Do kogo zadzwonisz? Ghostbusters!

Ghostbusters
Ghostbusters
Wierzycie w duchy? Jeśli tak, to boicie się ich? Jeśli zobaczycie coś dziwnego w swojej okolicy, to do kogo zadzwonicie?

Wierzycie w duchy? Jeśli tak, to boicie się ich? Jeśli zobaczycie coś dziwnego w swojej okolicy, to do kogo zadzwonicie? Do Ghostbusters!

Wspominam o nich nie przez przypadek gdyż w ten weekend do polskich kin wchodzi remake tej, klasycznej już amerykańskiej komedii. Pogromców duchów chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Film z 1984 roku, który zdobył ogromną popularność na całym świecie, zarówno wśród widzów, jak i krytyków. Zagrała w nim plejada amerykańskiej sceny komediowej. W skład znakomitej obsady wchodzili między innymi Dan Aykroyd, Bill Murray, Harold Ramis, Rick Moranis czy Sigourney Weaver.

Była to opowieść o akademickich naukowcach, specjalizujących się w parapsychologii, którzy zakładają firmę specjalizującą się w badaniu i łapaniu zjawisk paranormalnych, czyli duchów. Pomimo pewnych przeszkód szybko zyskują sympatię mieszkańców Nowego Jorku, a samo miasto będą musieli niedługo ratować przed opanowaniem istot nie z tego świata.

Film był doskonały, zabawny, świeży i jest jedną z tych pozycji, które można oglądać na okrągło. Dodatkowo 5 lat później powstała druga część, która wcale nie odstawała od poprzedniej i oglądanie jej dawało równie wielką frajdę. W Hollywood panuje teraz moda na robienie współczesnych wersji znanych i lubianych klasyków. Dlaczego? Pewnie dlatego, że brak świeżych pomysłów, a sprawdzone historie mogą się dobrze sprzedać. Czyli, jak można się było domyślić, chodzi o pieniądze. Dlatego Pogromcy duchów również doczekali się nowej wersji. Tym razem jednak, twórcy postanowili coś zmienić.

W oryginalnej historii mieliśmy czterech mężczyzn, tym razem są to cztery kobiety. W role główne wcielają się: Melissa McCarthy (której nie lubię), Kristen Wiig (którą uwielbiam), Kate McKinnon oraz Leslie Jones. Za reżyserię odpowiedzialny jest Paul Feig, który zrobił takie filmy jak Druhny, Gorący towar czy Agentka. Nie trudno zauważyć, że jego ulubioną aktorką jest Melissa McCarthy. Poprzednie jego produkcje nie przypadły mi do gustu i boję się, że w tym wypadku może być podobnie. W dodatku chyba za bardzo lubię oryginał, by polubić ten film. Oczywiście nie chce nic przesądzać i na seans się wybiorę, żeby się przekonać. Czy będzie dobrze? Okaże się.

Inne propozycje tego weekendu.

Jeśli z jakichś powodów nie chcecie iść na nowych Pogromców duchów (czy raczej pogromczynie), to proponuję zainteresować się polskim filmem Kamper, francuską komedię Facet na miarę lub amerykański thriller Tajemnice Manhattanu. Na pewno znajdziecie coś dla siebie. Być może nie widzieliście jeszcze czegoś z poprzednich premier? Jeśli nie będzie ładnej i odpowiedniej pogody w ten weekend, to koniecznie wybierzcie się do kina, zamiast siedzieć w domu.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Jak być filmowym „przekocurem”? Trzeba nazywać się Tom Criuse

Kogo macie przed oczami, gdy pomyślicie o najbardziej wpływowym człowieku w Hollywood,...
Czytaj wiecej