Wassa Żeleznowa u Jaracza

Łódź jesienią jest szczególnie piękna, bo kolory kamienic z żółcią opadających liści tworzą harmonijną całość (sic!). A do tego już przebiera nóżkami nowy Dworzec Fabryczny i za chwilę swoje podwoje otworzy i jeszcze łatwiej, szybkim pociągiem, do samego centrum Łodzi dojedziemy. I pobliski EC1 kusi i Wilczy Młyn i Off-Piotrkowska i sama Piotrkowska też!

Łódź jesienią jest szczególnie piękna, bo kolory kamienic z żółcią opadających liści tworzą harmonijną całość (sic!). A do tego już przebiera nóżkami nowy Dworzec Fabryczny i za chwilę swoje podwoje otworzy i jeszcze łatwiej, szybkim pociągiem, do samego centrum Łodzi dojedziemy. I pobliski EC1 kusi i Wilczy Młyn i Off-Piotrkowska i sama Piotrkowska też!

Wpadam raz na jakiś czas do Łodzi z tak innego warszawskiego świata, zawsze ten wypad łącząc z wizytą na jednej z łódzkich scen. Tym razem padło na Jaracza i Wassę Żeleznową. Powody co najmniej trzy: recenzje, które się pojawiły po Wassie były pisane albo z oburzeniem, że wszystko źle, albo na kolanach – że arcydzieło, trzeba było sprawdzić, jak jest naprawdę. Po drugie – ciekawe byłem, co też Maksym Gorki ma nam ciekawego dziś do powiedzenia, a po trzecie – Teatr Jaracza w Łodzi jest jedną z najlepszych scen w Polsce i dlatego wizyta tamże żadnego specjalnego usprawiedliwienia nie potrzebuje.

plakat_d_wassa

Wassa jest businesswoman, żelazną ręką trzymającą swoją firmę spedycyjną. Wie, kogo zwolnić, komu dać podwyżkę, a komu łapówkę. Ten organizm świetnie działa i funkcjonuje dokładnie zgodnie z jej wolą i życzeniem. Gorzej dzieje się natomiast w rodzinie Żeleznowów. Mąż, znacznie od niej starszy kapitan, wplątał się w skandal pedofilski, z którego za bardzo nie ma wyjścia, bo prokurator nie chce wziąć w łapę. Tego męża ona chyba kiedyś bardzo kochała (przejmująca scena walca), choć był alkoholikiem, choć się nad nią znęcał, choć ją lekceważył. Z gromadki dzieci, które mu urodziła, przeżyło troje, syn gdzieś za granicą właśnie umiera, jedna z córek wydaje się dość udana i może pójdzie w ślady matki, druga zaś – ma tak niewielki kontakt z rzeczywistością, że jej miłość do świata wydaje się być dziecięco nieskażona i naiwna (fenomenalna rola Katarzyny Cynke). Do tego jest jeszcze brat, Prochor Borisowicz, rozpuszczony leń i pijak, mający ambicję zostania burmistrzem. Ba, nagle pojawia się synowa, Raszel, może nie tyle komunistka czy socjalistka, a raczej antykapitalistka i żąda oddania syna, będącego na wychowaniu swojej babki. Ale Wassa chłopca nie odda. Mały jest nie tylko spadkobiercą firmy i fortuny, ale też jedynym sensem jej życia.

wassa_teatr_jaracza

Fantastyczna rola Gabrieli Muskały, jako Wassa jest – owszem zimną (excuse le mot) suką, ale są też w niej jeszcze wspomnienia pięknej młodości, są odruchy ludzkie, czasem wyrachowane, czasem spontaniczne. Gabriela Muskała zagrała tę postać używając wszystkich nut z pięciolinii. Świetna również Matylda Paszczenko w roli Anny, zwróciłem także uwagę na ciekawą i niełatwą rolę Izy Cholewińskiej, która gra Lizę, w którymś momencie jako duch nawiedzającą Wassę – i paradoksalnie będącą jej najwierniejszą towarzyszką.

No więc o czym dziś nam chce opowiedzieć Gorki? (ździebko uwspółcześniony przez dramaturżkę Małgorzatę Maciejewską?) Czy to krytyka drapieżnego kapitalizmu i ostrzeżenie – nie idźcie tą drogą? To jednak zbyt proste, a i płomienny monolog Raszel nieco ten trop myślenia ośmiesza. O upadku współczesnej rodziny, niedającej się zarządzać jak korporacja? Może.  Ale najbardziej chyba o znaczeniu najważniejszych słów życia – przywiązanie, miłość, lojalność, szacunek. I o tym, czy można je kupić, a jeśli tak – to ile kosztują.

Autor artykułu
More from Rafał Turowski

Mój dojrzały wiek, a sprawa irańska

Dlaczego takich wrażeń nie miałem wtedy, 16 lat temu? Czy to Iran...
Czytaj wiecej