Słynne sceny filmowe, które zostały „pożyczone” [TOP10]

Tarantino XX, fot. Lions Gate Home Entertainment
Granica między plagiatem a inspiracją jest bardzo cienka. Niektórzy reżyserzy robią to w ramach hołdu, inni po prostu wykorzystują cudze pomysły, bo nie mają własnych. A Wy - odbiorcy - nie macie nawet pojęcia, jak często "kultowe sceny" okazują się zapożyczeniami ze starszych filmów!

Nie macie pojęcia, jak często „kultowe sceny” okazują się zapożyczeniami ze starszych filmów! Jedni „czerpią inspiracje”, drudzy składają hołd swoim mistrzom, a trzeci po prostu nieudolnie kopiują pomysły innych. Są i tacy, którzy balansowanie między inspiracją a plagiatem, uczynili swoim znakiem rozpoznawczym…

Jeśli w trakcie oglądania filmu macie czasem wrażenie, że pewne sceny już gdzieś widzieliście – jest to zupełnie normalne! Niektórzy twierdzą, że wszystko już było. Nie tylko w branży filmowej, ale i w każdej innej dziedzinie kultury. To, co miało powstać, już powstało, a kolejne pokolenia artystów po prostu odświeżają klasyczne wzorce. Momentami ciężko się z tym nie zgodzić, ale filmowcy mają pod tym względem najtrudniej. Sami pomyślcie, jak ciężko jest nakręcić film, który byłby w stu procentach „czysty”. Czy to w ogóle możliwe? Przecież nawet najdziwniejsze sceny wywołują u nas jakiekolwiek skojarzenia…

Może właśnie dlatego w branży filmowej rzadko pada słowo „plagiat”. W końcu pożyczenie nawet kilkuminutowej sceny, na tle całego filmu jest niemal niezauważalne. To jak kilka nut w utworze muzycznym, a przecież znacznie poważniejsze oskarżenia nie znajdywały sprawiedliwości w sądzie.

Pomijając oczywiście parodie, które istnieją tylko dzięki prześmiewczemu przedstawianiu scen z innych filmów, najczęściej mamy do wyboru dwie opcje.Jeśli za produkcję biorą się nieudolne ekipy bądź osoby bez pojęcia o sztuce filmowej, czasem dochodzi do ordynarnych prób plagiatowania. Takie twory są najczęściej niskiej jakości zlepkiem scen z innych filmów – czasem mało znanych, czasem bardzo starych, ale w dzisiejszych czasach zawsze znajdzie się człowiek, który rozpozna plagiat i podzieli się swoimi obserwacjami w internecie. Jednak poważnych filmowców bardzo ciężko jest złapać na czymś takim.

Najczęściej mamy bowiem do czynienia z celowym i sensownym powielaniem scen z ich ulubionych filmów. Ot, taki rodzaj hołdu dla ulubionych twórców. Może przypomina to nieco sytuację w stylu „duży może więcej”, jednak zazwyczaj chodzi po prostu o jakość zapożyczenia. O puszczenie do widzów oka, nie zaś zbudowanie filmu cudzym kosztem.

Nie myśleliście chyba, że Kubrick, Spielberg czy Tarantino sami wymyślili wszystkie swoje najsłynniejsze sceny? Oni też mieli swoich mistrzów! A oto TOP10 najciekawszych zapożyczeń.

10. Alejandro González Iñárritu – „Zjawa” („The Revenant”, 2015) / Andrei Tarkovsky – „Dziecko wojny” (1962), „Andriej Rublow” (1966), „Zwierciadło” (1975), „Stalker” (1979), „Nostalgia” (1983)

Na pierwszy ogień idzie najświeższa z pozycji filmowych na liście. W tym przypadku nie ma raczej wątpliwości, że mamy do czynienia z inspiracją. Nikt nie byłby na tyle bezczelny, by zerżnąć kilkanaście bardzo charakterystycznych scen z filmów uznanego reżysera! Po premierze „Zjawy” i bardzo szybciej reakcji internautów, Iñárritu odniósł się do sprawy mówiąc, że sceny nawiązujące do filmów Tarkovsky’ego, to rodzaj hołdu dla rosyjskiego reżysera.

