Niezwykła kobieta

Ostatnia dekada, to zdecydowanie czas komiksowych superbohaterów w kinie. Mogłoby się wydać, że wszyscy mają już nimi przesyt, mimo to, wciąż powstają nowe produkcje. Na dodatek, wciąż dobre.

Jeśli chodzi o filmy na podstawie komiksów, to zdecydowanie jestem za produkcjami ze stajni Marvela. Studio stworzyło znakomite uniwersum MCU, które co roku dostarcza nam około 2-3 nowych filmów. Owszem, większość z nich jest do siebie bardzo podobnych, żeby nie mówić, że niemal identycznych, ale wciąż dobrze się te produkcje dobrze ogląda, a co jakiś czas jeden z nich się wyróżnia. Tak było np. z Ant-Manem czy Doktorem Strange – oba z ich były znakomitymi odskoczniami od powtarzalności innych produkcji. Marvel opanował kino i nie zamierza szybko ustępować z podium, gdyż na najbliższe lata ma zaplanowanych jeszcze kilka filmów. Co na to konkurencja?

DC Comic – największy komiksowy konkurent Marvela – podjął kilka prób stworzenia dobrych i niezapomnianych filmów, jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem. Patrząc na to, co powstało po 2000 roku, to jakościowo wybija się chyba tylko trylogia Christophera Nolana o Mrocznym Rycerzu, czyli Batmanie. Dla wielu to najlepszy film o jego przygodach, jaki kiedykolwiek powstał. On też zapoczątkował trend, by superbohaterowie byli bardziej ludzcy, a całość bardziej prawdopodobna i mniej komiksowa. Czy to dobrze? Moim zdaniem nie wszystkich bohaterów warto sprowadzać do takiego ludzkiego poziomu, gdyż wtedy tracą oni na swojej niezwykłości.

Uniwersum DCEU od kilku filmów próbuje dogonić Marvela, niestety z marnym skutkiem. Kilka lat temu do kin wchodził Man of Steel w którego produkcji brał udział nawet Nolan i miał to być znakomity film o Supermenie. Niestety, nowa wizja opowieści i Synu Kryptona okazała się jedynie przeciętna, a przynajmniej nie taka, jaką byśmy chcieli oglądać. Suicide Squad zapowiadany był jako odpowiedź na Deadpoola, ale niestety studio odebrało swobodę reżyserowi i przemontowało jego materiał źródłowy tak, że widzowie na całym świecie film, mówiąc delikatnie, wyśmiali. Szkoda, gdyż była to produkcja z naprawdę sporym potencjałem. W zeszłym roku na ekrany kin wchodzi Batman v Superman, gdzie w rolę Mrocznego Rycerza wcielił się Ben Affleck – moim zdaniem on sam wypadł tu bardzo dobrze i nie mogę się doczekać, aż zobaczę go znów jako Człowieka Nietoperza. Niestety film bardzo mocno przysiadł w końcówce i ostatecznie stał się lekkim niewypałem. Jego największą zaletą była Gal Gadot, jako Wonder Woman.

Tu przechodzimy do sedna, gdyż na ekrany naszych kin wchodzi właśnie film, będący origin story tej bohaterki. Pierwsze recenzje zza oceanu oraz z przedpremierowych pokazów w Polsce wskazują na to, że… DC w końcu zrobiło dobry film. Po serii przeciętniaków powstało coś, co da się oglądać bez zażenowania. Przepis na to był chyba dość prosty: wystarczyło zabrać krzesło reżyserskie Zackowi Snyderowi. Zostało ono przekazane Patty Jenkins – ma ona już małe doświadczenie z tworzeniem obrazów o silnych kobietach, gdyż w 2003 roku wyreżyserowała Monster z oscarową rolą Charlize Theron.

Sam niestety nie miałem jeszcze okazji filmu obejrzeć, ale czekam na niego od jakiegoś czasu, a pozytywne recenzje tylko potwierdzają, że muszę wybrać się do kina. No i dochodzi do tego przepiękna Gal Gadot, która moim zdaniem idealnie pasuje do roli Diany Price. Jestem naprawdę bardzo ciekaw, czy DC faktycznie dało nam w końcu film wart ich komiksowych pierwowzorów. Oby, bo choć uwielbiam kino od Marvela, to chciałbym zobaczyć dobrą superprodukcję od konkurencji. Wonder Woman może być tym czymś. Jeżeli wszystko to okaże się prawdą, to film ten będzie pewnym przełomem pod jeszcze jednym względem – udowodni, że w Hollywood kobieta również może zrobić naprawdę dobry, wysokobudżetowy film, który na pierwszy rzut oka skierowany jest przede wszystkim do mężczyzn i dużych chłopców.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Na miłość nigdy nie jest za późno

Niby to takie oklepane zdanie, ale to chyba prawda. Można to w...
Czytaj wiecej