Filmy, których nie zobaczysz przez głupie błędy [TOP10]

Nie trzeba inwestować na giełdzie, by stracić miliony dolarów przez błędną decyzję. Wystarczy zająć się produkcją filmową! Oto dziesięć najgłupszych powodów, przez które przerywano prace nad filmami.

Głupie błędy zdarzają się każdemu, jednak niektórych takie wpadki mogą kosztować utratę pracy i wielu milionów dolarów.

Nie trzeba inwestować na giełdzie, by stracić takie pieniądze przez błędną decyzję. Wystarczy zająć się produkcją filmową! Ilość osób, od których zależy finansowanie, rozpoczęcie prac czy samo kręcenie filmu, jedynie potęguje możliwość wpadek. Czasem są one jednak bardzo głupie. Od zerwania z dziewczyną, po strach przed konkurencją – oto dziesięć najgłupszych powodów, przez które przerywano prace nad filmami:

10. Remake „Zemsty frajerów”

Filmy, których nie zobaczysz przez głupie błędy: 10. ''Zemsta frajerów''

Kultowa komedia studencka, doczekała się na przestrzeni lat 1984-94 trzech kontynuacji. W roku 2006, 20th Century Fox postanowiło odświeżyć serię, jednak produkcję zlecono studiu Fox Atomic – spółce zależnej, zajmującej się mniejszymi projektami.

Z uwagi na ograniczony budżet, twórcy jako plan zdjęciowy, wykorzystali kampus jednej z uczelni. Rozpoczęto prace nad filmem, jednak w trakcie ich trwania… przedstawiciele Emory University z Atlanty, postanowili zajrzeć do scenariusza. To co tam znaleziono, nie spodobało się władzom uczelni – zgodę na kręcenie cofnięto, a ekipa została na lodzie.

Prace próbowano wznowić, jednak skutki byłyby mizerne, w związku z czym Peter Rice – ówczesny szef Fox Atomic (a obecnie całej wytwórni) – zamknął projekt definitywnie.

9. „Son of Fletch”

Filmy, których nie zobaczysz przez głupie błędy: 9. "Son of Fletch"

„Fletch” (1985) oraz „Fletch żyje” (1989) to komedie kryminalne, oparte na powieściach detektywistycznych Gregory’ego Mcdonalda. To także jedne z wielu udanych filmów w portfolio Chevy’ego Chase’a. Nie dziwi więc fakt, że myślano nad ich kontynuacją.

W 1997 roku trzecią część przygód Irwina Fletchera powierzono Kevinowi Smithowi, jednak ten za bardzo chciał namieszać. Reżyser, a zarazem scenarzysta, postanowił wziąć na warsztat książkę „Son of Fletch”, jednak już na starcie stwierdził, że wbrew wszystkiemu, film będzie opowiadać o… córce Fletchera. W rolę miała wcielić się Joey Lauren Adams – ówczesna partnerka Smitha.

Ostatecznie nie wyszło z tego zbyt wiele. Smith zaprosił do współpracy Chevy’ego Chase’a, jednak panowie nie potrafili się dogadać. Na domiar złego, reżyser miał w tamtym czasie sporo problemów osobistych, których zwieńczeniem było rozstanie z odtwórczynią głównej roli. Po tym zdarzeniu, Smith porzucił projekt.

8. „Midnight Rider”

Filmy, których nie zobaczysz przez głupie błędy: 8. "Midnight Rider"

„Midnight Rider” to film biograficzny, opowiadający o życiu Gregga Allmana – jednej z legend rocka. Zdjęcia rozpoczęto w lutym 2014 roku, jednak zakończyły się one bardzo szybko. Powodem przerwania prac były nie tyle głupie, co wręcz karygodne niedopatrzenia (które zresztą doczekały się kary).

