Kulinarne gafy, czyli co robisz źle w azjatyckiej restauracji

Kulinarne gafy w azjatyckich restauracjach
Kulinarne gafy w azjatyckich restauracjach
Błędy zdarzają się każdemu, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że najgorszym czasem na ich popełnianie są wakacje. A ponieważ właśnie rozpoczęło się lato – najpopularniejszy czas na podróże – warto zapytać o radę... miejscowych. Dziś największe kulinarne gafy, jakie można popełnić przy azjatyckim stole – zdaniem Azjatów.

Kulinarne gafy w azjatyckiej restauracji to kolejna odsłona nowego, wakacyjnego cyklu, podczas którego zaserwuję wam małe wyliczanki – czy to dotyczące błędów, czy też swoistych lifehacków, które ułatwią przetrwanie na obcej ziemi. Za nami turystyczne wtopy w Nowym Jorku, przed nami zaś wiele innych zakątków świata. Dziś jednak uderzamy do Azji. Trzeba bowiem pamiętać, że choć na tym kontynencie znajdziemy znaczną część najdziwniejszych restauracji świata, obowiązują tam też pewne zasady, których łamanie jest w złym tonie.

Kulinarne gafy #7: Jedzeniem w jakikolwiek inny sposób, niż na siedząco (Japonia)

Często mawiamy – zazwyczaj w stosunku do dzieci – że „nie mówi się z pełnymi ustami”. To jednak nic, bo w Japonii nie tylko się nie mówi, ale i nie chodzi! Niby nic niezwykłego, w końcu my także najczęściej jadamy przy stołach, jednak w przypadku Japonii chodzi o głębszy przekaz. Jedzenie ma w tym kraju wielkie znaczenie, przez co każdy posiłek musi być należycie celebrowany. I nikogo nie obchodzi, że nie zdążyłeś zjeść przed wyjściem i chciałbyś coś przegryźć w biegu. Hańba Ci! Małym wyjątkiem od reguły jest tu Tokio, gdzie tempo życia niejako wymaga wielozadaniowości. Starsi Japończycy mogą więc kręcić nosem, ale młodzi czasem muszą nagiąć zasady, by walczyć o swoje kariery. Ty nie musisz – w końcu jesteś na wakacjach.

Kulinarne gafy #6: Pokaż mi jak siedzisz, a powiem Ci, kim jesteś (większość krajów)

Kulinarne gafy #6: Pokaż mi jak siedzisz, a powiem Ci, kim jesteś
Kulinarne gafy #6: Pokaż mi jak siedzisz, a powiem Ci, kim jesteś

Skoro już wiemy, że podczas posiłku powinniśmy siedzieć, dobrze mieć też świadomość, jak to robić. Zasad jest co najmniej kilka. Część – jak choćby nie trzymanie łokci na stole – jest uniwersalna i obecna także w naszej kulturze. Warto też pamiętać, by zwracać uwagę na osoby starsze, siedzące z nami. Szacunek dla nich wymaga, by nasze zachowanie było nienaganne. Powinniśmy być wyprostowani, ale nie na tyle, by krępowało to nasze ruchu – w końcu musimy sięgać do stołu, czasem do dalej położonych półmisków. Dobrze też ograniczyć zbędne ruchy, jak bujanie się, czy tupanie nogą. Nieważne czy akurat przypomniała nam się ulubiona solówka perkusyjna Buddy’ego Richa, czy robimy to mimowolnie. To rozprasza, a przecież posiłek trzeba kontemplować! Do tego w Azji jest to sygnał, że ma się do czynienia z… bezdomnym.

Kulinarne gafy #5: Zawalcz o rachunek (Chiny, Hong Kong, Malezja)

Czy to na randce z dziewczyną, czy też podczas oficjalnych posiłków, każdy facet ma gdzieś z tyłu głowy myśl: muszę zapłacić rachunek. To typowa mieszanka troski o własną dumę i honor z podświadomym okazaniem swojej hojności. I nie ma w tym nic złego, a w Chinach i krajach, na które Państwo Środka ma duży wpływ to niemal obowiązek! Walka o rachunek ma tam rangę porównywalną z pojedynkiem pawi o to, czyj ogon jest okazalszy. Nawet jeśli przegapisz moment i ktoś uprzedzi Cię, sięgając po rachunek, powinieneś głośno przeciw temu zaprotestować. Zapewne nic to nie da, ale takie zachowanie uchodzi za szczyt uprzejmości, przy okazji podbudowując dumę osoby, która „spór” wygrała.

