O matko!

Gdybyśmy mieli stworzyć listę najbardziej oryginalnych współczesnych reżyserów, Darren Aronofsky zdecydowanie by się na niej znalazł i to nawet na jej czele.

Do polskich kin wchodzi właśnie film mother!, będący najnowszym dziełem reżysera. Czego możemy się spodziewać idąc na seans? W jego przypadku nigdy nie możemy być niczego w stu procentach pewni. Nowojorczyk, który w 1998 swoim filmem Pi pokazał, że na pewno będzie o nim głośno, nie należy bowiem do tych twórców, których filmy są zawsze do siebie podobne. Choć przez następnych kilka lat wypracował sobie własny i charakterystyczny styl, to nie wiemy, co na nas będzie czekać na ekranie.

W roku 2000 zaiste zrobiło się o nim głośno, a to za sprawą Requiem dla snu, który posiada aktualnie status kultowego i tak naprawdę jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych dzieł reżysera. Historia ludzi, dla których sensem życia są narkotyki i inne używki, przez wielu przedstawiana jest jako najlepszy film początku XXI wieku i na pewno są to opinie zasłużone, choć oczywiście nie każdy musi się z nimi zgadzać. Jest to również film, od którego zaczęła się światowa kariera Jareda Leto – choć grywał on już wcześniej, to właściwie to była jego pierwsza główna (lub jedna z głównych) rola.

Aronofsky zawsze stara się pokazać z pozoru znane już motywy i tematy, w inny sposób. Charakteryzuje go specyficzny wizualny styl i podejście, a po seansie jego filmów, wiele osób mogłoby określić go mianem szaleńca. Nie ma co się dziwić, gdyż tych filmów nie ogląda się łatwo. Mogą się one jednak podobać i każdy z nich ma wielu fanów na całym świecie. W Źródle reżyser zmaga się z tematem wiecznej miłości i chęci pokonania dla niej śmierci. W Zapaśniku mamy do czynienia z powrotem dawnej gwiazdy sportu na ring, by znów móc poczuć blask reflektorów – w głównej roli fenomenalny i nominowany do Oscara, Mickey Rourke. Jego najgłośniejszy, zaraz po Requiem… i chyba najbardziej doceniany film, zarówno przez fanów, jak i przez krytyków, ujrzał światło dzienne w 2010 roku. Mowa tu oczywiście o Czarnym łabędziu z oscarową rolą Natalie Portman. Sam film oraz reżyser również byli do tej nagrody nominowani. Niezwykle psychodeliczna opowieść o dążeniu do doskonałości i rywalizacji, która potrafi zatruć nawet najbardziej niewinne umysły. Jest to nie tylko jeden z lepszych i ciekawszych filmów reżysera, ale również można go wpisać na listę najważniejszych tytułów kinematografii. Podobno zarys pomysłu na ten film, pojawił się w głowie Aronofskyego już podczas produkcji Requiem…, choć osobiście nie jestem pewniem czy jest to prawda.
W 2014 roku do kin trafił film Noe: Wybrany przez Boga, będący interpretacją opowieści o arce Noego. Był to film bardzo kontrowersyjny, który nie spodobał się wielu ludziom ze środowiska kościelnego i osobom wierzącym. Dla mnie był dość ciekawym spojrzeniem i na znaną powszechnie historię i choć wiele rzeczy bardzo się w filmie różniło od tej przypowieści, to sam sens został zachowany.

Dziś premierę ma film mother!. W rolach głównych zobaczymy tu Jennifer Lawrence, Javiera Bardem, Eda Harrisa oraz Michelle Pfeiffer. Film miał już kilka projekcji na międzynarodowych festiwalach filmowych i niestety, ale nie zbiera dobrych recenzji. W Wenecji okrzyknięto go nawet najgorszym filmem reżysera. Sam miałem okazję by obejrzeć go na tegorocznym American Film Festival, ale jej nie wykorzystałem. Postanowiłem obejrzeć inny film, który nie ma w najbliższym czasie swojej polskiej premiery. Kilkoro z moich znajomych postanowiło obejrzeć matkę! i zdania były głównie negatywne, choć znalazły się i dobre opinie. Przyznam szczerze, że starałem się ograniczyć informacje odnośnie tego filmu, do absolutnego minimum. Nie czytałem recenzji, nie słuchałem o czym film jest, nawet nie oglądałem zwiastunów – raz mi się to zdarzyło, bo leciał w kinie, ale i tak nie przyglądałem mu się dokładnie. To tylko udowadnia, jakim reżyserem może być Aronofsky. Nie trzeba wiedzieć, o czym będzie jego kolejny film, po prostu się na niego pójdzie, bo lubi się jego filmy. Wiem, że to może być nie do końca to, czego bym chciał, ale jednocześnie jest coś niemalże podniecającego w fakcie, że pójdę na ten seans. Po weekendzie na pewno udam się do kina, by samemu się przekonać, co Darren Aronofsky nam zgotował.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Magia Disneya

Na filmach Disneya opierało się niemal całe moje dzieciństwo. Nie wiem, kim...
Czytaj wiecej