Och, Martin

Jest w świecie filmowym grono twórców kina, których każdy kolejny film jest bardzo wyczekiwany. Grono to jest całkiem spore i na szczęście się cały czas powiększa. Szczęście to dla całego kina, no i oczywiście dla nas – dla widzów.

Jest w świecie filmowym grono twórców kina, których każdy kolejny film jest bardzo wyczekiwany. Grono to jest całkiem spore i na szczęście się cały czas powiększa. Szczęście to dla całego kina, no i oczywiście dla nas – dla widzów.

Martin Scorsese zdecydowanie zalicza się do tego grona. Człowiek ten dał nam jedne z najlepszych filmów i większość z nich weszła do kanonu; od Taksówkarza i Wściekłego byka zaczynając, idąc przez Chłopców z ferajny i Kasyno, a na Aviatorze, Infiltracji i Wilku z Wall Street kończąc. Twórca to wybitny, który doskonale rozumie język filmowy i znakomicie opowiada historie, które stają się ponadczasowe. Kiedy myślę o twórczości Scorsese, to zdaję sobie sprawę, że jego filmy mogę śmiało zaliczyć do tych, które uczyły mnie kina i sprawiły, że je pokochałem. Kultowy stał się tekst Roberta De Niro You talkin’ to me? z „Taksówkarza”, czy mafijna historia z „Chłopców z ferajny”.

W chwili, w której myślę o twórczości reżysera czuję woń filmowego mięsa. To nie są filmy łatwe i przyjemne. Tu zawsze jest coś, co wbija się nas, co nie chce później z nas wyjść i w pewnym sensie siedzi, niczym mała drzazga pod paznokciem, której za nic nie możemy się pozbyć lub denerwujący kawałek popcornu między zębami. To głównie dzięki niemu mieliśmy okazję przekonać się, jak wielkimi talentami aktorskimi są Robert De Niro czy Joe Pesci, a także Leonardo DiCaprio, który u Scorsese występował wielokrotnie i aż dziw, że za żadną z tych ról nie otrzymał Oscara – moim zdaniem były one znacznie lepsze, niż nagrodzony w zeszłym roku występ w Zjawie Alejandro G. Iñárritu.

Scorsese nie boi się również innych projektów. W zeszłym roku mogliśmy obejrzeć wyprodukowany przez niego dla stacji HBO serial Vinyl, będący muzyczną opowieścią umiejscowioną w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Odpowiadał również za nagradzany gangsterski serial Zakazane imperium, również stworzony dla HBO. Jedną z moich ulubionych produkcji Martina jest dla mnie reżyseria koncertu The Rolling Stones, który miał miejsce w Nowym Jorku. Rolling Stones w blasku świateł to koncert z elementami filmu dokumentalnego. Gorąco polecam.

Na ekrany naszych kin wchodzi właśnie jego najnowszy film, zatytułowany Milczenie. Opowiada on historię Jezuitów, którzy przybywają do siedemnastowiecznej Japonii, by szerzyć słowo boże. W filmie główne role zagrali Andrew Garfield, Adam Driver i Liam Neeson. Scorsese walczył o powstanie tego filmu od wielu lat i ostatecznie się udało, jednak nie bez pewnych wyrzeczeń. Największym problemem przy realizacji filmu są zawsze pieniądze i tym razem nie było inaczej. By jednak film powstał, reżyser zrezygnował ze swojego wynagrodzenia, a w ślad za nim poszli główni aktorzy, którzy zgodzili się zagrać za minimalną stawkę. Podobno oni sami bardzo przygotowywali się do swoich ról; Garfield wychowany w wierze żydowskiej przeszedł „szkolenie duchowe”, by wiarygodniej zagrać Jezuitę, Driver w krótkim czasie bardzo schudł, a Neeson poddał się niektórym torturom, jakim poddawani byli bohaterowie filmu w tamtych czasach – jednym z nich było zwisanie głową w dół, na dołem pełnym ekskrementów.

Zapowiada się film warto obejrzenia. Mnie zastanawia dlaczego nie powalczy on zbytnio w tegorocznych Oscarach – film jest nominowany tylko w jednej kategorii, za najlepsze zdjęcia. Jednak nie mam z tym większego problemu. Filmy Martina Scorsese zawsze robią na mnie wrażenie i nie ma dla mnie znaczenia czy zdobywają one wiele nagród, czy nie. Oczywiście im więcej statuetek, tym lepiej, ale na szczęście w tym roku o nagrody ubiega się mnóstwo doskonałych filmów, dlatego brak większej ilości nominacji dla „Milczenia” ostatecznie przeżyję. Nie mogę się doczekać seansu. Scorsese, to Scorsese – zawsze jest wart zobaczenia.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Iść czy nie iść?

W okresie letnim z jednej strony chodzi się do kina częściej, a...
Czytaj wiecej