Majowa Opowieść Zimowa

Teatr Narodowy kończy dość przeciętny sezon nieprzeciętną inscenizacją Szekspira. Marcin Hycnar wyreżyserował na dużej scenie Opowieść zimową, i jest to spektakl tyleż udany, co i zaskakujący.

Teatr Narodowy kończy dość przeciętny sezon nieprzeciętną inscenizacją Szekspira. Marcin Hycnar wyreżyserował na dużej scenie Opowieść zimową, i jest to spektakl tyleż udany, co i zaskakujący.

Rzecz powinna być nam bliska, choćby z tego powodu, że Szekspir zainspirował się wypadkami mającymi miejsce na naszych ziemiach, a dotyczącymi księcia Siemowita i jego – rzekomo – niewiernej żony Ludmiły. Autor trochę pozmieniał, akcję przeniósł z Polski do Czech i na Sycylię, i powstało jedno z najbardziej krwawych dzieł, jak to u Szekspira, o zazdrości, ale i o życiu (i całej reszcie – jakby dodał Woody Allen), dziejące się we śnie, na jawie, trochę wszędzie i trochę nigdzie…

Fot. Bartek Warzecha/Archiwum Teatru Narodowego

Pierwszy akt nie męczy właściwie tylko dlatego, że słyszymy w ustach autorów fantastyczny, bardzo współczesny przekład Piotra Kamińskiego, dokonany specjalnie dla sceny narodowej. Leontes (Oskar Hamerski) kompletnie owładnięty szaleństwem zazdrości doprowadza do skazania, a następnie śmierci swojej żony Hermiony (Patrycja Soliman), oczywiście w pewnym skrócie mówiąc. Akt drugi rozgrywa się kilkanaście lat później. I na narodowej scenie jest jazdą bez trzymanki…

Część widzów nie dowierzała własnym oczom i uszom, bo w Czechach – bawią się na całego! W fantastycznych kostiumach, kiczowatych, przerysowanych, ciesząc się życiem w przeciwieństwie do zimnej (sic!) Sycylii. Ocalała córka Hermiony i Leontesa ma się ku Floryzelowi, a ich młodzieńczy romans i ogląda i komentuje jakby Autolikus (świetny Piotr Piksa), błazen wcielone zło, który także przypomina widzom, że jesteśmy w teatrze, że tutaj zło i dobro, miłość i nienawiść choć krwiste – jak to u Szekspira – są jednak umowne, są konwencją, są zabawą. Więc bawmy się… Choćby i przy Vondrackovej.

Piękne wizualnie przedstawienie (światło!), moim zdaniem bardzo udane, dałem się w ten świat wciągnąć. Ci, którym się to nie uda, mogą być rozczarowani.

Źródło zdjęć: Teatr Narodowy

Autor artykułu
More from Rafał Turowski

Mój dojrzały wiek, a sprawa irańska

Dlaczego takich wrażeń nie miałem wtedy, 16 lat temu? Czy to Iran...
Czytaj wiecej