„Suicide Squad” byłby lepszy, gdyby nakręcił go Tarantino?

Quentin Tarantino's "Suicide Squad"
Od dawna wiadomo, że DC nie radzi sobie z przenoszeniem swoich komiksów na wielki ekran. Co prawda "Suicide Squad" udowadnia, że można to zmienić, ale zawsze mogło być lepiej. Wystarczyło... zatrudnić Quentina Tarantino!

Do polskiej premiery „Suicide Squad” pozostało zaledwie dwa dni. Część świata ma to już za sobą i internet powoli zalewany jest mnożącymi się wpisami o filmie… Zanim jednak oddamy nasze facebookowe tablice we władanie słodkiej Harley Quinn, przyjrzyjmy się pewnej ciekawej koncepcji.

Od dawna wiadomo, że DC nie bardzo radzi sobie z przenoszeniem swoich komiksów na wielki ekran. „Suicide Squad” miał pokazać, że można to zmienić. Od samego początku „hajp” był ogromny. Poza wątpliwościami co do nowego wcielenia Jokera, fani byli zachwyceni koncepcją filmu. Niezależnie od tego, na ile oczekiwania zostaną spełnione, pewne jest jedno – zawsze mogło być lepiej. Wystarczyło… dajmy na to… zatrudnić Quentina Tarantino!

"Suicide Squad", kadr z filmu - DC Comics/Warner Bros.
„Suicide Squad”, kadr z filmu – DC Comics/Warner Bros.

Wszystko wskazuje na to, że David Ayer – reżyser „Suicide Squad” – jest bardzo zadowolony ze swojego najnowszego dzieła. Podczas prapremiery filmu, wymsknęło mu się nawet niewinne „pieprzyć Marvel”. Oczywiście szybko przeprosił kolegów filmowców, jednak widać w tym było pewną nutkę „antybohaterstwa”… A co, gdyby DC postawiło na większego „badassa”?

Z odpowiedzią na to pytanie śpieszy Loot Crate Productions, które stworzyło własny zwiastun „Suicide Squad” (choć poza nazwą, niewiele ma on wspólnego z oryginałem). Pomysłodawcą, reżyserem i współautorem scenariusza jest Julian Higgins. Zawiązanie akcji jest podobne – amerykański rząd potrzebuje najlepszych z najgorszych, by wykonać niemal samobójczą misję. Co jednak, gdyby kompletowaniem składu zajął się nie Rick Flagg, a Quentin Tarantino?

Reżyser z Knoxville stworzył wiele barwnych postaci, które bez skrupułów załatwią każdego, kto wejdzie im w drogę. W dodatku zrobią to w najbrutalniejszy z możliwych sposób. Oczywiście kategoria wiekowa PG-13 musiałaby wzrosnąć do niesławnego „Rated R”, ale kogo to obchodzi? Dzięki takim zabiegom, moglibyśmy jeszcze raz zobaczyć na ekranie Julesa z „Pulp Fiction”, Aldo Raine’a z „Bękartów wojny”, Pannę Młodą oraz Gogo Yubari z „Kill Billa”, czy Django (tytułu filmu chyba nie muszę wymieniać?). Każde z nich ma motywy do zemsty. Każde. W dodatku mieliby przy tym niezły ubaw.

A Tarantino? Cóż, on na pewno nie przeprosiłby za „pieprzyć Marvel”.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Hunter Barnes dokumentuje życie objazdowego cyrku

Hunter Barnes powoli wyrasta na czołowego amerykańskiego kronikarza XXI wieku, skrzętnie dokumentującego...
Czytaj wiecej