Ciekawe gry, które nie doczekały się kontynuacji [TOP10]

Gry komputerowe, fot. medium.com
Nie ma większej tragedii dla gracza, niż nieszczęśliwa miłość do gry, która nigdy nie doczekała się kontynuacji. Oto TOP10 tytułów, które spotkał taki los.

Nie każdy tytuł może doczekać się tak rozbudowanej serii, jak „Call of Duty” czy „Assassin’s Creed”. Ale największą „tragedię” przeżywają ci, którym nigdy nie będzie dane zagrać nawet w drugą część swej ulubionej gry…

Kojarzycie hasło „Half-Life 3 – confirmed”, które zyskało już miano legendarnego? Sytuacja jest o tyle komiczna, że powoli zaczyna przybierać formę gamerskiej paranoi. Każda publiczna wypowiedź Gabe’a Newella jest analizowana pod kątem jakichkolwiek przesłanek na temat tego tytułu. Pokazuje to jedna, że gracze pamiętają. Mimo upływu lat, rzesze fanów nadal wyczekują pojawienia się kontynuacji gry z 2004 roku. Wiara warta podziwu.

Jednak inspiracją do napisania tego tekstu, była dla mnie zeszłotygodniowa „bomba”, jaką zrzuciło na graczy studio Rockstar Games. Deweloper znany przede wszystkim z serii „Grand Theft Auto” ogłosił, że jesienią 2017 roku ukaże się druga część gry „Red Dead Redemption”. Bez wątpienia jeden z najlepszych tytułów w historii, ukazał się ponad sześć lat temu, stąd euforia zwłaszcza tej części internautów, którzy już zaczęli tracić nadzieję…

Idąc za ciosem, wybrałem listę dziesięciu ciekawych produkcji, które nigdy nie doczekały się kontynuacji. Jedynym zastrzeżeniem jest to, że biorę pod uwagę gry wydane w roku 2010 lub starsze. W innym wypadku, na szczycie musiałoby znaleźć się „The Last of Us” z 2013 roku, ale ten tytuł ma jeszcze spore szanse na powrót. Poniższe TOP10 już niekoniecznie:

10. „Skies of Arcadia” (2000)

"Skies of Arcadia". fot. Overworks
„Skies of Arcadia”. fot. Overworks

Kto nie chciałby zostać podniebnym piratem?! RPG w starym, dobrym, japońskim stylu, zbierało doskonałe recenzje, jednak podobnie jak w przypadku kolejnego tytułu – u nas ciężko było go dostać. Początkowo „Skies of Arcadia” ukazało się na konsolę Dreamcast, dwa lata później premiery gry doczekał się GameCube. Niestety było to wszystko, na co zdecydowało się studio Overworks. A szkoda.

9. „Eternal Darkness: Sanity’s Requiem” (2002)

"Eternal Darkness: Sanity's Requiem", fot. Silicon Knights
„Eternal Darkness: Sanity’s Requiem”, fot. Silicon Knights

Tytuł garściami czerpiący z klasyki gatunku, jednak w tym przypadku, gwoździem do trumny okazała się platforma. Mimo doskonałej fabuły i świetnej (jak na tamte czasy) realizacji, twórcy gry zdecydowali się na wydanie jej wyłącznie na Nintendo GameCube. To zaś spowodowało, że nie zdobyła ona odpowiednio dużego rozgłosu. Jednak osoby, które miały okazję zagrać w „Eternal Darkness”, zgodnie przyznają, że to doskonały survival horror.

8. „Star Wars: Republic Commando” (2005)

"Star Wars: Republic Commando", fot. LucasArts
„Star Wars: Republic Commando”, fot. LucasArts

Otrzymaliśmy wiele gier, rozgrywających się w świecie „Gwiezdnych wojen”, jednak „Star Wars: Republic Commando” wybija się na ich tle. Tytuł może nie jest tak popularny, jak kultowy już „Star Wars: Knights of the Old Republic”, ale… „RC” to nie tylko FPS. To przede wszystkim tactical-shooter, który pozwala nam na rozegranie misji zarówno ze „sztucznymi” kompanami, jak i z prawdziwymi ludźmi. Multiplayer pozwalał bowiem zagrać nawet w 16 osób. Może „CS-a” nie przebije, ale jednak szkoda, że nie doczekaliśmy się kontynuacji.

7. „XIII” (2003)

"XIII", fot. Ubisoft
„XIII”, fot. Ubisoft

Gra charakteryzująca się przede wszystkim graficznymi efektami, które nawet dziś (mimo upływu trzynastu lat!) wyglądałyby świetnie. Tytuł oparty jest na serii komiksów Jeana Van Hamme’a i właśnie na tej stylistyce bazuje grafika gry. Stąd opóźnione efekty starzenia się. Bardzo oryginalna gra, wysoko oceniana przez graczy i krytyków. Jednak brak kontynuacji jest w pewnym sensie uzasadniony – w końcu tytuł nie był autonomicznym wymysłem scenarzystów, a adaptacją cudzej twórczości.

