Ci sami aktorzy w oryginale i remake’u [TOP10]

Hugh Keays-Byrne jako Immortan Joe ("Mad Max: Fury Road", 2015), fot. Kennedy Miller Productions
Jak zrobić remake, żeby wszyscy byli zadowoleni? Żaden filmowiec nie zna odpowiedzi na to pytanie, jednak niektórzy próbują kombinować. Najprostszym sposobem zdaje się być "oczko" puszczone do widza, gdy na ekranie nagle pojawia się twarz, znana z oryginału.

Jak zrobić remake, żeby wszyscy byli zadowoleni? Cóż, żaden filmowiec nie zna odpowiedzi na to pytanie, jednak niektórzy próbują kombinować. Najprostszym sposobem zdaje się być „oczko” puszczone do widza, gdy na ekranie nagle pojawia się twarz, znana z oryginału.

Zdarzają się produkcje lepsze, gorsze i takie, o których najlepiej zapomnieć natychmiast. Remake remake’owi nierówny, chciałoby się rzecz. Twórcy bardzo często na siłę próbują odnawiać filmy, które zupełnie tego nie potrzebują. Efekt? Złość fanów oryginału, którzy wprost nienawidzą majstrowania przy kultowych produkcjach. Oczywiście nikogo nie dziwi fakt, że bardzo rzadko chwalą oni nowe spojrzenie na temat, ale dziś nie będziemy rozmawiać o tym, czy rzeczywiście wniosło coś pozytywnego. Dziś porozmawiamy o jednym z najprostszych trików, które pomagają autorom remake’ów w zwalczaniu hejtu fanów.

Filmowcy stale sięgają po kultowe produkcje, próbując odświeżyć ich formułę. Eksperymentują, jednak często starają się przy tym puścić oko do fanów klasyków. Robią to w mniej lub bardziej dyskretny sposób, ale najważniejsze, że osiągają w ten sposób dwa cele. Po pierwsze, oddają swego rodzaju hołd oryginałowi. Po drugie, radują widzów.

Idąc tym tropem, przedstawiam listę dziesięciu produkcji filmowych, które nie tylko na nowo opowiadały daną historię, ale i pokazali na ekranie ludzi, dzięki którym oryginał w ogóle powstał – głównych aktorów.

10. Johnny Depp i Peter DeLuise – „21 Jump Street”

Johnny Depp i Peter DeLuise jako oficerowie Tom Hanson i Doug Penhall w "21 Jump Street" (serial - 1987-1991, film - 2012), fot. 20th Century Fox Television/Columbia Pictures
Johnny Depp i Peter DeLuise jako oficerowie Tom Hanson i Doug Penhall w „21 Jump Street” (serial – 1987-1991, film – 2012), fot. 20th Century Fox Television/Columbia Pictures

Amerykańska młodzież przechodzi okres zmasowanego buntu? Hmm, stwórzmy specjalną jednostkę policji, która będzie infiltrować szkolną przestępczość! Tak mniej więcej zarysowuje się zamysł, jaki mieli twórcy serialu kryminalnego „21 Jump Street”, który amerykańska telewizja emitowała w latach 1987-1991.

W USA serial cieszył się sporą popularnością, natomiast u nas było z tym znacznie gorzej. Dlatego wiele osób, które w roku 2012 obejrzały film pod tym samym tytułem, mogły przejść zupełnie obojętnie obok sceny, w trakcie której główni bohaterowie wdają się w strzelaninę z gangsterami. Tymczasem była ona nawiązaniem właśnie do serialu, na którym bazowali twórcy filmu! To właśnie tutaj ujawniają postaci oficerów Toma Hansona i Douga Penhall, granych przez Johnny’ego Deppa i Petera DeLuise’a – odtwórców tychże ról w serialu.

9. Dirk Benedict i Dwight Schultz – „Drużyna A”

Dirk Benedict i Dwight Schultz jako Buźka i Murdoch ("Drużyna A", 1983-87) oraz więzień i lekarz ("Drużyna A", 2010), fot. Universal Televison/20th Century Fox
Dirk Benedict i Dwight Schultz jako Buźka i Murdoch („Drużyna A”, 1983-87) oraz więzień i lekarz („Drużyna A”, 2010), fot. Universal Televison/20th Century Fox

Serial „Drużyna A” emitowany był w latach 1983-87. Opowiadał o zbieraninie dość ekscentrycznych walczaków, tworzącej czteroosobowy oddział szybkiego reagowania. Pomagali „tym dobry”, poradzić sobie z „tymi złymi”. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak klasyk. Byli jak mała armia, zawsze dawali radę, a zainspirowani nimi filmowcy uznali, że też sobie poradzą.