Film miała rozpoczynać sekwencja ze szpitalnym łóżkiem, stojącym na torach kolejowych. Nie było to zbyt bezpieczne. Tym bardziej, że spółka kolejowa nie udzieliła zgody na zdjęcia w tym miejscu. Efektem była śmierć Sary Jones, jednej z asystentek reżysera, która nie zdołała uciec przed pędzącym pociągiem. Za nieumyślne spowodowanie śmierci, reżyser został skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

7. Sequele filmu „Terminator: Ocalenie”

Filmy, których nie zobaczysz przez głupie błędy: 7. "Terminator: Ocalenie"

Po niezłym wyniku finansowym filmu „Terminator: Ocalenie”, postanowiono nakręcić jeszcze dwie części, tworząc tym samym nową trylogię. Tym razem na przeszkodzie stanęło jednak prawo… a właściwie pewna luka prawna, którą skrzętnie wykorzystał fundusz pożyczkowy o nazwie Pacificor.

W ramach dziwacznej umowy pomiędzy owym funduszem, a posiadaczem praw do „Terminatora”, firma Halcyon musiała przelać na konto Pacificora trzydzieści dziewięć milionów dolarów. W sumie jaki to problem, skoro film zarobił niemal dziesięć razy więcej? Ano taki, że Halcyon zgodził się na głupie warunki, wedle których nie mógł spłacić zadłużenia, zarobkami z filmu. Idiotyzm, zakończony bankructwem i licytacją praw do tytułu, które ostatecznie nabył… Pacificor.

6. „Pyongyang”

Filmy, których nie zobaczysz przez głupie błędy: 6. "Pyongyang"

„Pyongyang: Podróż po Korei Północnej”, mimo komiksowej formy, jest poważną literaturą. Dzieło Guy’a Delisle’a, opublikowane w 2004 roku, śmiało można porównywać ze słynnymi „Persepolis” czy „Maus”, co było mocną kartą przetargową w rozmowach z wytwórniami filmowymi. Prace nad ekranizacją miały rozpocząć się w 2015 roku. Reżyserem miał zostać Gore Verbinski, a główną rolę odegrałby Steve Carell, jednak na przeszkodzie stanął… Seth Rogen.

Jego „Wywiad ze słońcem narodu”, którego premiera odbyła się pod koniec 2014 roku, wywołał sporo negatywnych emocji, wliczając w to skandal, jakim było włamanie Koreańczyków na serwery wytwórni Sony i upublicznienie wielu poufnych informacji. New Regency Films, odpowiedzialne za ekranizację „Pyongyang”, poddało się jeszcze przed startem zdjęć, by nie być kojarzonym z tą aferą.

5. „Inhumans”

Filmy, których nie zobaczysz przez głupie błędy: 5. "Inhumans"

„Inhumans” miało być kolejnym z elementów Marvel Cinematic Universe. Premierę filmu zaplanowano na listopad 2018 roku, jednak co chwilę pojawiały się informacje o zmianie planów. Początkowo miało to być jedynie opóźnienie, spowodowane nieoczekiwaną produkcją filmu „Spider-Man: Homecoming”.

Ostatecznie Marvel poinformował, że „Inhumans” pojawi się wcześniej, niż zapowiedziano, bo już w roku 2017, ale… jako serial. Nici więc z pełnometrażowej formy o superludziach, powstałych na skutek eksperymentów rasy Kree – dalej jednak nie wiadomo, jaki był tego powód, co samo w sobie jest głupie. Spekuluje się jednak, że Marvel nie chciał ryzykować z filmem o mniej znanych postaciach z uniwersum, skoro udało mu się dogadać z firmą Sony, posiadającą prawa do postaci Spider-Mana.

4. Biografia Freddiego Mercury’ego

Filmy, których nie zobaczysz przez głupie błędy: 4. "Freddie Mercury"

Dwadzieścia pięć lat po śmierci frontmana Queen, nadal nie doczekaliśmy się filmu o nim, choć pomysł pojawił się już parę lat temu. W główną rolę miał się wcielić Sacha Baron Cohen – jednak na skutek braku porozumienia, opuścił projekt w roku 2013. W czym tkwił problem?

Otóż, pozostali członkowie Queen, chcieli by film opowiadał o zespole. Niby ma to sens, w końcu Freddie i Queen to jedność. Można było nakręcić film o ich wspólnej drodze… jednak panowie postawili twarde warunki: połowa filmu dla Freddiego, druga połowa dla nich, po roku 1991.

