKSONVILLE, USA

Czyli – jak mówią tutejsi – Jax. 35 kilometrów plaży, surfowanie, muzyka, bary i – jak na Florydę – pusto. I tanio. Okolice można zwiedzić na rowerze, pieszo albo kajakiem, a pint piwa kosztuje $3,50.

  1. HUNAN Chiny

Chiny tanie nie są. Więc jak na warunki chińskie w prowincji Hunan ceny są przystępne, a do zwiedzenia jest najdłuższy na świecie szklany most oraz – Fenghuang, miasteczko jakby wiszące nad rzeką Tuo. Wszystko niedaleko od Kantonu i Hongkongu.

Źródło: lonelyplanet.com

Autor artykułu
More from Rafał Turowski

JOYCE CAROL OATES – Przeklęci – Wyd. Rebis 2015

Ach, cóż to jest za proza! Książka nie dość, że pięknie napisana...
Czytaj wiecej