Filmy, które przełamywały seksualne tabu [TOP10]

Nie ma lepszego sposobu, by przełamać tabu, niż nakręcenie na ten temat filmu. Nawet za cenę ostracyzmu społecznego. Oto TOP10 filmów, które zapisały się w historii właśnie za sprawą poruszenia tematu tabu.

Nie ma lepszego sposobu, by przełamać tabu, niż nakręcenie na ten temat filmu. Nawet za cenę ostracyzmu społecznego. Poruszenie tematu tabu to także rozgłos, a ten zawsze jest przydatny podczas promocji filmu.

Nie wiedzieć czemu, coś tak naturalnego jak seks, od wieków pozostaje tematem tabu. Reakcje są różne – jedni są zawstydzeni, czują zgorszenie, inni zaś nie mają z tym żadnego problemu – dużą rolę ogrywa tu środowisko, które reprezentuje dany odbiorca czy też czasy, w jakich żyje. Tak czy inaczej, w końcu musieli pojawić się śmiałkowie, którzy wezmą tabu „za rogi”.

Wolność twórcza od samego początku była bardzo ważnym elementem kinematografii. Już w roku 1896 powstał kilkudziesięciosekundowy film „Pocałunek” („The Kiss”), który nie prezentował nic szczególnie bulwersującego (przynajmniej dla nas, tu obecnych), jednak sto dwadzieścia lat temu wywołał niemały skandal. To jednak były dopiero początki. Z biegiem lat pozwalano sobie na coraz więcej, a artyści często ponosili srogie konsekwencje za swoją odważną twórczości.

Poniżej lista dziesięciu produkcji, wyselekcjonowanych dla BBC Culture przez Christiana Blauvelta, które zapisały się w historii jako przełamujące tabu.

10. „Przepaść” („The Abyss”, 1910)

Rozwój kinematografii następował bardzo szybko, dzięki czemu już w roku 1910 doczekaliśmy się naprawdę skandalizującego filmu. Duńska produkcja krótkometrażowa opierała się przede wszystkim na odważnej grze Asty Nielsen. Aktorka uwodziła, prowokowała – to ona była inspiratorem wszelkich seksualnych zachowań w filmie. Co prawda nie było nagości, ale komu to potrzebne, gdy sprawnie operuje się wdziękiem i seksualnością? Zarówno europejska, jaki i amerykańska publiczność była po prostu zszokowana, postanowiono więc o zastosowaniu cenzury.

9. „Osławiona” („Notorious”, 1946)

Cary Grant i Ingrid Bergman, kard z filmu "Osławiona", fot. RKO Radio Pictures
Cary Grant i Ingrid Bergman, kard z filmu „Osławiona”, fot. RKO Radio Pictures

W roku 1930 został ustanowiony „Hollywood Production Code”, zwany potocznie „Kodesem Haysa”. W dokumencie zostały opisane wszelkie dopuszczalne na ekranie zachowania, by zadbać o moralność hollywoodzkich produkcji filmowych. Oczywiście można było nie stosować się do wymogów kodeksu, jednak skutkowało to brakiem zgody na dystrybucję na terenie Stanów. Okazało się więc, że problemem nie jest sama seksualność, a jej sprytne ukazanie. Zbanowana w większości krajów „Ekstaza” z roku 1933 zaszkodziła karierze Hedy Lamarr, bo była zbyt odważna. Natomiast kariera Ingrid Bergman kwitła mimo łamania kodeksu. Wszystko za sprawą sprytu Alfreda Hitchcocka. Za sprawą HPC, można było pozwolić sobie na jedynie trzysekundowe pocałunki na ekranie. W „Osławionej” Cary Grant całował Ingrid Bergman przez dwie i pół minuty, rozmawiając pomiędzy pojedynczymi cmoknięciami. Ot, inwencja twórcza genialnego reżysera.

8. „Sweet Sweetback’s Baadasssss Song” (1971)

Plakat "Sweet Sweetback’s Baadasssss Song", fot. Cinemation Industries
Plakat „Sweet Sweetback’s Baadasssss Song”, fot. Cinemation Industries

Na skutek zmian społecznych, w latach sześćdziesiątych amerykański przemysł filmowy zrezygnował ze staromodnego kodeksu Haysa. Nie trzeba było długo czekać, by spowodowało to pierwszy skandal. W „Sweet Sweetback’s Baadasssss Song” mamy do czynienia z niesymulowanymi scenami seksu, w trakcie który reżyser – Melvin Van Peebles – kocha się z wieloma kobietami. Największe kontrowersje wywołała jednak scena, ukazująca utratę dziewictwa z prostytutką, którą nago odegrał zaledwie trzynastoletni syn reżysera – Mario Van Peebles.

7. „Diabły” („The Devils”, 1971)

Kadr z filmu "Diabły", fot. Warner Bros. Pictures
Kadr z filmu „Diabły”, fot. Warner Bros. Pictures

Nie ma nic lepszego dla promocji filmu, niż wywołanie wokół niego skandalu. Idąc tym tropem, Ken Russell stworzył jeden z najbardziej znienawidzonych przez Kościół Katolicki filmów. Orgie wśród zakonnic, Jezus schodzący z krzyża i uprawiający namiętny seks z jedną z sióstr – mieszanie sacrum i seksu pojawiło się jeszcze kilka razy w historii, ale nigdy nie było tak dosadne.

