Hłasko ożywiony przez Iskry – nowa książka we wrześniu

Marek Hłasko
Marek Hłasko już w zeszły roku dołączył do grona „literackich zombie”, jednak jeśli myśleliście, że publikacja „Wilka” przybliżyła wam jego pierwsze pisarskie próby – byliście w błędzie. 28. września ukażą się „Najlepsze lata naszego życia”, zawierające między innymi opowiadania siedemnastoletniego Hłaski.

Marek Hłasko już w zeszły roku dołączył do zacnego grona „literackich zombie”, jednak jeśli myśleliście, że publikacja „Wilka” przybliżyła wam jego pierwsze pisarskie próby – byliście w błędzie. 28. września ukażą się „Najlepsze lata naszego życia”, zawierające między innymi opowiadania siedemnastoletniego Hłaski.

Hłasko pierwszą próbę „reanimacji” przeszedł już w latach osiemdziesiątych. Najpierw zdecydowano się wydać nieukończoną „Sonatę marymoncką” (1982), która za życia autora, we fragmentach, ukazywała się w prasie. Trzy lata później – bez żadnej ingerencji – opublikowano ukończone tuż przed śmiercią „Palcie ryż każdego dnia” (1985). Niemniej jednak dopiero w zeszłym roku pisarz na nowo wrócił do żywych. I wygląda na to, że zostanie z nami jeszcze przez jakiś czas.

W gruncie rzeczy pośmiertne wydania nie są niczym nowym. Po prostu w ostatnich latach literatura zaczyna dościgać pod tym względem inne dziedziny kultury. W sumie ma to sens: jeśli ludzie wciąż kupują „nowe” płyty Nirvany czy Michaela Jacksona, dlaczego mieliby nie sięgać po „nowe” książki uznanych autorów?

Osobiście wyróżniam cztery motywy, dla których wskrzeszani są popularni autorzy (często nawet wbrew ich woli). Franza Kafki prawdopodobnie nigdy byśmy nie poznali, gdyby jego przyjaciel nie złamał danego słowa. Max Brod zrobił to ku pamięci. Z kolei David Foster Wallace sam odebrał sobie szansę ukończenia dzieła życia, jednak jego żona zatrudniła specjalistę, by oddać mu hołd. Na ich tle wznowienie sagi „Millennium” Stiega Larssona, bez najmniejszego choćby wkładu Szweda, było zwykłym skokiem na kasę. Oczywiście pod powyższe kategorie można podpiąć wielu światowej sławy pisarzy, po których schedę przejmowała rodzina, agenci, wydawnictwa… Ale gdzieś obok tego jest jeszcze czwarta kategoria, którą reprezentuje Marek Hłasko. Jego maszynopisy po prostu leżały w archiwum do momentu, gdy trafiły w ręce zapaleńca, ciekawskiego studenta – zupełnie przypadkiem.

Marek Hłasko, rys. Daniel Baum
Marek Hłasko, rys. Daniel Baum

Narodowa skarbnica Ossolińskich

Zmarły w 1969 roku Hłasko, był jednym z najwybitniejszych pisarzy w historii polskiej literatury. Nie miał jednak szczęścia. Wszystko co po nim pozostało, jego matka złożyła w Zakładzie Narodowym imienia Ossolińskich we Wrocławiu. Dwa lata temu wybrał się tam Radosław Młynarczyk – student Uniwersytetu Gdańskiego, piszący pracę magisterską na temat „polskiego Jamesa Deana”. W trakcie przeglądania zbiorów, natknął się on na fragmenty utworów, których nigdy wcześniej nie czytał.

Po konsultacji z profesorem Stefanem Chwinem okazało się, że student trafił na powieść „Wilk” – książkę, którą Hłasko miał debiutować. Wiele wskazuje na to, że autor celowo zrezygnował z publikacji utworu, przez co cześć środowiska wątpiło, czy wyciąganie go na światło dzienne jest etycznym postępowaniem. Ostatecznie książka ukazała się we wrześniu ubiegłego roku, nakładem Wydawnictwa Iskry (które umowę wydawniczą podpisało jeszcze w roku 1953!). Jak się jednak okazało, to co w Zakładzie Ossolińskich znalazł Radosław Młynarczyk, było zaledwie wierzchołkiem przysłowiowej góry lodowej.

Marek Hłasko - "Najlepsze lata naszego życia", fot. Wydawnictwo Iskry
Marek Hłasko – „Najlepsze lata naszego życia”, fot. Wydawnictwo Iskry

Wśród nieopublikowanych materiałów znaleziono także jeszcze wcześniejsze prace Hłaski, powstałe między rokiem 1951 a 1956. Z naukowego punktu widzenia, podobnie jak „Wilk”, pozwalają one spojrzeć na pisarza w zupełnie inny sposób. Choć za komuny uchodził za wroga systemu, znalezione utwory pokazują jego młodzieńczą fascynację socrealizmem. W pewnym sensie ukazują one drogę, jaką autor musiał przejść (przy okazji tłumacząc, dlaczego zrezygnował on z publikacji).

Niezależnie od decyzji autora, porzucone teksty ujrzą jednak światło dzienne. Premiera odbędzie się 28. września, a książkę zatytułowano „Najlepsze lata naszego życia”. W jej skład weszło dziesięć opowiadań i dwa artykuły: „Całe niebo będzie dla mnie”, „Wilk, wersja późniejsza 1 i 2”, „Burzliwa pogoda”, „Najlepsze lata naszego życia”, „Siódmy człowiek”, „Warszawa, stolica radości”, „Ten, który nigdy nie odejdzie”, „Poborowi”, „Opowiadanie o głupiej miłości”, „Bracia” i „Mokra po deszczu ulica”.

Książka, podobnie jak zeszłoroczny „Wilk”, ukaże się w dwóch wersjach – popularnej oraz w opracowaniu krytycznym.

Źródło: iskry.com.pl

Autor artykułu
More from Damian Halik

Disney otworzy Star Wars Hotel. Poczujesz się jak Jedi!

Disney znów zaskakuje – tym razem doinwestowane zostaną ich słynne parki rozrywki,...
Czytaj wiecej