Sebastian Tomczak ma problemy z prawami autorskimi do… szumu białego

Sztuka – nawet ta najdziwniejsza – nadal pozostaje sztuką, lecz doktor Sebastian Tomczak zderzył się ostatnio z rzeczywistością, w której w stosunku do jego twórczości wysuwane są roszczenia odnośnie praw autorskich. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby przedmiotem sporu nie było nagranie... szumu białego.

Doktor Sebastian Tomczak jest technologiem muzyki na Uniwersytecie w Adelaide. Australijski naukowiec specjalizuje się w muzyce eksperymentalnej, a swoje eksperymenty publikuje w serwisie YouTube na kanale Little Scale. Przed dwoma laty umieścił tam między innymi dziesięciogodzinne nagranie szumu białego – dźwięku, który słyszymy między innymi trafiając w telewizji na tak zwane „mrówki”, czyli śnieżący obraz. Nagranie obejrzało niemal 70 tysięcy widzów, ale ostatnio okazało się, że na niekonwencjonalnej twórczości Tomczaka ktoś chce zarobić.

Naukowiec podzielił się „nowinami” za pośrednictwem swojego konta na Twitterze. Okazuje się, że wykonany przy pomocy oprogramowania open source materiał nosi znamiona „plagiatu”. Tak przynajmniej twierdzi pięć osób, które zgłosiły roszczenia co do praw autorskich i pragną uczestniczyć w zyskach z monetyzacji tego materiału. O sprawie może nie byłoby tak głośno, gdyby Sebastian Tomczak nie był kolejną ofiarą dziwacznych mechanizmów YouTube’a. Serwis od lat zwiększa zakres swej władzy, a rządy sprawuje niepodzielnie, niemal autorytarnie. Dlatego też znani youtuberzy coraz głośniej protestują przeciw działaniom giganta. Największe poruszenie wywołał niedawno niejaki PewDiePie, czyli niekwestionowany król youtuberskiej braci. Szwed swego czasu zagroził, że jeśli należący do Google’a serwis nie przestanie oszukiwać twórców, usunie swoje konto, obserwowane przez ponad 59 milionów osób, które łącznie wyświetliły jego filmy niemal… 17 miliardów razy! Straszenie nic jednak nie dało.

Sebastian Tomczak podchodzi do sprawy z należytym dystansem – wszak jakiekolwiek roszczenia są w tej sprawie absurdalne. Nie zmienia to jednak faktu, że prawa do nagrania „10 Hours of Low Level White Noise” zostały mu odebrane.

Okazuje się, że sprawa jest o wiele poważniejsza, niż mogłoby się zdawać. Wraz ze wzrostem popularności antystresowej techniki ASMR, ilość wyszukiwań szumów białych stale rośnie. Sebastian Tomczak komentuje sprawę krótko: gdy ktoś z moich współpracowników zapytał o wykorzystanie nagrania, nie miałem żadnych obiekcji. „10 Hours of Low Level White Noise” trafiło na YouTube’a i nagle okazuje się, że serwis odebrał mi do niego prawa. Winą należy obarczać oczywiście wadliwy system automatycznej weryfikacji, jednak dziw bierze także na myśl o osobach, które tak bezczelnie, niczym sępy, próbują wykorzystać cudzą twórczość.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Kraj Basków na wakacje – co warto zobaczyć?

Pora na kolejny wakacyjny tekst – tym razem nie będzie ani o...
Czytaj wiecej