To jest crowdfunding, tego nie ogarniesz

Finansowanie społecznościowe jest zjawiskiem coraz powszechniejszym – korzystają z niego zarówno młodzi wynalazcy, jak i żartownisie, nikomu nieznani artyści, jak i uznane osobistości kultury. Dziś skupimy się na tej drugiej grupie. Oto dziesięć najdziwniejszych pomysłów, jakie zaserwował nam crowdfunding.

crowdfunding jest zjawiskiem coraz powszechniejszym – korzystają z niego zarówno młodzi wynalazcy, jak i żartownisie, nikomu nieznani artyści, jak i uznane osobistości kultury. Dziś przyjrzymy się najdziwniejszym pomysłom, jakie znalazłem na platformach zajmujących się Finansowaniem społecznościowym.

Internet nieraz już pokazał, że poza hejtem, zdjęciami kotów i nagich kobiet, jest w nim także miejsce na wsparcie dla drugiego człowieka. Dzięki dobrej woli internautów ratowano życia, pomagano potrzebującym i wspierano artystów, aż ktoś w końcu postanowił zebrać to wszystko, wyznaczyć ramy działania, uczynić bezpiecznym dla darczyńców i nazwać. Tak powstał crowdfunding.

Społecznicy całego świata mogą obecnie przebierać w ofertach. Projektów czekających na wsparcie są tysiące, wystarczy więc wybrać to, co najbardziej nas interesuje i pomagać. Liczy się każdy dolar. Co jednak ciekawe, Internet nawet w tej kwestii pokazuje, jak duże ma poczucie humoru – wiele ambitnych kampanii może pomarzyć o wynikach, jakie osiągają najzwyklejsze wygłupy, z drugiej zaś strony, każdy przejaw nieszczerości i próby „wyłudzenia” pieniędzy od razu jest rozszyfrowywany i kończy się fiaskiem.
Zobaczmy więc, jakie perełki zaserwował nam crowdfunding.

 

10. Czy wiecie, jak pyszne jest burito z Chipotle?

Takie pytanie zadał użytkownikom Kickstartera Noboru Bitoy. Obiecał, że w zamian za 8 $, które przekażą mu za pomocą platformy, zje burito z Chipotle, a swoje doznania przekaże im w jakiś kreatywny sposób.

Projekt uzyskał wsparcie 258 osób, które w sumie przekazały ponad 1000 dolarów. W zamian każdy, kto podarował mu więcej niż 10 $, otrzymał koszulkę, a sam projekt ewoluował do rangi happeningu na miarę Andy’ego Warhola jedzącego hamburgera z McDonalds.

Co więcej, za takie pieniądze można było zrobić coś szalonego, dlatego Noboru postanowił zjeść upragnione burito… w trakcie skoku ze spadochronem!

 

9. A Ty, w jaki sposób nosisz swoje arbuzy?

Stany Zjednoczone produkują każdego roku dziesiątki milionów arbuzów. Jak się okazuje, wiele z nich „ginie” na skutek nieostrożności klientów sklepów – i właśnie ten problem chciał rozwiązać Mike Draghici.

Niestety ciężko było ocenić, na ile poważna jest ta kampania. Autor pokazał prototyp, co mogło sugerować, że nie są to żarty, jednak internauci pozostali obojętni na cierpienia arbuzów. Problemem mogła tu być oczekiwana kwota aż 25’000 dolarów. Ostatecznie tylko czternaście osób wykazało się współczuciem dla tych słodkich owoców, łącznie przekazując na rzecz projektu 332 $. Crowdfunding nie jest dla każdego.

 

8. The Cube, czyli rzecz absolutnie niezbędna

Ludzie miewają różne pomysły na oderwanie społeczeństwa od elektroniki. Rewolucją w tej kwestii, przynajmniej zdaniem Euclidion Developments, miał być projekt „The Cube” (nie, nie chodzi o zamknięcie ludzi w nafaszerowanym pułapkami sześcianie).

„Cube” to metalowy sześcian, który służy do… tego, co akurat chcesz z nim zrobić. Nie ma żadnych funkcji, póki sam ich nie nadasz.

Oczekiwano dotacji w wysokości 1000 dolarów, jednak – podobnie jak w przypadku uchwytu na arbuzy – tylko czternaście osób poznało się na geniuszu projektantów. Crowdfunding ponownie zawiódł – ostatecznie kampania uzyskała jedynie 265 $.

 

7. Dramat człowieka, który nie potrafił się dopasować…

Macie marzenia, próbujecie je zrealizować, jednak inni stale rzucają wam kłody pod nogi? Podobne przeżycia miał Aaron Schlechter. Projekt o nazwie „I will name your dog” był żartobliwą kampanią, mającą zapewnić autorowi środki (3’700 $) na publikację książki.

Niestety, Kickstarter uznał, że pobór pieniędzy w zamian za wymyślanie imion dla psów (tak opisana została kampania, co w rzeczywistości miało być jedynie fabułą książki), nie pasuje do żadnej z dostępnych na tej platformie kategorii.

To nieco zdenerwowało Aarona, który postanowił zmienić cel: ogłosił, że potrzebuje 1,2 miliarda dolarów, żeby… wykupić Kickstarter i dodać potrzebną mu kategorię. Jak można się domyślić, nie udało mi się tego osiągnąć. Zebrał zaledwie 671 $ od czterdziestu dwóch osób.

"I will name your dog", fot. Aaron Schlechter/Kickstarter
“I will name your dog”, fot. Aaron Schlechter/Kickstarter

 

6. Romantycy XXI wieku

Tom Packer to młody hipster z Norwich, który był tak zdesperowany, że postanowił poprosić internautów w znalezieniu miłości… I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w tym celu chciał zebrać 1’300 funtów, w zamian oferując między innymi randkę czy swoje zdjęcie z autografem.