9. Paul Thomas Anderson – „Boogie Nights” (1997) / Martin Scorsese – „Chłopcy z ferajny” („Goodfellas”, 1990)

„Boogie Nights” to pierwszy naprawdę głośny filmy Andersona. I chyba nie ma się czemu dziwić, skoro sięgnął po inspirację do jednego z najbardziej uznanych reżyserów w historii kinematografii. Oba filmy warte są uwagi. „Chłopcy z ferajny” to – nie wiedzieć czemu – jeden z bardziej niedocenianych filmów gangsterskich. Z kolei „Boogie Nights” to spojrzenie na „amerykański sen” z przymrużeniem oka. Najwidoczniej między mafią a branżą porno nie ma aż tak wielkiej różnicy.

Tak na marginesie: nawiązanie do początkowej sekwencji przechadzki po restauracji Copacabana, jeszcze przed „Boogie Nights” odegrał także John Travolta, oczywiście jako Vincent Vega.

8. Steven Spielberg – „Poszukiwacze zaginionej Arki” („Raiders of the Lost Ark”, 1981) / Jerry Hopper – „Tajemnica Inków” („Secret of the Incas”, 1954)

''Poszukiwacze zaginionej Arki'' i ''Tajemnica Inków'', fot. Lucasfilm/Paramount Pictures
”Poszukiwacze zaginionej Arki” i ”Tajemnica Inków”, fot. Lucasfilm/Paramount Pictures

Od dawna trwają debaty nad tym, kto posłużył za inspirację dla postaci Indiany Jonesa. Była to zapewne mieszanka Davida Jonesa („Chiny”, 1943), Freda Dobbsa („Skarb Sierra Madre”, 1948) i Harry’ego Steele’a („Tajemnica Inków”, 1954) – zgadza się kreacja głównego bohatera, jego charakterystyczna skórzana kurtka, fedora i torba na ramieniu. Jednak w przypadku produkcji z Charltonem Hestonem (ostatni z wymienionych filmów), mamy też kilka scen, które żywcem zostały przeniesione do przygód Indy’ego. Najmocniej w oczy rzuca się motyw kierowania strumieniem światła… a może starożytne cywilizacje po prostu lubiły takie bajery?

7. Darren Aronofsky – „Requiem dla snu” („Requiem for a Dream”, 2000) / Satoshi Kon – „Perfect Blue” (1997)

Premiery obu filmów dzieli zaledwie trzy lata, stąd idealne odwzorowanie sceny w wannie wywołało wśród fanów sporo dyskusji. Tym bardziej, że obie produkcje należą do kultowych dla swojego gatunku. Ostatecznie okazało się, że Aronofsky po prostu kupił prawa do amerykańskiej ekranizacji, jednak sprawa wróciła po premierze kolejnego głośnego filmu jego autorstwa.

O ile łazienkowa scena była dokładną kopią, choć stanowiła zaledwie kilkudziesięciosekundowy fragment, o tyle fabuła „Czarnego Łabędzia” (2010) jest aż nadto zbieżna z wydarzeniami opisanymi w „Perfect Blue”.

6. Peter Jackson – „Władca Pierścieni: Dwie wieże” („The Lord of the Rings: The Two Towers”, 2002) / King Vidor, Mervyn LeRoy, George Cukor, Norman Taurog, Victor Fleming – „Czarnoksiężnik z krainy Oz” („The Wizard of Oz”, 1939)

Wątpliwym jest, by John R. R. Tolkien aż tak zainspirował się powieścią Franka L. Bauma, jednak Peter Jackson to inna sprawa. Nowozelandczyk nawet nie próbował tego ukrywać. Scena z Frodem, Samem i Gollumem u wrót Czarnej Bramy została nakręcona tak, by przypominać wyprawę Tchórzliwego Lwa, Blaszanego Drwala i Stracha na Wróble do zamku czarownicy!

Jackson jest bowiem wielkim fanem „Czarnoksiężnika z krainy Oz”. Internauci i tym razem okazali się pomocni, tworząc mash-up jego dzieła, z kultowym przedwojennym filmem. Pierścień nieważny – Frodo musi uratować Dorotkę!

5. Keenen I. Wayans – „Mały” („Little Man”, 2006) / Charles M. Jones – „Baby Buggy Bunny” (1954)

Bracia Wayans od lat bawią Amerykanów (a od pewnego momentu także resztę świata). Klan odpowiada bowiem za wiele komedii – zarówno serialowych, jak i filmowych. To oni stworzyli między innymi „Straszny film”! Po tym, jak franczyzę przejęło Dimension Films, Wayans Bros. skupili się na kolejnych projektach… i w roku 2006 pokazali nam aktorską wersję jednej z bajek o króliku Bugsie! Pytanie tylko, czy Wayans Bros. nie za mocno zainspirowało się własnością Warner Bros.

