Ron Howard – przyjemy, mainstreamowy reżyser

Są w Hollywood tacy reżyserzy, których filmy po prostu przyjemnie się ogląda. Nie zawsze są to pozycje zapadające w pamięć, ale rzadko kiedy seans można nazwać nieudanym. Jednym z takich twórców, jest właśnie Ron Howard.

Są w Hollywood tacy reżyserzy, których filmy po prostu przyjemnie się ogląda. Nie zawsze są to pozycje zapadające w pamięć, ale rzadko kiedy seans można nazwać nieudanym. Jednym z takich twórców, jest właśnie Ron Howard.

Jego pierwszym filmem, jaki zobaczyłem i jednocześnie będącym tym, który pozwolił mu zaistnieć w Krainie Snów, był Willow. Przygodowy film fantasy, w którym główne role zagrali Val Kilmer i Warwick Davis. Była to historia o pewnym karle, który przez przypadek musi uratować pewne niemowle przed złą królową. Zapewne gdybym teraz miał tem film obejrzeć, to już nie wydawałby mi się dobry, głównie ze względu na swoją stylistykę, ale na pewno z sentymentu seans by mi miło upłynął. Mniej więcej takie filmy tworzył zawsze Ron Howard.

Kolejnym, już bardzo dobrze przyjętym filmem, był Apollo 13, opowiadający o pechowym locie na Księżyc. W filmie zagrały takie gwiazdy kina jak Tom Hanks, Kevin Bacon, Gary Sinise czy Ed Harris i został on nagrodzony między innymi dwoma Oscarami za dźwięk i montaż.

Po roku 2000 Ron Howard na stałe zagościł w Hollywood. Stworzył nagrodzony czterema Oscarami Piękny umysł, będący opowieścią o genialnym matematyku Johnie Nashu, film bokserski Człowiek ringu (w obu filmach główne role zagrał Russell Crowe) czy medialny dramat Frost/Nixon. Jednak naprawdę wielki rozgłos dla szerokiej publiczności przyniósł mu film Kod da Vinci, na podstawie bestselleru Dona Browna. W filmie wystąpił Tom Hanks, który wcielił się w główną rolę. Było pewne, że Howard wyreżyseruje również koleją część historii – Anioły i demony. Tak też się stało.

W 2013 roku do kin wszedł Wyścig będący biograficzną historia rywalizacji dwóch kierowców Formuły 1, Nikiego Laudy i James Hunta. Film został znakomicie przyjęty zarówno przez krytyków, jak i przez publiczność, a przede wszystkim przez fanów F1. Był on znakomitym dziełem pod kątem scenariusza, gry aktorskiej oraz samej realizacji.

Od dziś na naszych ekranach będzie wyświetlany Inferno, który jest kolejną odsłoną serii, po Kodzie da Vinici i Aniołach i Demonach. Długo wyczekiwany, mnie jednak najbardziej zastanawia jak roli sprostał Tom Hanks, któremu lat nie ubywa. Mam jednocześnie nadzieję, że kolejny raz Ron Howard sprawdził się jako reżyser. Jest on niewątpliwie jednym z moich ulubionych twórców, który nieustannie tworzy kino, które zapada w pamięć – czasami mniej, czasami bardziej, ale na pewno filmy, o których wspomniałem wcześniej widział każdy i potrafi coś o nich powiedzieć. Howard za każdym razem bierze się za ciekawe projekty. Obyśmy mieli jeszcze okazje zobaczyć wiele kolejnych.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Kto w tym roku zdobędzie złoto?

Już za dwa dni, w nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu,...
Czytaj wiecej