„Peeled” – horror, na który czekam z niecierpliwością

"Peeled: The Potato Resurrection", fot. Nick Massey & Katrina Naficy
Trailer horroru "Peeled" pokazuje, że film mógłby być ciekawą propozycją dla fanów klasyki gatunku. Mógłby, ponieważ na ten moment nie wydaje się, by pomysłodawcy dążyli do jego realizacji. Ale...

Trailer horroru „Peeled” pokazuje, że film mógłby być ciekawą propozycją dla fanów klasyki gatunku. Mógłby, ponieważ na ten moment nie wydaje się, by pomysłodawcy dążyli do jego realizacji. Ale…

Część z was zapewne pomyśli: „zaraz, zaraz – skoro trailer jest świetny, dlaczego twórcy nie chcą nakręcić pełnej wersji?”. Już śpieszę z podpowiedzią! Pełen tytuł tego arcydzieła brzmi: „Peeled: The Potato Resurrection”. Nie, to nie błąd. Tak, film opowiada o ziemniakach. I to jakich!

Zajawka to dzieło Nicka Massey’a i Katriny Naficy. Autorzy mieli na celu jedynie sparodiowanie schematycznych horrorów. Zaczyna się od niewinnej zabawy w przyzywanie duchów za sprawą planszy Ouija. Następnie wątek miłosny – widzieliście kiedyś dobry film, który takowego nie posiada? Wreszcie – trzymające w napięciu do ostatnich sekund rozwinięcie akcji! W końcu kto by się spodziewał, że przywołany przez dziewczęta duch, okaże się sadystycznym fanatykiem ziemniaków?!

"Peeled: The Potato Resurrection", fot. Nick Massey & Katrina Naficy
„Peeled: The Potato Resurrection”, fot. Nick Massey & Katrina Naficy

Skąd ten pomysł? Z niezwykle żywej debaty, jaka rozgorzała w serwisie Reddit, wynika, że jest to nawiązanie do „łotewskich żartów”. Ponoć dla podkreślenia biedy postsowieckich państw satelickich, Łotysze zwykli mawiać: „ziemniaki są cenniejsze od złota”. Jeszcze inna teoria głosi, że jest to kpina nie tyle z horrorów, co z vege-terroru, jaki panuje w Stanach.

W zajawce wystąpili jej twórcy, kilka koleżanek Katriny oraz trzysta ziemniaków. Budżet był niewielki, jednak jakościowo trailer zdaje się lepszy, niż większości horrorów klasy B. Podobno internauci rozważają także petycję do Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej, w sprawie nominacji dla Katriny Naficy za jej mrożący krew w żyłach krzyk. W sumie, czemu nie? Hermione Baddeley w 1960 roku była nominowana do Oscara za rolę drugoplanową w „Miejscu na górze”, mimo że na ekranie przebywała zaledwie dwie minuty i dziewiętnaście sekund.

Nie wiadomo, czy pomysłodawcy dadzą się namówić na stworzenie pełnometrażowej wersji filmu, jednak wielu internautów już wyraziło chęć wzięcia udziału w akcji crowdfundingowej. W końcu widzieliśmy już głupsze filmy. A warzywno-owocowy segment horrorów potrzebuje kogoś, kto pobije „Atak pomidorów zabójców” z 1978 roku.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Polaroid Pop – kultowa marka powraca z nowym modelem

Polaroid bardzo chce powrócić do łask. Podczas tegorocznych targów CES marka zaprezentowała...
Czytaj wiecej