Tom Hanks – „Kolekcja nietypowych zdarzeń” [RECENZJA]

Tom Hanks - "Kolekcja nietypowych zdarzeń", fot. Penguin Books UK
Tom Hanks - "Kolekcja nietypowych zdarzeń", fot. Penguin Books UK
Jeden z najlepszych aktorów w historii kinematografii, odtwórca niezapomnianych ról i – a może przede wszystkim – nieoderwany od rzeczywistości gwiazdor, który nie raz dał się poznać także jako wspaniały człowiek. Znany i lubiany Tom Hanks. Jego "Kolekcja nietypowych zdarzeń" jest kolejnym darem dla ludzkości, potwierdzającym jedynie, że mamy do czynienia z kimś więcej, niż tylko Królem Hollywood – RECENZJA DEBIUTANCKIEGO ZBIORU OPOWIADAŃ TOMA HANKSA.

Jako że amerykańskie podejście do sławy zakłada maksymalizację zysków ze swoich „pięciu minut” (nie wiadomo przecież, ile one potrwają), nikogo już nie dziwią gwiazdeczki różnego kalibru w pakiecie oferujące swoje aktorstwo, talent muzyczny, próby literackie, coaching i doradztwo filozoficzne oraz ujęte w formie autobiografii porady życiowe od dwudziestolatków. To pewnie znak czasów, jednak są jeszcze w branży rozrywkowej osoby, które od lat trzymają fason i nic nie wskazuje na to, by cokolwiek miało zburzyć ten wizerunek. Taką właśnie postacią jest Tom Hanks. Utytułowany aktor, odtwórca kultowych ról, ale też człowiek o wielkim sercu stroniący od zbędnego szumu medialnego. Nie dziwi więc poruszenie, jakie wywołał debiut literacki sześćdziesięciojednoletniego aktora – tym bardziej, że „Kolekcja nietypowych zdarzeń” okazała się prozą najwyższej próby.

Tom Hanks - "Kolekcja nietypowych zdarzeń", fot. Wydawnictwo Wielka Litera
Tom Hanks – „Kolekcja nietypowych zdarzeń”, fot. Wydawnictwo Wielka Litera

„Pokochaliście go jako Forresta Gumpa, teraz pokochacie go jako pisarza” – tymi słowami promowana jest „Kolekcja nietypowych zdarzeń” i rzeczywiście trudno odmówić im słuszności. Tom Hanks jest dojrzałym mężczyzną, jednak do swych pisarskich prób podchodził z olbrzymią rezerwą (żeby nie powiedzieć bojaźnią). Nie sposób powstrzymać uśmiechu, gdy słyszy się o nieśmiałych literackich początkach dwukrotnego zdobywcy Oscara. Miłośnik starych maszyn do pisania i Fiatów 126p podobno długo wahał się, czy pokazać swoją twórczość światu. Jego pierwszym recenzentem był inny znany aktor, Steve Martin, który po przeczytaniu kilku opowiadań od razu pokazał je swojej agentce. Jedno z nich – „Alan Bean i czwórka” (także obecne w „Kolekcji…”) – ukazało się w październiku 2014 roku w magazynie „The New Yorker”. To tam wypatrzył je Sonny Mehta – redaktor naczelny wydawnictwa Knopf, które opublikowało literacki debiut aktora.

„Kolekcja nietypowych zdarzeń” mogła być gniotem. Pozycja Toma Hanksa sprawia, że choćby wypluł z siebie pięciusetstronicową powieść niskiej jakości, wydawca i tak nie nadążyłby z upychaniem wirtualnych worków wypchanych dolarami w swym sejfie (również wirtualnym, rzecz jasna). Aktor nie chciał jednak korzystać z magii nazwiska – zaczął więc tak, jak wielu początkujących literatów. „Kolekcja nietypowych zdarzeń” to powstały ze szczerej chęci tworzenia zbiór siedemnastu opowiadań. Hanks ukazuje w nich życie i problemy zwyczajnych ludzi. Każdy z bohaterów jest inny, za każdym kryje się jakaś historia. Mamy młodych, w średnim wieku, starszych. Mamy wydarzenia z różnych okresów oraz potężną dawkę Nowego Jorku. Wszystko to spaja motyw maszyny do pisania. Ich kolekcjonowanie to hobby Hanksa. Jeśli wierzyć jego zapewnieniom, każde z opowiadań spisano na innej maszynie, a narzędzie to przewija się też w tekstach. Jest metaforą przemijania, ale i zręczną próbą ukazania, że gdy komuś zależy, nawet coś zbytecznego można uchronić od zapomnienia.

Jakby na przekór tytułowi, „Kolekcja nietypowych zdarzeń” to zbiór dość przyziemnych historii. Ich różnorodność sprawia, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Nie są one jednak zupełnie oderwanymi od siebie opowiadaniami. Pośród siedemnastu ujętych w czterystustronicowym tomiku tekstów, część dzieli na tych samych bohaterów. Całość sprawia wrażenie bardzo przemyślanej, dopieszczonej przez autora konstrukcji. Koniec końców „Kolekcja nietypowych zdarzeń” to bardzo solidny debiut literacki. Prozę Toma Hanksa cechuje serdeczność, figlarny humor i sporo pozytywnej energii, przez co czyta się ją bardzo przyjemnie. Nawet jeśli nie każde z opowiadań przypadnie nam do gustu, nie wpływa to na obraz całości. Jest to bowiem twórczość bardzo wciągająca, w której nie brak ciekawych smaczków czy tej piękniejszej strony wszechobecnego amerykańskiego ducha. Nie mam pojęcia, czy aktor zamierza iść w swych pisarskich próbach dalej, ale jeśli tak, to „Kolekcja nietypowych zdarzeń” bardzo wysoko zawiesiła przed nim poprzeczkę.

„Kolekcja nietypowych zdarzeń” ukazała się 25 października 2017 nakładem wydawnictwa Wielka Litera. Polski przekład (autorstwa Patryka Gołębiowskiego) trafił do księgarń zaledwie tydzień po światowej premierze prozatorskiego debiutu Toma Hanksa. „Uncommon Type: Some Stories” zrobiło furorę w amerykańskiej prasie literackiej i po lekturze muszę przyznać, że zupełnie mnie to nie dziwi.

Autor artykułu
More from Damian Halik

„Ludzie na drzewach” będą bestsellerem jak „Małe życie”?

Po tym jak wydane w 2015 roku "Małe życie" stało się światowym...
Czytaj wiecej