Kino, które nas zaboli.

Filmy to przede wszystkim rozrywka, po to powstało kino. Miało nas odprężyć, po ciężkim dniu i pozwolić nam skupić się na rzeczach przyjemnych. Od tamtego czasu minęło bardzo dużo czasu i rola kina ewoluowała.

Filmy to przede wszystkim rozrywka, po to powstało kino. Miało nas odprężyć, po ciężkim dniu i pozwolić nam skupić się na rzeczach przyjemnych. Od tamtego czasu minęło bardzo dużo czasu i rola kina ewoluowała.

Nie znaczy to oczywiście, że forma rozrywkowa już nie istnieje – ma się bardzo dobrze i w dalszym ciagu jest chyba najpopularniejszą w kinie. Ja sam cenię ją sobie najbardziej, gdyż czasami trzeba uciec od bólu codziennego świata i chociaż na dwie godziny wejść w coś, co sprawi nam czystą przyjemność, czyli np. film rozrywkowy.

Kino to jednak sztuka, a sztuka powinna też zmuszać nasze zwoje mózgowe do myślenia. Powinna wzbudzić w nas jakieś refleksje, emocje, umysł i serce muszą popracować. Dlatego kino poruszające ważne tematy, raz na jakiś czas powinno wejść u nas na pierwszy plan. Dziś jeden z takich filmów wchodzi na nasze ekrany. Wołyń Wojciecha Smarzowskiego to bez wątpienia film ważny i, niestety, aktualny.

Już sam tytuł zdradza, że głównym motywem filmu, będzie rzeź dokonana na mniejszości polskiej w latach czterdziestych XX wieku, na terytorium Wołynia. Reżyser wielokrotnie wypowiadał się, że to najważniejszy jego film i bardzo mu zależało, by bo zrealizować. Znając poprzednie jego filmy wiedziałem, że mogę się spodziewać obrazu bardzo mocnego w przekazie i nieprostego w odbiorze. Po zakończeniu seansu byłem pewien, że jest to najlepszy polski film tego roku.

Wołyń jest obrazem niezwykle dosłownym od strony wizualnej. Nie ma tu półśrodków i wszystko pokazane jest w sposób bardzo realistyczny. W związku z tym jest bardzo brutalny, ale zabieg to całkowicie zamierzony i ostatecznie bardzo broniący filmu. Miał on nami wstrząsnąć i zapewne wielu z nas uświadomić, co się niegdyś wydarzyło. Myślę, że powinienem napisać nieco o fabule, o aktorach, o aspektach technicznych i innych ważnych rzeczach, które w recenzjach się opisuje. Nie skupię się jednak na tym. Film wstrząsnął mną nie tyko z powodu jego warsztatu i realizacji. Przede wszystkim ogarnął mnie po nim wielki smutek, gdyż jest to obraz szalenie aktualny.

Rzeź wołyńska to historia, która wydarzyła się wiele lat temu. Historia ma to do siebie, że powinnismy się z niej uczyć i potrafić wyciągać odpowiednie wnioski. W filmie widzimy, jak ludność ukraińska morduje Polaków za to, że są Polakami. Napięcia zbierające się w ludziach przez wiele lat, w końcu z nich wychodzą i kończy się to tragicznie. Nie było ważne, czy ktoś jest z rodziny, czy ktoś jest naszym sąsiadem, czy był dobrym czy złym człowiekiem. Ważne, że był Polakiem i z racji tego, zasługiwał na śmierć. Obraz tej śmierci w filmie pokazany jest w sposób straszny, bo inaczej by nami nie wstrząsnął.

Nie wiem czy reżyser chciał tylko ukazać nam historię czy może jego zamiarem było, byśmy odnieśli jego film do aktualnych czasów. To odniesienie jednak przychodzi samoistnie. Jest to bowiem film o społecznej nienawiści i o tym, do czego może ona doprowadzić. Dziś bowiem również, powszechne jest nienawidzenia kogoś tylko za kolor skóry, religię czy pochodzenie. W wielu miejscach na świecie prowadzi to do tragedii, wcale nie mniejszych niż te, pokazane w filmie. W naszym kraju także słyszy się o przejawach wrogości, w stosunku do ludzi od nas odmiennych. Czy tak powinno być? Na to pytanie powinien każdy sam sobie odpowiedzieć. „Wołyń” nie jest dla mnie zwykłym filmem. Jest znakomicie zagrany, świetnie napisany i zrealizowany. Przede wszystkim jest szansą na to, że każda osoba, która go zobaczy, utwierdzi się w tym (lub dopiero to zrozumie), że bliźniego trzeba szanować, bez względu na to, skąd pochodzi. Przykre jest to, że uczyć musimy się tego z filmów, ale jeśli ludziom pomoże on tę prawdę zrozumieć, to zasługuje on na miano najważniejszego aktualnie polskiego filmu. Wołyń to kino mocne i bardzo potrzebne. Po seansie czułem dumę, że takie filmy w Polsce powstają. Brawa dla Wojciecha Smarzowskiego.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Do dna, kamraci, jo ho

Piraci pływający po karaibskich wodach są już nami od prawie 15 lat....
Czytaj wiecej