W 2010 roku do kin trafił film pod tym samym tytułem. Dość sprawnie nawiązywał do oryginału, jakim był serial, jednak – przynajmniej w moim odczuciu – czegoś tam brakowało. Niemniej jednak wprawne oko fana, mogło zauważyć dwie znajome twarze. W jednej ze scen pojawili się bowiem Dirk Benedict – serialowy Buźka, który wcielił się w więźnia Milta – oraz Dwight Schultz – znany z oryginału Murdoch, tym razem jako niemiecki lekarz (pewnie nie mniej szalony).

8. Burt Reynolds – „Wykiwać klawisza”

Burt Reynolds jako Paul Crewe ("The Longest Yard", 1974) i Nate Scarborough ("Wykiwać klawisza", 2005), fot. Paramount Pictures/Columbia Pictures
Burt Reynolds jako Paul Crewe („The Longest Yard”, 1974) i Nate Scarborough („Wykiwać klawisza”, 2005), fot. Paramount Pictures/Columbia Pictures

Reynolds dość długo pozostawał aktorem telewizyjnym, uwolnienie (dosłownie, chodzi o film „Deliverance”) przyszło dopiero w roku 1972. Następną dużą rolę otrzymał dwa lata później. W „The Longest Yard” wcielał się on w Paula Crewe’a – gwiazdę futbolu amerykańskiego, która trafia do więzienia. Po tej kreacji Reynolds zaczął dostawać coraz ciekawsze propozycje, w tym także główną rolę w kultowym „Mistrz kierownicy ucieka”.

W roku 2005 „The Longest Yard” (szerzej znane pod tytułem „Wykiwać klawisza”) doczekało się remake’u. Produkcja okazała się zaskakująco dobra, jak na film z Adamem Sandlerem. Komik wcielił się w głównego bohatera. Twórcy zaangażowali jednak także Reynoldsa, oferując mu czołową postać drugoplanową. Z zawodnika przemianowano go na trenera – Nate’a Scarborougha.

7. Charlton Heston – „Planeta małp”

Charlton Heston jako George Taylor ("Planeta małp". 1968) i Zaius ("Planeta małp". 2001), fot. 20th Century Fox
Charlton Heston jako George Taylor („Planeta małp”. 1968) i Zaius („Planeta małp”. 2001), fot. 20th Century Fox

Jeden z najwybitniejszych aktorów kinowych, największe uznanie zdobył na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Nie osiadł jednak na laurach – stale występował, a tuż przed pięćdziesiątką, otrzymał rolę w kolejnym – dziś kultowym – filmie. W roku 1968 wystąpił w oryginale „Planety małp”, gdzie zagrał George’a Taylora. Dwa lata później pojawił się także w kontynuacji, jednak „W podziemiach planety małp” nie odniosło już tak wielkiego sukcesu.

Po przeszło trzydziestu latach, za produkcję remake’u wziął się Tim Burton. Jego „Planecie małp” z 2001 roku można wiele zarzucić, jednak na uwagę zasługuje zaangażowanie przy produkcji Hestona. Tym razem jednak, zagrał on jedną z małp. I to nie byle jaką, bowiem samego Zaiusa!

6. Paul Michael Glaser i David Soul – „Starsky & Hutch”

Paul Michael Glaser i David Soul jako "Starsky & Hutch"; po prawej z Benem Stillerem (Starsky) i Owenem Wilsonem (Hutch), fot. Spelling-Goldberg Productions/Warner Bros.
Paul Michael Glaser i David Soul jako „Starsky & Hutch”; po prawej z Benem Stillerem (Starsky) i Owenem Wilsonem (Hutch), fot. Spelling-Goldberg Productions/Warner Bros.

