PALATYNAT – NA NIEMIECKIM SZLAKU WINNYM…

Palatynat, foto: Olaf Kuziemka
Zostawiam na chwilę włoskie wina, polskim winiarzom pozwalam skupić się na zbiorach, a Węgrzy muszą na mnie jeszcze chwilkę poczekać. Zabieram Was dziś na zachód, do jednego z trzynastu regionów winiarskich Niemiec, który jest jednym z najbardziej słonecznych oraz najcieplejszych regionów, a jego niekwestionowanym królem jest Riesling.

Zostawiam na chwilę włoskie wina, polskim winiarzom pozwalam skupić się na zbiorach, a Węgrzy muszą na mnie jeszcze chwilkę poczekać. Zabieram Was dziś na zachód, do jednego z trzynastu regionów winiarskich Niemiec, który jest jednym z najbardziej słonecznych oraz najcieplejszych regionów, a jego niekwestionowanym królem jest Riesling.

Palatynat, foto: Olaf Kuziemka
Palatynat, foto: Olaf Kuziemka

Region winiarski Palatynat należy w zasadzie podzielić na dwa, a nawet trzy podregiony: część północna, czyli Deutsche Weinstraße (Niemiecki szlak winny), Mittelhaardt położony na południe od Neustadt oraz Südliche weinastraße (południowy szlak winny), którego tereny graniczą z Alzacją. Wszystkie te regiony, a jest to w sumie 85 kilometrowy odcinek położony pomiędzy Lasem Palatyńskim a rzeką Ren, skupiają łącznie ponad 23 000 hektarów upraw winorośli, stawiając Palatynat na drugim miejscu co do wielkości uprawy winorośli w Niemczech.

Palatynat, foto: Olaf Kuziemka
Palatynat, foto: Olaf Kuziemka

To tutaj na Niemieckim Szlaku Winnym w ponad 130 winiarskich miejscowościach produkuje się wspaniałe niemieckie wina z takich szczepów jak Riesling, Müller-Thurgau, Silvaner, Weißer Burgunder, Scheurebe, Gewürztraminer oraz Chardonnay. Nie należy również zapominać o szczepach stosowanych do produkcji win czerwonych, gdzie kilka wieków temu za pośrednictwem mnichów z Burgundii większość winnic była obsadzana tymi ciemnymi odmianami winogron. Jednakże dziś poza Spätburgunderem, Dornfelderem, Portugieserem, czy też Cabernetem Dorsa królują tu wina białe, a ich przewodnikiem z całą pewnością jest już wspominany Riesling, którego uprawy przekraczają ponad 5 000 hektarów (ponad 21% łącznych upraw w Palatynacie).

Palatynat, foto: Olaf Kuziemka
Palatynat, foto: Olaf Kuziemka

Ale cóż byłyby to za wina bez winiarzy, ich winnic oraz winiarni. Prawie każde wino oddaje tu charakter winiarza, terroir, jego ciężką pracę oraz pasję jaką darzy swoje owoce. Znajdziemy tu wina finezyjne, aromatyczne, lekkie i konsumenckie oraz takie, które w typowy dla siebie sposób ukazują glebę na której wyrosły, pracę winiarza oraz swój niepowtarzalny charakter przypisany tej jednej, jedynej etykiecie. Spędzając na zaproszenie Niemieckiego Instytutu Wina cztery dni w Palatynacie miałem okazję odwiedzić 13 winnic i zdegustować ponad 160 etykiet (niech ktoś powie, że jest to łatwa praca), a poznając winiarzy jeszcze lepiej zrozumieć ich owoce pracy. Lecz nie bez uwagi pozostały również ich winne piwnice, w których jak zawsze jestem zakochany. To tam sięgamy do historii, do wcześniejszych pokoleń, do przekazywanych tradycji winiarskich oraz oczywiście starszych roczników, które choć mają prawie ćwierć wieku są pełne owocu połączonego z zbalansowaną kwasowością, tworząc perfekcyjny nektar Bogów.

Palatynat, foto: Olaf Kuziemka
Palatynat, foto: Olaf Kuziemka

Ale Palatynat to nie tylko mekka dla miłośników win. Jeżeli zaplanujecie rodzinną wycieczkę w te rejony na pewno znajdziecie dla każdego członka rodziny jakieś atrakcje. Wszyscy miłośnicy wina mogą uczestniczyć w sezonie imprez winiarskich, które rozpoczynają się wraz ze świętem kwitnienia drzew migdałowych, a kończą w listopadzie wraz z obchodami święta Św. Marcina. Warto jednak pojawić się w Palatynacie w Dniu Wina Deutsche Weinstraße obchodzonego w ostatnią niedzielę sierpnia, gdy główna trasa zamykana jest dla ruchu kołowego i staję się 85-kilometrowym traktem winiarskim.

Palatynat, foto: Olaf Kuziemka
Palatynat, foto: Olaf Kuziemka

Jeżeli nie macie argumentu aby „wyciągnąć” Wasze rodziny w winną podróż do Palatynatu, zaproponujcie im rekompensatę w postaci licznych atrakcji jakie oferuje Palatynat. Możecie przeznaczyć wolny czas na zwiedzanie wspaniałych zamków i ruin na zboczach gór Haardt (Wogezy), wizyty w malowniczych miasteczkach jak St. Martin, Gleiszellen czy też Rhodt, jak również odkrywać uroki Palatynatu na rowerze czy też podczas pieszych wędrówek. Jeżeli natomiast Wasze pociechy nadal będą kręciły nosem na taką wyprawę obiecajcie im, że w drodze powrotnej wpadniecie do Tropical Islands pod Berlinem. Bądź co bądź jeden dzień w aquaparku za bagażnik wina – ja w to wchodzę…

Uciekam, bo kolejna podróż przede mną, a jak będzie chwilka „zabiorę” Was jeszcze do kilku winnic i pokażę dlaczego warto odwiedzić jest Palatynat.

Prost!

Autor artykułu
More from Olaf Kuziemka

Węgry – podróż po winnych regionach

Dwadzieścia dwa winiarskie regiony tworzą dziś winiarską wizytówkę Węgier, która coraz częściej...
Czytaj wiecej