4. Brian De Palma – „Nietykalni” („The Untouchables”, 1987) / Sergei M. Eisenstein – „Pancernik Potiomkin” (1925)

Niemy dramat historycznych także może dostarczyć kultowych scen. Generalnie rzecz ujmując, strzelanina na schodach jest jedną z najbardziej dramatycznych filmowych sekwencji, jakie w ogóle powstały. By podkręcić dramaturgię w swoim gangsterskim filmie, De Palma celowo użył właśnie sceny, jaka pierwotnie rozegrała się w Odessie.

Jednak jeśli o mnie chodzi, strzelanina na schodach zawsze już będzie mi się kojarzyć z akcją Franka Drebina w „Nagiej broni 33 i 1/3”.

3. Stanley Kubrick – „Lśnienie” („The Shining”, 1980) / Victor Sjöström – „Furman śmierci” (1921)

Gdy mowa o słynnej scenie, w której padają słowa „Heeeeere’s Johnny”, najczęściej wspomina się o improwizacji Jacka Nicholsona i zapożyczeniu tego tekst z intra programów Johnny’ego Carsona. Niewielu jednak wie, że cała sekwencja wyważania drzwi i ostatecznego rozwalenia ich siekierą, to zapożyczenie ze szwedzkiego niemego horroru. Ot, kaprys Kubricka.

2. George Lucas – „Gwiezdne wojny: część IV – Nowa nadzieja” („Star Wars: Episode IV – A New Hope”, 1977) / Ford Beebe, Ray Taylor – „Flash Gordon Conquers the Universe” (1940) / Michael Anderson – „Nocny nalot” („The Dam Busters”, 1955) i wiele, wiele innych

Jeśli zastanawialiście się, kto podrzucił Spielbergowi pomysł, by w przygodach Indiany Jonesa wzorować się na starszych filmach, odpowiedź brzmi: George Lucas. On sam także z tego korzystał! Już w pierwszej części „Gwiezdnych wojen”, można takich zapożyczeń znaleźć co najmniej kilka.

"Gwiezdne wojny IV – Nowa nadzieja" (1977) i "Flash Gordon Conquers the Universe" (1940), fot. Lucasfilm-20th Century Fox/Universal Pictures
„Gwiezdne wojny: część IV–Nowa nadzieja” (1977) i „Flash Gordon Conquers the Universe” (1940), fot. Lucasfilm-20th Century Fox/Universal Pictures

Nawet kultowe napisy rozpoczynające film, można było zobaczyć już wcześniej („Flash Gordon Conquers the Universe”, 1940). Do tego brawurowy atak na Gwiazdę Śmierci, nawiązujący do alianckich nalotów na terytorium III Rzeszy („The Dam Busters”, 1955), a po wszystkim… odznaczenie bohaterów rebelii, na podobieństwo scen z „Triumfu woli” (1935) – niemieckiego filmu propagandowego.

To jedynie kilka przykładów z pierwszej części sagi – kolejne wcale nie ustępują jej pod tym względem.

1. Filmy Quentina Tarantino

"Flinstonowie" (1960-1966) i "Pulp Fiction" (1994), fot. Hanna-Barbera Cartoons/Miramax Films
„Flinstonowie” (1960-1966) i „Pulp Fiction” (1994), fot. Hanna-Barbera Cartoons/Miramax Films

Na koniec człowiek, który z posługiwania się „kliszami”, stworzył swój znak firmowy. Tarantino kocha stare filmy i nigdy nie krył się z tym, że lubi ich fragmenty przemycać w swojej twórczości. Z powodzeniem można by stworzyć osobną listę najciekawszych z nich, jednak byłoby to raczej TOP50… Kto wie, może pokuszę się o nią przy okazji urodzin Quentina?

"Zawodowiec" (1968) i "Django" (2012), fot. Produzioni Europee Associati/Columbia Pictures
„Zawodowiec” (1968) i „Django” (2012), fot. Produzioni Europee Associati/Columbia Pictures

Miejmy nadzieję, że po przeczytaniu tej listy, nikt nie poczuł się oszukany.

Autor artykułu
More from Damian Halik

W warszawskich Złotych Tarasach otwarto Multikino VR

Wirtualna rzeczywistość nie odpuszcza. Choć technologia ta jest jeszcze mocno niedopracowana, producenci...
Czytaj wiecej