Detektywi Dave Starsky (Paul Michael Glaser) i Ken „Hutch” Hutchinson (David Soul) byli w latach 1975-1979 stałymi gośćmi w amerykańskich domach. Serial zyskał miano kultowego, a w roku 2004 postanowiono wskrzesić legendę.

Kinowa wersja „Starsky & Hutch” nie była może tak mocna, jak serial, jednak można uznać ją za względnie udaną. W tytułowe role wcielili się Ben Stiller i Owen Wilson, którzy w finałowej scenie utopili Forda Gran Torino – auto równie kultowe, co sam serial. I tu właśnie twórcy, postanowili puścić oko do widzów. Pod koniec filmu widzimy jak „prawdziwi” Starsky i Hutch, przyprowadzają auto pod komisariat, oddając go swoim następcom.

5. Christopher Reeve – „Superman” / „Tajemnice Smallville”

Christopher Reeve jako Superman ("Superman" cz. I-IV, 1978-1987) i dr Virgil Swann ("Tajemnice Smallville", 2001-2004), fot. Dovemead Films/Warner Bros. Television
Christopher Reeve jako Superman („Superman” cz. I-IV, 1978-1987) i dr Virgil Swann („Tajemnice Smallville”, 2001-2004), fot. Dovemead Films/Warner Bros. Television

Choć w roku 1978 był on osobą zupełnie nieznaną, a do roli przymierzano między innymi Clinta Eastwooda czy Harrisona Forda, wybór producentów padł właśnie na Reeve’a. Dla wielu widzów to właśnie on jest ucieleśnieniem Clarka Kenta, co zresztą ciągnęło się za nim przez całą karierę. Na przestrzeni dziewięciu lat, wcielił się w Kal-Ela czterokrotnie.

W 1995 Reeve został sparaliżowany na skutek wypadku na planie, przez co kariera aktora mocno przystopowała. Wiedząc jednak, jak ważny jest on dla fanów Supermana, producenci „Tajemnic Smallville” postanowili go zatrudnić. Serial opowiadał o młodych latach Clarka Kenta, a Christopher Reeve wcielił się w doktora Virgila Swanna, który badał jego pochodzenie. Nie była to może wiodąca postać, ale przewijała się aż do czwartego sezonu, Jednocześnie była to ostatnia rola Reeve’a, który zmarł w 2004 roku, mając zaledwie pięćdziesiąt dwa lata.

4. Michael Caine – „Dopaść Cartera” / „Dorwać Cartera”

Michael Caine jako Jack Carter ("Get Carter", 1971) i Cliff Brumby ("Get Carter", 2000), fot. Metro-Goldwyn-Mayer/Franchise Pictures
Michael Caine jako Jack Carter („Get Carter”, 1971) i Cliff Brumby („Get Carter”, 2000), fot. Metro-Goldwyn-Mayer/Franchise Pictures

W 1971 roku, Michael Caine był już znany szerszej publiczności. Genialny aktor zbliżał się wówczas do czterdziestki, a na małym czy dużym ekranie, można było go oglądać od kilkunastu lat. Po sukcesach jakie odniosły „Alfie” i „Włoska robota”, Caine zadomowił się w czołówce najlepszych brytyjskich aktorów, a „Dopaść Cartera” – jeden z najlepszych gangsterskich filmów w historii – jedynie potwierdziło jego klasę.

Dwadzieścia dziewięć lat później do kin trafiło „Dorwać Cartera”. Tu oczywiście popisali się polscy dystrybutorzy, którzy remake klasyka postanowili nazwać inaczej (w oryginale oba filmy nazywały się „Get Carter”). Tym razem Jacka Cartera zagrał Sylvester Stallone, jednak znalazło się także miejsce dla Caine’a. I to nie byle jakie. Zagrał on (dość istotną dla fabuły) postać Cliffa Brumby’ego.

3. Hugh Keays-Byrne – „Mad Max” / „Mad Max: Na drodze gniewu”

Hugh Keays-Byrne jako Toecutter ("Mad Max", 1979) i Immortan Joe ("Mad Max: Fury Road", 2015), fot. Kennedy Miller Productions
Hugh Keays-Byrne jako Toecutter („Mad Max”, 1979) i Immortan Joe („Mad Max: Fury Road”, 2015), fot. Kennedy Miller Productions

Jeśli zastanawialiście się kiedyś „jak to jest wejść w drogę Maxowi Rockatansky’emu?”, spokojnie możecie pytać o to Hugh Keays’a-Byrne’a. Aktor nie należy może do gwiazd światowego formatu, jednak dobrze wie, jak odegrać czarny charakter.