6. „Vanquish” (2010)

"Vanquish", fot. Platinum Games
„Vanquish”, fot. Platinum Games

TPS rozgrywany w futurystycznym świecie, nie jest może czymś nazbyt odkrywczym, jednak „Vanquish” miał w sobie „to coś”. Zabawy z wykorzystaniem „bullet-time” doskonale rozwijały możliwości taktyczne, a przy tym poprawiały widowiskowość walk. Główną wadą gry, był dość krótki czas trwania kampanii, jednak tytuł zebrał przychylne recenzje zarówno krytyków, jaki i graczy. Mimo tego Platinum Games nie zdecydowało się na kontynuację.

5.  „Alan Wake” (2010)

"Alan Wake", fot. Remedy Entertainment
„Alan Wake”, fot. Remedy Entertainment

Psychologiczny horror, który na nowo zdefiniował gatunek. Tak w kilku słowach można opisać wydany przez fińskie studio Remedy Entertainment tytuł. Doskonały klimat, towarzyszący nam od samego początku i ciekawa fabuła sprawiły, że „Alan Wake” zyskał wielu fanów. Dwa lata później ukazał się „Alan Wake’s American Nightmare” – spin-off gry, który należy jednak uznać za autonomiczny dodatek, a nie sequel. Ostatnio twórcy wspomnieli przy kilku okazjach, że mają w planach kontynuację. Brak jednak informacji, na ile te plany przekładają się na rzeczywiste działania.

4. „Grim Fandango” (1998)

"Grim Fandango", fot. LucasArts
„Grim Fandango”, fot. LucasArts

Najstarszy tytuł na liście. To pierwsza przygodówka 3D wydana przez studio LucasArts, jednak gra urzekała przede wszystkim doskonałym klimatem i humorystycznymi dialogami. Według wielu krytyków, był to najlepszy tytuł gatunku, choć wszyscy zgodnie przyznawali, że interfejs gry nie powalał.

Mimo wielu nagród (gra pobiła między innymi „Half-Life”), „Grim Fandango” nie zdobył bardzo dużej popularności. A to z kolei spowodowało, że gra nie miała szans na kontynuację. Najwyraźniej pojawiła się nieco zbyt późno, u schyłku popularności gier przygodowych tego typu.

3. „Conker’s Bad Fur Day” (2001)

"Conker's Bad Fur Day", fot. Rare
„Conker’s Bad Fur Day”, fot. Rare

Co tu dużo mówić – podobnie jak wyżej, gra urzeka przede wszystkim humorem. Mimo pozornie infantylnego wyglądu, nawiązującego do produkcji dla dzieci, „Conker’s Bad Fur Day” było grą wyłącznie dla dorosłych. Niewybredne dialogi, rynsztokowy humor i protagonista wiewiór-alkoholik dostarczały jednak niezdrowo dużej dawki śmiechu i zabawy.

2. „Bully” (2006)

"Bully", fot. Rockstar Games
„Bully”, fot. Rockstar Games

Motywacją do tekstu był inny tytuł studia Rockstar, jednak wydaje mi się, że „Bully” znacznie bardziej zasłużył na sequel. Gra często nazywany jest „szkolnym GTA” i właśnie tak widzę tę grę. Humor, rozrywka i znane z wspomnianego „Grand Theft Auto” mechaniki. Cóż, „Red Dead Redemption 2” zapewne powalczy o wszelkie możliwe nagrody w przyszłym roku, ale to zupełnie inny kaliber. Szkoda, że Rockstar zaczyna podchodzić do swojej pracy coraz bardziej poważnie…

1. „Shadow of the Colossus” (2005)

"Shadow of the Colossus", fot. Team Ico
„Shadow of the Colossus”, fot. Team Ico

Kolejna japońska produkcja na liście. Po pierwsze trzeba przyznać, że wygląda niesamowicie jak na rok 2005. Jednak wiele nagród, sukces komercyjny, doskonałe recenzje i uznanie graczy… to najwyraźniej za mało, by stworzyć kolejną część gry. Tytuł ukazał się jedynie na PlayStation – początkowo „dwójkę”, następnie także „trójkę”. Czy ma jeszcze szanse na powrót? Ciężko ocenić. Dziesięć lat temu „Shadow of the Colossus” powalało, wykorzystując zasoby konsol do granic możliwości, jednak od tego czasu wiele się zmieniło. Dziś zapewne gra nie robiłaby już takiego wrażenia, choć przyglądając się ruchom Sony, można mieć nadzieję przynajmniej na remaster dla najnowszej generacji PlayStation.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Rzeczy, które niebawem przejdą do lamusa [TOP10]

Wszystko w otaczającym nas świecie, podlega tym samym prawom, co my: ewoluuje...
Czytaj wiecej