Jak złamano zabezpieczenia iPhone X

Każdy zamek da się otworzyć, pytanie ile na to trzeba przeznaczyć czasu. Z zabezpieczeniami smartfonów jest jak z zamkami w drzwiach – nie mają blokować, mają odstraszać. Nawet Face ID z nowego iPhone X nie jest nie do złamania.

Obecnie smartfony są nierzadko ważniejsze niż dokumenty. Mamy w nich informacje o nas, dostępy do kont, mediów społecznościowych, służą za karty płatnicze. Nikt, nie chce, żeby taki bank danych i klucz do wielu systemów dostał się w niepowołane ręce. Sposobów na zabezpieczenie telefonu jest mnóstwo, jednak utrudniają one korzystanie z aparatu gdy za każdym razem trzeba wklepać długie hasło. Dlatego stosuje się systemu które mają być równie bezpieczne, a prostsze w obsłudze. Na początku były kropki, które należało połączyć szlaczkiem, potem pojawiły się skanery linii papilarnych. W najnowszym produkcie spod znaku nadgryzione jabłka tryumfy miała święcić aplikacja Face ID rozpoznająca twarz właściciela. Program skanuje 30 tysięcy punktów na naszej twarzy i porównuje z mapą, którą ma zapisaną w pamięci. Jeśli pasują (oczywiście po pominięciu detali związanych z makijażem, biżuterią czy fryzurą) wpuści nas do środka swojego systemu.

Wietnamczycy z zajmującej się zabezpieczeniami firmy Bkav pokazali jednak, że nie ma blokad, których nie da się złamać. Stworzyli specjalny model twarzy z silnikowym nosem i makietami ust i oczu. Dzięki takiemu fantomowi, iPhone X bez problemu został odblokowany. Koszt wykonania makiety? Ok 600 złotych – nie dużo, jednak pamiętajmy, że zrobili to profesjonaliści, w domowych warunkach było by to o wiele trudniejsze. Czy jednak ten test podważa sens na istnienie Face ID? Oczywiście, że nie. Tak jak dodatkowy zamek w domu, dodatkowe odcięcie zapłonu taki system ma zniechęcić potencjalnego przestępcę do dostania się do środka, czy to auta, czy smartfonu. Każde zabezpieczenie da się obejść przy odpowiedniej ilości determinacji, czasu i pieniędzy, tylko że w pewnym momencie przestaje to być opłacalne. Jak zapewniają twórcy szansa na oszukanie Face ID wynosi jeden do miliona. Dla porównania ten parametr dla czytnika linii papilarnych w apple’owskich produktach równał się jeden do 50 tysięcy. Paradoksalnie, ponoć trudniej było stworzyć wydruk trójwymiarowy palca z odpowiednimi liniami zaakceptowany przez program niż makietę która oszukała Face ID.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Poranny kopniak

Macie problem ze wstawaniem? Jeśli tak, to na rynku pojawił się budzik,...
Czytaj wiecej

Light Phone – smartfonowy minimalizm

W USA powstał Light Phone – czyli smartfon, który jest tylko telefonem. I niczym więcej. Zainteresowanie? Olbrzymie!

Pierwsze telefony komórkowe przypominały stacjonarne, a ważyły sporo więcej. Potem na przestrzeni lat malały, trwał istny wyścig na miniaturyzację. Do czasu aż nie spopularyzowano ekranów dotykowych. Wtedy historia zatoczyła koło i aparaty zaczęły z powrotem rosnąć. Ponadto dzięki rozwojowi elektroniki i możliwości nowych procesorów dodawano do nich dodatkowe funkcje. Smartfony przejęły część zadań jakie wykonywaliśmy na komputerach osobistych i stały się centrum zarządzania światem dla ich użytkowników. Jednak wzrasta liczba osób, które potrzebują solidnego, zwykłego telefonu, lekkiego, poręcznego, z pojemną baterią. Oczywiście jest to zazwyczaj uzupełnienie smartfona, ale zainteresowanie jakie towarzyszyło premierze nowej Nokii 3310 pokazuje jak potrzebne są takie proste aparaty.

W odpowiedzi na to zapotrzebowanie powstał The Light Phone. Jego twórcy Joe Hollier and Kaiwei Tang poszli o krok dalej niż słynna fińska marka. Ich aparat to kwintesencja minimalizmu. Jest tylko i wyłącznie telefonem. Pomimo posiadania dotykowej klawiatury, nie ma graficznego wyświetlacza, jedynie taki wyświetlający cyfry (zegarek lub nr telefonu). Nie ma aparatu, internetu, etc, etc. Działa tylko w sieci 2G. Ma za to wymiary karty kredytowej, choć jest od niej nieco grubszy (4mm). Waży zaledwie 38,5 grama, przechowuje w pamięci jedynie 10 zapisanych kontaktów, za to w trybie czuwania bateria działa przez 20(!) dni. W USA jest dostarczany z kartą SIM, gdyż aparat nie ma modułu Bluetooth. Dzięki karcie i abonamentowi miesięcznemu w wysokości 5 dolarów Light Phone jest „przedłużeniem” – smartfona, odbiera i wykonuje przekierowane rozmowy ze „zwykłego” aparatu. Niestety poza USA to nie działa i Light Phone może być jedynie niezależnym aparatem po włożeniu w niego krajowej karty SIM. Prace nad Light Phone trwały dwa lata od 2014 roku. Rok później projekt trafił na serwis kickstarter.com. Zainteresowanie przekroczyło przypuszczenia twórców. Wymagane 200 tysięcy dolarów przekroczono dwukrotnie. Obecnie można go zamówić na stronie https://www.thelightphone.com za 150 dolarów.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Parowozy znów na szlaku

Właśnie wznowiono planowy ruch pociągów prowadzonych przez parowozy. Takie niecodzienne składy można...
Czytaj wiecej