W pierwszej części „Mad Maxa” to on przewodził bandzie motocyklistów. Toecutter, czy też Obrzynacz – jak nazywany jest w polskiej wersji językowej – nie był może szczytem gangsterskiej finezji, jednak jego rola dość mocno zapadała w pamięć. Właśnie dlatego po latach, gdy postanowiono stworzyć remake klasycznej australijskiej trylogii, producenci jemu powierzyli rolę głównego antagonisty – Wiecznego Joe.

2. Lou Ferrigno – „Hulk” / „Incredible Hulk”

Lou Ferrigno jako Hulk ("The Incredible Hulk", 1977-1982) i ochroniarz ("Hulk" - 2003, "Incredible Hulk" - 2008), fot. Universal Pictures
Lou Ferrigno jako Hulk („The Incredible Hulk”, 1977-1982) i ochroniarz („Hulk” – 2003, „Incredible Hulk” – 2008), fot. Universal Pictures

Arnold Schwarzenegger nie jest jedynym kulturystą, który robił karierę filmową. To właśnie u jego boku, w filmie „Kulturyści” z 1977 roku, debiutował Lou Ferrigno. Co prawda o sukcesach starszego kolegi, Ferrigno może co najwyżej pomarzyć, jednak właśnie ten film, dał mu szansę, by rozpocząć karierę w Hollywood i na wieku zapisać się w popkulturze. Brzmi niedorzecznie, biorąc pod uwagę, że zarówno twarz, jak i jego nazwisko nie są zbyt znane, jednak taka jest prawda.

W 1978 roku Ferrigno zagrał to, co obecnie generują komputery – wielkiego, zielonego stwora. Zaczął występować w serialu telewizyjnym „The Incredible Hulk”, następnie dołożył do tego trzy filmy i… serial animowany oraz cztery najnowsze marvelowskie produkcje – tym razem jako lektor. Niezależnie czy Hulkiem był Eric Bana, Edward Norton czy Mark Ruffalo – to Ferrigno słyszeliśmy, patrząc na „Zielonego”.

Co więcej, zarówno w filmie „Hulk” z 2003, jak i „Incredible Hulk” z 2008 roku, mogliśmy zobaczyć Lou w epizodycznej roli ochroniarza.

1. Leonard Nimoy – „Star Trek”

Leonard Nimoy jako Spock w serii "StarTrek" (serial - 1966-69, reboot filmu - 2009), fot. Paramount Pictures
Leonard Nimoy jako Spock w serii „StarTrek” (serial – 1966-69, reboot filmu – 2009), fot. Paramount Pictures

Leonard Nimoy szczerze nienawidził serii „Star Trek”. Od samego początku, czyli od roku 1966, był jego twarzą. Jako Kapitan Spock, Nimoy stał się obok Williama Shetnera (Kapitan Kirk) i Patricka Stewarta (Kapitan Picard) najbardziej rozpoznawalną postacią serii. Taka łatka dla aktora nie jest niczym dobrym, jednak było już za późno. W latach 1966-69 Nimoy występował w serialu „Star Trek”, następnie wystąpił w sześciu filmach serii, po czym powiedział sobie: dość.

Oczywiście grał też w olbrzymiej ilości innych produkcji, ale nikt tego nie pamiętał. Przy okazji rebootu serii, w roli Spocka obsadzono Zachary’ego Quinto. Reżyser J.J. Abrams pomyślał jednak, że przecież trzeba oddać Nimoy’owi hołd. Jak to zrobić? Najlepiej… stworzyć miejsce dla dwóch Spocków. Tym samym aktor powrócił do roli, którą przeklinał w niemal każdym ze swoich wywiadów, a ponieważ zmarł niedawno – Spock okazał się jego ostatnią rolą.

 

Źródło: watchmojo.com

Autor artykułu
More from Damian Halik

Prop Store organizuje wielką aukcję gadżetów filmowych

Kolekcjonowanie gadżetów filmowych to pasja jak każda inna. Dzięki niej Stephen Lane...
Czytaj wiecej