Mikołaj Gogol – NOS

Foto: Kasia Chmura-Cegiełkowska
Foto: Kasia Chmura-Cegiełkowska
Proszę sobie tylko wyobrazić, jak niekomfortową sytuacją byłoby nagłe zniknięcie Waszego nosa. A jeszcze bardziej kłopotliwe byłoby gdyby nos zupełnie się od was uniezależnił i został... radcą stanu. Tę fatalną sytuację przeżywa asesor Kowalew i jego troski są przedmiotem cudownej nowelki Mikołaja Gogola.

Proszę sobie tylko wyobrazić, jak niekomfortową sytuacją byłoby nagłe zniknięcie Waszego nosa. A jeszcze bardziej kłopotliwe byłoby gdyby nos  zupełnie się od was  uniezależnił i został… radcą stanu. Tę fatalną sytuację przeżywa asesor Kowalew i jego troski są przedmiotem cudownej nowelki Mikołaja Gogola.

Na deskach Och-teatru swoją wersję tego tekstu pokazał Janusz Wiśniewski.  Spektakl wcale nie jest aż tak bajecznie łatwy ani wesoły, jak można sobie wyobrazić „wybierając się na Gogola”.  Forma burleski także – paradoksalnie – nie ułatwia zrozumienia tego, co autor chciał nam powiedzieć.
Z jednej strony to wciąż jest całkiem zabawna rozprawa z uzależnieniem, jakie wywołuje sprawowanie choćby najmniejszej władzy ( co brak nosa uniemożliwia oczywiście). Jednak Janusz Wiśniewski zdecydowanie mocnej akcentuje gorycz Majora, którego nos śmiał prowadzić znacznie bardziej interesujące i lepsze życie niż jego właściciel.  I ten dialog Kowalowa z nosem („wróć!” „nie!”) jest naprawdę poruszający.

Foto: Kasia Chmura-Cegiełkowska
Foto: Kasia Chmura-Cegiełkowska

Przedstawienie jest koncertowo zagrane – od „znalezionego” w Łodzi przez Krystynę Jandę świetnego Michała Barczaka po Kiksę Kołodziejczyk, z Jej cudowną vis comica. Od Piotra Cywrusa po Wiesława Komasę.  Do tego znakomita muzyka Jerzego Satanowskiego i  choreografia Emila Wesołowskiego, stałych współpracowników reżysera, który zaprojektował również kostiumy.

Bajka dla dorosłych z morałem, ale bez moralizowania. I półtorej godziny teatru na bardzo dobrym poziomie.

Foto: Kasia Chmura-Cegiełkowska
Foto: Kasia Chmura-Cegiełkowska

Och-Teatr. premiera 24 kwietnia 2016

Autor artykułu
More from Rafał Turowski

O pewnym grudniowym weekendzie

Piątek. Kończę robotę, jadę do Modlina...
Czytaj wiecej