„Ach śpij kochanie”: mroczna historia mordercy z PRL wkrótce w kinach

Polski thriller? Brzmi nieco niepokojąco. Tym razem scenariusz napisało życie. Andrzej Chyra jako wielokrotny morderca z lat 50. wkrótce na ekranach kin w filmie „Ach śpij kochanie”

Historia Władysława Mazurkiewicza to gotowy scenariusz i to wykorzystali twórcy filmu „Ach śpij kochanie”. „Piękny Władek”, bo taki przydomek ze względu na swój nienaganny ubiór i styl bycia otrzymał morderca, działał w Krakowie i Warszawie w latach 40. i 50. Mordował ludzi za pomocą cyjanku potasu, potem pistoletem. Przez lata bywał nieuchwytny, poniekąd dzięki splotowi wielu okoliczności. W zamordystycznych czasach stalinowskiej Polski nikt nie śmiał nawet myśleć, że ktoś może tak bezkarnie zabijać ludzi. Wiele osób dopatrywało się za Mazurkiewiczem potężnych mocodawców co nie przyspieszało śledztwa. Bali się go prokuratorzy i milicjanci, a późniejszy proces został uznany za kompromitację, choć udowodniono mu 6 zabójstw. Ponoć popełnił sporo więcej, a współczesne śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej wykazało, że Mazurkiewicz działał sam, bez żadnego wsparcia.

Historię na tapetę bierze Krzysztof Lang a scenariusz napisał Andrzej Gołda. Oczywiście historia została na potrzeby filmu nieco przebudowana. Z bezkarnym Mazurkiewiczem, który wyróżnia się na tle ludzi stalinowskiego Krakowa stylem bycia playboya mierzy się młody milicjant Karski. Oddany do tej pory systemowi śledczy zaczyna odkrywać, że nie wszystko jest takie jak się wydaje, a przełożeni nie mają zawsze racji. Odwracają się od niego kolejne osoby, jednak dzięki determinacji doprowadza w końcu Eleganckiego Władka pod szubienicę, mimo że pojawia się między nimi specyficzna więź i… piękna kobieta.

W roli polskiego Hannibala Lectera zobaczymy Andrzeja Chyrę, który już dał się poznać z dobrej strony w kreacjach czarnych charakterów, wystarczy przypomnieć doskonałego „Komornika”. Po drugiej stronie w roli Karskiego staje Tomasz Schuchardt, znany między innymi z filmowej roli Eugeniusza Bodo. Reszta obsady również robi wrażenie: Katarzyna Figura, Bogusław Linda, Andrzej Grabowski, Karolina Gruszka, Katarzyna Warnke, Arkadiusz Jakubik, Izabela Kuna, Jerzy Trela czy Ireneusz Czop. I to wszystko w otoczeniu Krakowa lat 50. Choć podchodzę sceptycznie do polskich thrillerów, tutaj mam nadzieję na hit, zwłaszcza, że z takimi aktorami i taką historią trudno będzie to zepsuć. Czy tak będzie? „Ach śpij kochanie” wejdzie do kin 20 października.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Avionics V1, nowoczesna technologia w retro opakowaniu.

Elektryczny napęd i wygląd najlepszych konstrukcji motocyklowych z pierwszej połowy wieku. Avionics...
Czytaj wiecej

Plakaty filmowe w nowym wcieleniu

W 2016 roku, Pete Majarich podjął wyzwanie stworzenia kilkuset nowych plakatów dla istniejących filmów. Efekt jest niesamowity.

 

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że plakaty filmowe przestają być działami sztuki, a stają się tylko ulotkami informacyjnymi o filmie, obsadzie, ekipie, etc. Niegdyś afisze były często graficznymi perełkami, czasami bardziej wartościowymi niż filmy które reklamowały. Obecnie straciły na znaczeniu, nikt już nie podchodzi do nich w taki sposób jak jeszcze 20 – 30 lat temu. Na pewno nieco przyczyniła się do tego wszechobecna technika komputerowa oraz internet. Afisz filmowy nie jest już tak ważnym kanałem reklamowym, jego zadania w dużej mierze przejęła sieć czy telewizja.

Wielką radość sprawiło mi natrafienie na stronę projektu Pete’a Majaricha, australijskiego grafika z Sydney. Ten uznany twórca podjął wyzwanie nazwane A Movie Poster A Day. Chodziło o to, żeby przez cały rok codziennie tworzyć plakat. Nie fikcyjny, do filmu który nigdy nie powstał, ale do tych już istniejących. Australijczyk wykonał zadanie w 2016 roku i dzięki temu mamy 365 nowych afiszy znanych filmów. Przy tej ilości trafiają się perełki, ale i prace średnie, jednak trudno winić za to artystę, zazwyczaj praca nad wartościowym artystycznie plakatem nie trwa tylko dobę.

