Jak kryminał, to skandynawski

Choć nie jestem wielkim fanem tego gatunku, to jeśli nadarzy mi się okazja obejrzeć dobry kryminał, uczynię to z przyjemnością. Właśnie nadchodzi jeden z takich momentów, bo do kin wchodzi adaptacja króla skandynawskiego kryminału.

Jo Nesbø – to nazwisko zna chyba każdy fan powieści kryminalnych. Autor jest jednym z czołowych pisarzy gatunku i nie ma co się dziwić, bo jego książki czyta się doskonale. Sam czytałem ich kilka i muszę powiedzieć, że to dobra lektura, idealna zwłaszcza na nadchodzące jesienne wieczory. Ostatnio spędziłem weekend w domku na Mazurach. Środek lasu, kominek, lampka wina – to jest sceneria w sam raz nadająca się na czytanie książek, w tym na pozycje Jo Nesbø.

Niektóre z jego książek doczekały się już swoich ekranizacji i w większości są dobrym kinem, które dostarcza oczekiwanych emocji. Muszę przyznać, że np. film Łowcy głów, który bazował na powieści Nesbø, był swego czasu jednym z lepszych filmów jakie widziałem w tym gatunku i naprawdę zapadł mi w pamięć. Jak wspomniałem wcześniej, nie jestem wielkim fanem kryminałów, ale mam w swoim otoczeniu ludzi, którzy czytają i oglądają ich bardzo dużo. Wszyscy mogą jednogłośnie stwierdzić, że to, co wychodzi ze Skandynawii, jest najlepszym co mogło spotkać kryminały. Moje – skromne, ale zawsze – doświadczenia tylko to potwierdzają.

Do naszych kin wchodzi właśnie film Pierwszy śnieg (ang. The Snowman), będący adaptacją powieści wspomnianego wcześniej autora. W jedną z głównych ról wciela się Michael Fassbender. Partnerują mu między innymi Rebecca Ferguson, Charlotte Gainsbourg oraz J.K. Simmons czy Val Kilmer. Obsada, zaraz po autorze pierwowzoru, jest zdecydowanie ogromną zachętą to pójścia na seans do kina. Obawiam się jednak, że wiele osób, które czytały książkę (a nawet serię książek o detektywie Harrym Hole’u) mogą nie wyjść z niego zadowoleni. Po pierwsze, recenzje które właśnie zaczęły się pojawiać, nie nastawiają zbyt optymistycznie. Po drugie – co zapewne wiąże się również z tym pierwszym – bardzo cieżko jest przenieść książkę na ekran, zwłaszcza tu, gdzie mamy do czynienia z kolejną pozycją z serii i już wykreowanym wcześniej bohaterem. Wydarzenia z poprzednich książek miały na niego bezpośredni wpływ i nie znając jego doświadczeń, możemy nie wiedzieć do końca, dlaczego bohater podejmuje takie, a nie inne decyzje. To jest oczywiście jedynie moje „gdybanie” i nie chcę tu nikogo zniechęcać do seansu. Sam naprawdę chętnie się na niego wybiorę.

Jo Nesbø to marka. To taki John Grisham skandynawskiego kryminału i gwarancja pewnej jakości. To również idealna baza na świetne filmy, które mogą zachwycać każdego fana gatunku. Z przenoszeniem książek na ekran bywa jednak różnie i jest bardzo wiele rzeczy, które po drodze mogą nie wyjść do końca tak, jak powinny. Nie wiem jak finalnie wyszło w tym przypadku, ale mam nadzieję, że nie będzie tak źle, jak niektórzy piszą. Może po prostu jest tak, że książki są lepsze i nawet najlepsze filmy nie są w stanie dorównać sile i potędze naszej własnej wyobraźni, która podczas czytania jest tak pobudzana?

W każdym razie, jeśli jesteście fanami kryminałów, to na pewno już Wam rzucił się w oczy poniższy zwiastun Pierwszego śniegu i czekacie na koniec pracy, by wybrać się do kina. Pozostaje mi jedynie życzyć Wam udanego seansu.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Muzyczne biografie

Bardzo lubię kino biograficzne. Niezwykle ciekawe są dla mnie zawsze biografie muzyków...
Czytaj wiecej