6. „Imperium zmysłów” („In the Realm of the Senses”, 1976)

Kadr z filmu "Imperium zmysłów", fot. Surrogate Film
Kadr z filmu „Imperium zmysłów”, fot. Surrogate Film

Japoński film, stworzony przez mistrza prowokacji – Nagisę Ōshimę – bez wątpienia wywarł duży wpływ na twórczość czołowego obecnie skandalisty – Larsa von Triera. „Imperium zmysłów” to historia namiętności, przeobrażającej się w obsesję seksualną. Opiera się na poszukiwaniu coraz mocniejszych doznań i stopniowym popadaniu w coraz dziwniejsze seksualne zachowania, które z czasem przybierają formę przemocy. Ostatecznie prowadzą do okaleczenia i zabójstwa. Najdziwniejsze jest to, że scenariusz oparty jest na prawdziwych wydarzeniach, które miały miejsce w Japonii, w roku 1930.

5. „Blue Velvet” (1986)

Kadr z filmu "Blue Velvet", fot. De Laurentiis Entertainment
Kadr z filmu „Blue Velvet”, fot. De Laurentiis Entertainment

David Lynch zawsze słynął z tworzenia dość niepokojących obrazów. Mimo upływu lat, Amerykanin nie boi się szokować i zupełnie nie przejmuje się opiniami na swój temat. Po prostu robi swoje. Po seks sięgał w swej twórczości kilkukrotnie, jednak nigdy nie wywołał tak dużego poruszenia, jak przy okazji premiery „Blue Velvet”. Gwiazdorska obsada jakoś nie współgra ze scenami brutalnego, niemal sadystycznego seksu, zwłaszcza w oczach krytyków. Mimo doskonałej gry aktorskiej, film był mocno krytykowano. Dostało się szczególnie Isabelli Rossellini, której rolę uznano za uwłaczającą kobietom.

4. „Kaczor Howard” („Howard the Duck”, 1986)

Kadr z filmu "Kaczor Howard", fot. Universal Pictures
Kadr z filmu „Kaczor Howard”, fot. Universal Pictures

Choć mamy do czynienia z filmem komediowym, pojawia się tu pewien kłopotliwy wątek. Pochodzący z komiksów Marvela Howard jest – jak wskazuje tytuł – kaczką. Przybył na Ziemię, by uratować jej mieszkańców przed inwazją. Tu poznaje Beverly (w tej roli Lea Thompson), a między nimi dochodzi do zaskakującego zbliżenia. Związki międzygatunkowe nie są czymś normalnym, stąd próba zasugerowania, że uczucie mogłoby narodzić się między człowiekiem a kaczką, jest mocno zastanawiająca. Kulminacją jest tu scena, w której pada słynna kwestia: „Maybe it’s not a man you should be looking for”.

3. „Dzieciaki” („Kids”, 1995)

Kadr z filmu "Dzieciaki", fot. Miramax International
Kadr z filmu „Dzieciaki”, fot. Miramax International

Historia o totalnej degrengoladzie, jaka panuje wśród amerykańskiej młodzieży. Pierwotnym zamierzeniem było zmuszenie widzów do refleksji. Larry Clark bardzo chciał zaprezentować życie nastolatków właśnie przez pryzmat ich beztroskiego podejścia do niezobowiązującego seksu, alkoholu i narkotyków. Miał być moralitet, nie robiący sobie nic z tabu. Krytycy odebrali to jednak zupełnie inaczej. W ich oczach film okazał się raczej pornografią, ocierającą się wręcz o pedofilię. W filmie zostali bowiem zatrudnieni nastolatkowie, gdyż Clark chciał zadbać o naturalność.

2. „Brązowy królik” („The Brown Bunny”, 2003)

Kadr z filmu "Brązowy królik", fot. Wellspring Media
Kadr z filmu „Brązowy królik”, fot. Wellspring Media

Jak zwykle kontrowersyjny Vincent Gallo, postanowił ukazać cierpienia mężczyzny, który utracił swą miłość. Niestety sposób w jaki to zrobił, pozostawia wiele do życzenia. Cała historia opierała się jedynie o doznania fizyczne, a Gallo (scenariusz, reżyseria, główna rola) po prostu szedł przez filmowe życie w poszukiwaniu ukojenia. „Tak oto sztuka stała się pornografią” podsumował to jeden z krytyków. „The Brown Bunny” miał swoją premierę w Cannes, a Roger Ebert, czołowy amerykański krytyk, nazwał film „najgorszym w historii festiwalu”.

1. „Ekipa Ameryka: Policjanci z jajami” („Team America: World Police”, 2004)

Kadr z filmu "Team America: World Police", fot. Paramount Pictures
Kadr z filmu „Team America: World Police”, fot. Paramount Pictures

Fatalne tłumaczenie tytułu… jednak film naprawdę dobry. Trey Parker i Matt Stone nie raz pokazali już, jak genialnie czytają rzeczywistość i z jaką dozą humoru mogą to przenieść na ekran. Twórcy kultowego „South Park” zmienili na chwilę uniwersum, by przestawić historię zupełnie odbiegającą od swego najsłynniejszego dzieła. Pewnie nikt nie spodziewał się w tym zestawieniu animacji, ale Parker i Stone nie byliby sobą, gdyby nie poruszyli tematu seksu. W tym przypadku seksu bardzo akrobatycznego, niemal hardcorowego. W końcu uprawiały go lalki, więc fantazja mogła ich ponieść. Oczywiście film został oznaczony jako „tylko dla dorosłych”, ale czy autorom to w ogóle przeszkadza?

Autor artykułu
More from Damian Halik

„Gremliny 3” jednak powstaną? Twórca nie ma wątpliwości

Pamiętacie słodziutkiego Gizmo i okropne Gremliny, które wylęgły się przez nieostrożność jego...
Czytaj wiecej