Od czasu do czasu słychać jeszcze plotki o nowych twarzach, które mogłyby się wcielić w kultowego wokalistę, jednak konkretów brak. A wszystko przez głupie ambicje zespołu.

3. „Newt”

Filmy, których nie zobaczysz przez głupie błędy: 3. "Newt"

W roku 2008 Pixar upublicznił swoje plany odnośnie filmu „Newt”. Fabuła miała skupiać się na ostatnich dwóch traszkach niebieskołapych, które mogły ocalić swój gatunek, ale… nie przepadały za sobą. Zanim jednak film trafił do kin, Fox Animation Studios stworzyło bajkę „Rio” (2011) o… dwóch rzadkich, egzotycznych ptakach, które (…) – resztę możecie wziąć z opisu „Newt”.

Nie roztrząsając, czy był to plagiat, czy przypadkowo oba studia wpadły na podobny pomysł – Pixar uznał, że w tych okolicznościach „Newt” nie zostanie wydany. To dość głupie podejście, biorąc pod uwagę jakość filmów Pixara, jednak w ten sposób tworzy się historia: „Newt” jest (jak na razie) jedyną anulowaną produkcją, w całej historii studia.

2. „Star Trek: Planet of the Titans”

Filmy, których nie zobaczysz przez głupie błędy: 2. "Star Trek: Planet of the Titans"

Seria „Star Trek” zaliczyła swój pierwszy zgon w roku 1969, kiedy po trzech sezonach, oryginalny serial zdjęto z anteny. Jego popularność była jednak na tyle duża, że fani przekonali twórców do wznowienia.

Już w 1972 roku myślano o filmie „Star Trek: The God Thing”, jednak pomysł odrzucono, a wytwórnia skupiła swoją uwagę na kolejnym, pod tytułem „Star Trek: Planet of the Titans”. Gdy scenariusz był już ukończony, a budżet ustalono na niebagatelne wówczas 10 milionów dolarów, rozpoczęcie zdjęć zaplanowano na roku 1977.

W ostatniej chwili zapobiegł im Barry Diller – prezes Paramount Pictures. Dlaczego? Oficjalnie mówiło się o tym, że zdaniem Dillera scenariusz jest pretensjonalny, a historia błaha, jednak w kuluarach rozmawiano o strachu przed starciem z „Gwiezdnymi wojnami”. Wygląda na to, że prezes nie docenił ilości osób, które zainteresowane były tematyką science-fiction.

1. „Justice League: Mortal”

Filmy, których nie zobaczysz przez głupie błędy: 1. "Justice League: Mortal"

W 2007 miała ruszyć produkcja „Justice League: Mortal”. Budżet filmu wynosił 200’000’000 $, a reżyserię powierzono George’owi Millerowi – twórcy serii „Mad Max”. Niestety film nigdy nie powstał, a wszystkiemu była winna… optymalizacja podatkowa.

Plan zdjęciowy umiejscowiono w Australii, która za sprawą ulg podatkowych, wspierała rozwój kinematografii. Jak się jednak okazało, większość z nich przeznaczona była dla produkcji niezależnych, przez co spora część budżety wyparowałaby bezpowrotnie.

Choć scenariusz nie był jeszcze gotowy, zaczęto kombinować. Stworzono nowe spółki produkcyjne, udające niezależne firmy, a gdy to nie pomogło, ostatecznie przeniesiono produkcję do Hollywood, gdzie… trafiono na strajk Gildii Scenarzystów – to uniemożliwiło jakiekolwiek prace nad filmem. Tym samym cały plan legł w gruzach, a porażka TimeWarner (DC i Warner Bros.) była tak ogromna, że w 2018 roku do kin trafi film dokumentalny na temat feralnej produkcji.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Rainforest Connection ochroni amazońską przyrodę?

Stworzony przez Tophera White'a system Rainforest Connection pomoże chronić amazońskie lasy deszczowe....
Czytaj wiecej