Trzeba przyznać, że Majarich ma głowę pełną pomysłów. Afisze do Speed, niebezpieczna prędkość, Titanika, czy Brudnego Harry’ego porażają pomysłowością i prostotą. Inne, jak ten do Milczenia Owiec, biją po oczach przekorą. Częśc z nich zrozumiemy dopiero po obejrzeniu filmu, ale o to chyba w końcu w tym chodzi: zachęcić widza do obejrzenia produkcji. Co ciekawe, wśród prac znajdziecie również plakaty które puszczają oko do internetu. Mogą występować w wersji drukowanej, a w sieci? A w sieci okazują się posiadać niewielkie animacje. Poniżej kilka przykładowych afiszy, resztę możecie obejrzeć na stronie http://amovieposteraday.tumblr.com. Znajdziecie tam również sklep w którym można zamówić grafiki Majaricha.

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Ucho Prezesa – tego jeszcze nie było

Nowy miniserial satyryczny Roberta Górskiego to nowość w kraju. Owszem, kabarety niejednokrotnie...
Czytaj wiecej

Volta – Juliusz Machulski powraca

Znany reżyser wraca z nowym filmem po czterech latach przerwy. Znów sięgnął po swój ulubiony gatunek czyli komedię kryminalną czy Volta będzie kolejny kasowym hitem?

Obok sporo starszych Stanisława Barei czy Sylwestra Chęcińskiego, Machulski jest dla mnie najwybitniejszym polskim reżyserem komediowym. Stworzył tak genialne filmy jak Vabank, Seksmisja czy Kiler. Bardzo szybka stały się obrazami kultowymi i nie jest to stwierdzenie na wyrost. Role Jana Machulskiego i Leonarda Pietraszaka, Jerzego Stuhra i Olgierda Łukaszewicza oraz Cezarego Pazury stały się jednymi z najważniejszych w ich życiu. Każda, nawet drugo- czy trzecioplanowa postać w tych filmach to istny majstersztyk, a dziesiątki, jeśli nie setki dialogów weszły do życia codziennego. Na ich tle filmy takie jak Kingsajz, Deja Vu czy Ile Waży Koń Trojański wydają się nieco gorsze choć obiektywnie trzeba przyznać że i tak brylują w świecie polskiej komedii. Oprócz filmów Machulski chętnie pisze i reżyseruje sztuki teatralne, oraz zagląda w inne działy kinematografii, wystarczy wspomnieć film historyczny Szwadron czy serial Matki, Żony i Kochanki, na komedię próbował nawet przerobić horror (Kołysanka). Niestety zdarzają mu się wpadki, zwłaszcza w ostatnich dwóch dekadach. Powiedzmy szczerze: Superprodukcja czy AmbaSSada to nie są filmy najwyższych lotów.

Z Voltą Machulski powraca do swojego ulubionego gatunku czyli komedii kryminalnej z elementami komedii pomyłek. Brawurowy Vabank nagrany na wzór słynnego Żądła, ale osadzony w polskich realiach II RP, genialny Kiler czy wreszcie zakręcona intryga w Vinci ze świetnymi rolami Roberta Więckiewicza, Borysa Szyca czy Kamili Baar stały się znakiem rozpoznawczym reżysera. Aż trudno uwierzyć, ale od premiery tej ostatniej minęło 13 lat. Tym razem Machulski przeniesie nas do Lublina gdzie Wiki (Olga Bołądź) znajduje w starej kamienicy niezwykle cenny przedmiot. Przypadek sprawia, że mniej więcej w tym samym czasie poznaje się z Agnieszką (Aleksandra Domańska), dziewczyną nieco starszego spin doctora, kombinatora i manipulanta o nazwisku Volta (Andrzej Zieliński). Ten nie może przepuścić okazji zarobienia drogocennym artefakcie i rozpoczyna swoje machlojki. Nie wie jednak, że Wiki nie jest do końca tym kim się mu wydaje. Obsadę uzupełniają takie gwiazdy jak Katarzyna Herman, Joanna Szczepkowska, Jacek Braciak, Michał Żurawski, Robert Więckiewicz, Cezary Pazura, Tomasz Kot czy Krzysztof Stelmaszyk. Zwiastun i lista płac pozwalają sądzić, że to murowany hit. Gorąco na to liczymy, że bliżej mu będzie do Vinci niż do AmbaSSady. Volta w kinach już w lipcu tego roku.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Wyścig w miniaturze

Któż z dorosłych mężczyzn nie bawił się w dzieciństwie małymi samochodzikami? Większość...
Czytaj wiecej