Zaopiekuj się mną

Przyzwyczailiśmy się chyba do tego, że do kina idziemy, aby się odstresować i nieco odpocząć, najczęściej po długim tygodniu pracy. Niekiedy jednak kino może nas dosłownie zmiażdżyć tym, co ma do zaoferowania. Taką pozycją zdecydowanie jest „Opiekun”.

Przyzwyczailiśmy się chyba do tego, że do kina idziemy, aby się odstresować i nieco odpocząć, najczęściej po długim tygodniu pracy. Niekiedy jednak kino może nas dosłownie zmiażdżyć tym, co ma do zaoferowania. Taką pozycją zdecydowanie jest „Opiekun”.

Śmierć. Jest ona bardzo trudnym tematem, którego chyba boi się każdy z nas, w mniejszym lub większym stopniu. Rozmowy o śmierci nie należą do najłatwiejszych, a tym bardziej nie chcemy jej oglądać, ani żeby nas w dotykała — niestety, każdy będzie się musiał z nią kiedyś zmierzyć. Tim Roth gra w filmie pielęgniarza, który na co dzień opiekuje się ludźmi nieuleczalnie chorymi, których niebawem czeka odejście z tego fizycznego świata. Jest w swojej pracy bardzo dobry, gdyż pomaga tym ludziom poradzić sobie z przeszkodami, które stoją na ich drodze, a nie którym nawet pomaga w godny sposób odejść. Przy tym wszystkim zachowuje spokój i można odnieść wrażenie, że jest oswojony ze śmiercią.

Opiekun to film niezwykle trudny i niebywale męczący. Wszystko tu jest dosłowne, nie ma niedomówień, co dla wielu osób może się wydać wręcz obrzydliwe. Ta dosadność ma również miejsce na poziomie emocjonalnym, gdyż nie ukazuje nam procesu umierania, jak i samej śmierci, w barwach kolorowych. W tym filmie praktycznie nie ma żadnych pozytywnych emocji, przez to, co może się on wydać bardzo, ale to bardzo negatywny. Według mnie on po prostu stara się być prawdziwy i pokazać na wszystko takim, jakim jest naprawdę — choć wiadomo, że to tylko film, a wszystko to, w rzeczywistości może być jeszcze gorsze, niestety.

Polecam gorąco zobaczyć ten film, jednak chyba nie każdemu. Osoby o słabych nerwach lub czułem na widok śmierci, lub ludzi umierających raczej powinni go sobie odpuścić, lub też odpowiednio się do niego przygotować. Chociaż, tak jak trudno się przygotować na śmierć, tak może być trudno być przygotowanym na ten film. Szalenie mocna pozycja kina niezależnego, która na długo może zapaść w pamięć, a także dać sporo do przemyśleń.

Jeśli chcielibyście wybrać się na inny film do kina, gdyż Opiekun Was nie zachęca, to może wybierzecie się na film Bone Tomahawk — western z Kurtem Russellem w roli głównej. Bardzo jestem go ciekaw, gdyż gatunek westernu, bardzo powoli co prawda, odradza się w Hollywood i to w bardzo interesujących pozycjach. Nie wiem, czy ten film będzie bardzo dobry, ale z chęcią się na niego wybiorę do kina. Jednak dopiero po weekendzie majowym, bo w tym roku stawiam na nieco inną formę wypoczynku, niż na siedzenie na sali kinowej.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Chcemy być oszukiwani, czyli Iluzja 2

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię magię. Wszystkie te sztuczki...
Czytaj wiecej