Świat kina nieustannie przypomina mi, że czas nie stoi w miejscu.

Rozpoczęliśmy sezon nagród filmowych. Kilka dni temu rozdano Złote Globy, ogłoszono nominacje do nagród BAFTA, a niebawem filmy będą nagradzane przez poszczególne gildie. Za kilka tygodni najważniejsza gala, czyli rozdanie Oscarów. 2016 rok jednak nie był łaskawy dla ludzi kina.

Rozpoczęliśmy sezon nagród filmowych. Kilka dni temu rozdano Złote Globy, ogłoszono nominacje do nagród BAFTA, a niebawem filmy będą nagradzane przez poszczególne gildie. Za kilka tygodni najważniejsza gala, czyli rozdanie Oscarów. 2016 rok jednak nie był łaskawy dla ludzi kina.

Wręczenie Oscarów oglądam nieprzerwanie od prawie 20 lat. Co roku zarywam noc, by obejrzeć najważniejsze filmowe wydarzenie na świecie. Można oczywiście dyskutować o tych nagrodach; czy są słuszne, sprawiedliwe, upolitycznione itp. Nic jednak nie zmieni tego, że dla każdego człowieka związanego z filmem, jest to największe wyróżnienie i każdy marzy o tym, by kiedyś stanąć na scenie ze statuetką w dłoni i wygłosić podziękowania.

Każda gala ma jednak moment, w którym nigdy nie jest mi do śmiechu. Zawsze następuje smutek i chwila zadumy. Tym momentem jest In Memoriam, kiedy to prezentowane są zdjęcia i fragmenty produkcji z ludźmi kina, którzy w ostatnim roku od nas odeszli. Za każdym razem nie jestem w stanie powstrzymać choćby jednej łzy, w końcu odeszli ludzie, będący w jakiś sposób mi bliscy. Aktorzy, reżyserzy, scenarzyści, producenci i wiele innych ważnych postaci tworzących niezapomniane obrazy, które w mniejszym lub większy stopniu na nas oddziaływały. Gdy umiera aktor bądź aktorka, będący gwiazdą naszego ulubionego filmu z dzieciństwa, nagle odczuwamy wielką pustkę. In Memoriam to taki moment, kiedy przez kilka minut nie jestem w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa. Niestety z każdym rokiem, ta chwila jest coraz smutniejsza.

W minionym, 2016 roku, odeszła od nas naprawę duża liczba ludzi kina. Alan Rickman, Andrzej Wajda, Andrzej Żuławski, David Bowie, Robert Vaughn, Zsa Zsa Gabor czy niedawno zmarłe Carrie Fisher i jej matka Debbie Reynolds – to tylko niektóre z wielu nazwisk, pokazujących skalę. Całość sprawia, że zdajemy sobie sprawę, iż każde życie, kończy się śmiercią i to na dodatek, rzadko kiedy jest ona do przewidzenia. Wiem, to niezbyt radosne słowa, zwłaszcza w piątek trzynastego, ale cóż poradzić – tak po prostu jest. Jednocześnie patrzę na te sytuacje i widzę, jak odchodzi historia. Wiele z tych osób pamięta jeszcze złotą erę Hollywood, a na ich filmach ja się wychowywałem. To tak jakby odchodziła część mnie. Odchodzą Ikony, ludzie, którzy kreowali Hollywood, sprawiali że tysiące – jeśli nie miliony – ludzi na całym świecie, marzyli o tej krainie snów i spełniania się marzeń. Kiedy gasną Gwiazdy, umierają nie tylko ludzie, umiera część większej idei.

Niestety, tak wygląda życie. Każde kiedyś się kończy. Chcielibyśmy wszyscy żyć jak najdłużej, ale tak się chyba nie da. Oczywiście, częściowo mamy na to wpływ, między innymi dbając o nasze zdrowie, jednak nie wszystko da się przewidzieć, albo temu zapobiec. Pozostaje nam jedna rzecz, o której wszyscy powinniśmy pamiętać: żyjmy najlepiej, jak tylko potrafimy. „Carpe diem!”, jak to nakazywał nam Robin Williams w Stowarzyszeniu umarłych poetów. Chwytajmy dzień, cieszmy się z tego, że dane nam jest oglądać kolejny wschód i zachód słońca. Czas nie stoi w miejscu, a to, co nam wydaje się długą chwilą, jest tylko mgnieniem oka, więc nie marnujmy tego na rzeczy niemające najmniejszego znaczenia. Znów zebrało mi się na takie słowa, ale nic nie poradzę na to, że ostatnio patrzę na świat trochę inaczej, niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Miesiąc temu skończyłem 30 lat i zrozumiałem, jak rzeczy, które były dla mnie niedawno istotne, są nietrwałe i zbyteczne. Nauczmy się doceniać to, co mamy, to co jest nam dane i patrzmy na świat przez pryzmat wartości. Tego przez całe życie uczyli mnie ludzie, którzy odeszli. Oni i ich wielkie, ponadczasowe kreacje. Na tym między innymi polega piękno kultury – pokazuje nam, co jest w życiu ważne.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Do szkoły marsz!

1 września. Data, która młodszym ludziom kojarzy się z jednym – początkiem...
Czytaj wiecej