Zanim kupisz bilet, przeczytaj

Teraz latanie jest tak tanie jak nigdy przedtem. Kraje i kontynenty niedostępne dotychczas dla turystów z powodów kosztu transportu, teraz są właściwie na wyciągnięcie ręki.

Możemy zaplanować najbardziej nawet egzotyczne wakacje płacąc za bilety część zaledwie kwoty, jaką musielibyśmy zapłacić jeszcze przed trzema czy pięcioma laty. Bo tanie paliwo, bo linie lotnicze rozwijają swoje połączenia, bo linie niskokosztowe. Więc latajmy!

Niestety, problem polega na tym, że nie ma żadnych żelaznych zasad rządzących rynkiem biletów lotniczych i na dobrą cenę interesującego nas biletu można trafić zupełnie niechcący. Niemniej o kilku zależnościach wiedzieć warto i dziś chcę je Wam pokrótce opisać.

  1. Bilety były, są i będą drogie w tzw. wysokim sezonie. To oznacza co innego właściwie dla każdego kontynentu, ale przed Bożym Narodzeniem latanie jest w ogóle koszmarnie drogie, w wakacje trudno znaleźć tani bilet do USA, zimą – do Azji. Ceny biletów do Afryki potrafią się różnić w zależności od sezonu nawet o 300%.  Najtańsze są w porze deszczowej, ale to chyba nie dziwi, świętego prawa popytu i podaży zmienić się nie da.
  2. Low-costy są naprawdę super, można od niedawna polecieć jednym z przewoźników do Ameryki Południowej. Ale… zawsze dokładnie liczymy całkowity koszt biletu, wraz z bagażami, obserwujemy limity tychże bagaży, sumujemy opłaty dodatkowe – za koc, za jedzenie, za dojazd z daleko położonego lotniska itd. Może się okazać, że lepsza będzie oferta all-inclusive zaoferowana przez tradycyjną linię lotniczą.
  3. Nie jest prawdą, że „z Berlina/Frankfurtu czy Londynu są tańsze bilety”. Mogą być, ale to zależy od kierunku. Generalnie Polska jest dość tanim miejscem do rozpoczęcia podróży do Azji czy Ameryki Północnej, ale bardzo drogim – do Ameryki Południowej czy Afryki. Jeśli zatem wybieracie się do:

a. Australii/Nowej Zelandii – należy sprawdzać ceny biletów z Singapuru i Kuala Lumpur, skąd latają low-costy, a następnie szukać tanich dolotów, to jest do zrobienia, np. z Aten do Singapuru lata jedna z azjatyckich tanich linii, sprzedająca bilety w (niekiedy) oszałamiających cenach.

b. Afryki (mam na myśli tzw. Czarną Afrykę, nie zaś RPA czy Egipt), najlepszym miejscem do rozpoczęcia podróży jest Paryż, skąd latają po Afryce w dobrych cenach linie marokańskie, tunezyjskie, algierskie i niekiedy tureckie. Dobre oferty miewa również Egyptair, który lata np. do Budapesztu. Warto sprawdzać także afrykańską siatkę linii TAP z Lizbony. Z Polski zdarzają się świetne ceny czarterów do Gambii i do Kenii. A z powodów bliżej mi nie znanych, bardzo tanio można polecieć do Dakaru – z niektórych europejskich miast za mniej niż 1000 zł w obie strony. Dakar jest super.

c. Ameryki Południowej – tu nie ma reguły. Generalnie to bardzo drogi kierunek, można próbować z Madrytu lub Barcelony, ale świetne oferty miewa też Alitalia np. z Rzymu czy Mediolanu do Santiago.

d. Ameryki Środkowej – również drogi kierunek, zdarzają się dobre oferty z Europy Turkish Airlines czy Air France do Panamy albo Kostaryki, trudniej o dobre ceny do Mexico City, o Gwatemali czy Hondurasie nie wspominając. Ale można trafić na bardzo tani przelot czarterowy do Cancun i tam podróż rozpocząć.

Generalnie warto rozglądać się za czarterami, oczywiście za samym przelotem, bo nie posądzam Was o spędzanie wakacji all-inclusive w klimatyzowanym busiku z polskojęzycznym przewodnikiem. Jeśli macie możliwość swobodnego zaplanowania swoich wakacji, tym lepiej, często biurom podróży zostają pojedyncze miejsce, które są sprzedawane za bezcen. Np. przelot w obie strony do Gambii w grudniu przed Świętami widziałem za 999 zł.

Generalnie latanie jest tanie tam, gdzie jest konkurencja. W Afryce bardzo „nabroiły” tureckie linie lotnicze, zwiększając swoją siatkę na tym kontynencie i zmuszając dotychczasowych hegemonów (np. Air France) do obniżania cen. Ale są takie miejsca, w których tej konkurencji po prostu nie ma, jest więc drogo i już. Jednym z takich miejsc jest… Grenlandia. Lata tam z Europy kontynentalnej tylko jedna linia, ceny są masakryczne. Latanie po samej Grenlandii też jest okropnie drogie – ale tutaj już wchodzą inne czynniki, głównie pogoda, która może uniemożliwiać starty samolotów przez kilka nawet dni, a linie zobowiązane są przez ten czas opiekować się pasażerami, co oczywiście kosztuje. To sama dotyczy np. północy Kanady.

Kiedyś zapewniano nas, że bilet kupiony w obie strony, w tej samej linii lotniczej, z niedzielą w pobycie, będzie najtańszy. Niby ta zasada wciąż obowiązuje, ale jest od niej tyle wyjątków, że trudno uogólniać. Na pewno low-costy (w większości) sprzedają bilety w jedną stronę i to, czy kupimy powrót, nie ma dla ostatecznej ceny znaczenia. Natomiast linie tradycyjne – dają najlepsze ceny na bilety powrotne, właśnie z niedzielą (bądź jakimś minimum) pobytu. Ale i tu jest mnóstwo wyjątków.

Raczej szukamy biletów w wyszukiwarkach, np. momondo.com, skyscanner.pl itd. Oferty, które są tam wyświetlane, często nie są dostępne na stronach linii lotniczych. Warto zawsze porównać, różnice w cenach na ten sam rejs u różnych sprzedawców, mogą być znaczne.

Źródło zdjęcia: http://mktnews.co/airplane-hd-images/

Autor artykułu
More from Rafał Turowski

Lato w mieście

Nie jest prawdą, że wakacje są sezonem ogórkowym w kulturze. Przeciwnie, dzieje...
Czytaj wiecej