Kulinarne gafy #4: Herbata powinna lać się strumieniami (Chiny)

Herbata jest niesamowicie istotna w chińskiej kulturze. Jeśli chcemy komuś zaimponować, to właśnie wyjście na filiżankę tego napoju powinniśmy zaproponować (coś jak nasze zaproszenie na kawę). Przy dłuższych posiedzeniach w liczniejszym gronie, herbatę pije się niemal jak kolejne kieliszki wódki podczas polskich imprez. Nie można nikogo pomijać – poczynając od osób najstarszy, a na sobie kończąc – filiżanki każdej osoby przy stole powinny zostać napełnione. W ramach podziękowania za ten gest, powinno się natomiast dwukrotnie zastukać w stół środkowym palcem.

Kulinarne gafy #3: Jak działają te cholerne pałeczki?! (cała Azja)

Pałeczki są w przypadku kuchni azjatyckiej pierwszym skojarzeniem. Mało kto jednak wie, że poprawne ich trzymacie to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Zasad jest o wiele więcej, podobnie jak różnic między korzystaniem z tych sztućców w poszczególnych krajach. W Japonii nie powinno się podawać komuś jedzenia za pomocą naszych pałeczek – to część rytuału pogrzebowego. W Chinach zabieramy tyle, ile uda nam się chwycić. Upuszczenie jedzenia i powtórna próba uchwycenia większej ilości jest niegrzeczna. Z kolei w Korei można wspomóc się łyżką, jednak nie powinno się używać jej tą samą ręką, co pałeczek. To podstawy, natomiast to, co łączy wszystkie te kraje, to fakt, że nieumiejętne korzystanie z pałeczek (a już w szczególności traktowanie ich jak widelca!) jest haniebne. Jeśli nie potrafisz z nich korzystać, po prostu poproś o normalne sztućce. Mamy XXI wiek, takie praktyki nikogo już nie dziwią.

Kulinarne gafy #2: Szanuj to, z kim pijesz (Korea, częściowo Japonia)

Kultura zarówno Korei, jak i Japonii wiele uwagi poświęca piciu. Pije się dużo, pije się często, a czynność ta służy nie tylko poprawie nastroju, ale i okazywaniu szacunku i lojalności. Częstą praktyką jest na przykład picie z przełożonymi, co umacniać ma więzi i udowadniać nasze przywiązanie. Trzeba jednak pamiętać, że tradycyjne naczynka do spożywania sake trzyma się obiema dłońmi, natomiast to, gdzie patrzymy, świadczy o naszych zamiarach. Picie frontem oznacza, że zmierzamy do konfrontacji bądź czujemy się równi naszemu kompanowi. Podczas picia z szefem bądź osobą starszą zaleca się więc uległość i odwracanie twarzy bokiem do niego.

Kulinarne gafy #1: Jedzenia się nie odmawia. NIGDY! (Chiny i Korea)

Dokładka, która ląduje na naszym talerzu bez wyrażenia przez nas jakiejkolwiek chęci to nic nadzwyczajnego. Problem jednak w tym, że choćbyście nie wiadomo jak pełni się czuli, nie możecie sprawić, by na talerzu cokolwiek zostało. Ofiarowanie jedzenia jest bowiem znakiem przyjaźni. Gdy widzimy, że gospodarz zamierza to uczynić, powinniśmy chwycić nasz talerz obiema rękami i podsunąć go, niejako ułatwiając nałożenie (nawet niechcianego) posiłku. To oznaka szacunku. Podobnie jest w tych krajach z piciem herbaty bądź alkoholu. Odmowa równa jest chęci obrażenia gospodarza, zwłaszcza, gdy propozycji wychodzi od osoby starszej.

Autor artykułu
More from Damian Halik

„F*CK, THAT’S DELICIOUS”, czyli jak gotują raperzy

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że "F*CK, THAT'S DELICIOUS" okaże się najciekawszą książką...
Czytaj wiecej