Cały romantyzm prysł, gdy okazało się, że to nie kwestia braku pewności siebie czy wstydliwości, a jednie zadufanie w sobie. Ostatecznie udało mu się zebrać 227 £ od dziewięciu osób, a zamiast miłości, znalazł wroga.

W odpowiedzi na jego kampanię, własny crowdfunding zorganizował Philip Stewart. Ogłosił on, wszem i wobec, że nie podoba mu się takie zachowanie, a Tom musi być totalnym dupkiem, dlatego szuka wsparcia w popsuciu mu randek (o ile zbierze na nie pieniądze). Ten pomysł poparło aż dwadzieścia sześć osób, jednak przekazali oni zaledwie 99 funtów.

(niestety oryginał został już usunięty przez autora)

5. Pachnę, więc jestem

Jedni uwielbiają zapach napalmu o poranku, inni wolą bekon. Może nie należy on do najzdrowszych, ale ten smak i zapach! Jeśli dbasz o siebie i ograniczasz jego spożywanie w oczekiwaniu na geniusza, którzy wynajdzie zdrowy bekon, dzięki Kickstarterowi możesz przynajmniej pocieszyć się zapachem.

Grupa pasjonatów, na czele której stanęła Alli Dryer, stworzyła dzięki tej platformie Meat Soap. Brzmiało jak żart, jednak kampania zakończyła się sukcesem – fani mięsnych zapachów przekazali ponad 1’900 dolarów (wymagane było 1’500), dzięki czemu autorzy mogli przejść do realizacji projektu.

Należy jedynie pamiętać, by się nie zapomnieć – zapach kuszący, ale w smaku to nadal zwykłe mydło.

 

4. Coś dla fanów matematyki

W Polsce nieco nie doceniamy królowej nauk, jednak to nie ujmuje jej rangi. Szczególną sympatią na całym świecie cieszy się liczba Pi, która ma nawet swoje własne święto. To co najmniej 3,14 powodu, by posiadać formę do ciasta w kształcie liczby Pi, którą stworzył Garrett Heath.

Najważniejsza w życiu jest pasja, a jak mówi autor, projekt zrodził się z miłości do matematyki i słodkości. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że zamiast wymaganych dwóch tysięcy dolarów, udało się zebrać ponad 17’500 $! A wszystko dzięki siedmiuset czterdziestu jeden osobom, które najwyraźniej kochają ciasta i liczbę Pi równie mocno co Garrett. I tak właśnie powinien działaś crowdfunding!

 

3. Sucharem po niebie

Poczucie humoru jest kwestią bardzo indywidualną, jednak najwyraźniej żarty są warte każdej ceny. Z tą wiedzą Kurt Braunohler, amerykański komik (jak sam siebie nazywa) postanowił zebrać pieniądze na „pisanie głupot na niebie”.

Wyznaczył widełki cenowe między czterema a dziesięcioma tysiącami dolarów, które miały zaowocować jedno- lubi pięciowersową informacją „namalowaną” nad Los Angeles. Ostatecznie udało się zebrał 6’820 $, a do darczyńców należał wybór przekazu spośród takich opcji: „How do I land?”, „Clouds 4 EVA”, „OMG I’m flying!”, „Tweet me bro!” oraz ,God’s Fartin’!”.

Ostatecznie wybrał pierwszy slogan, a do jego wykonania doszło 23. marca 2013 roku.

"How do I land?" nad Los Angeles, fot. Kurt Braunohler
“How do I land?” nad Los Angeles, fot. Kurt Braunohler

 

2. Wasze modlitwy zostały wysłuchane!

Pomysł Roba Corso (kocha Boga) i Meg Sheehan (kocha jedzenie) jest równie prosty, co genialny. Podobnie jak Garrett Heath, po prostu dali ludziom coś, czego nie mieli – a najwyraźniej bardzo chcieli mieć. Projekt Grilled Cheesus wsparło dwieście osiemdziesiąt sześć osób, którzy przekazali w sumie 25’604 dolarów.

Czego się nie robi, by móc zjeść tosty z wizerunkiem Jezusa. Dzięki tej dwójce słowa „oto ciało Chrystusa” nabrały nowego znaczenia.

Grilled Cheesus, fot. Rob Corso i Meg Sheehan
Grilled Cheesus, fot. Rob Corso i Meg Sheehan

 

1. Peace, Love & Potato Salad

Tak jak zaczęliśmy tę listę, tak i ją skończymy – crowdfunding związany z jedzeniem jest po prostu najdziwniejszy, jednak ta kampania jest najzwyczajniej w świecie majstersztykiem. To prawdopodobnie najlepiej przeprowadzony viral w historii marketingu internetowego, który nadal funkcjonuje.

Wszystko zaczęło się w lipcu 2014 roku. Zack Brown poprosił o 10 dolarów, ponieważ chciał zrobić sałatkę ziemniaczaną. No i oczywiście dostał to, czego chciał – i to z nawiązką – po trzech dniach na jego koncie było już ponad 5’000 dolarów.

Autor niemal natychmiast podziękował wszystkim za udział, jednak zabawa dopiero się rozkręcała. Kolejne osoby przelewały pieniądze, w sumie było ich niemal siedem tysięcy. Do końca kampanii udało się zebrać aż 55’492 $, a Zack nie miał pojęcia, jak ma się im odwdzięczyć.

By temu sprostać, przyrządził dużo sałatki, rozesłał koszulki, zorganizował imprezę, a na samym końcu przekazał wspierającym jeszcze jeden prezent – książkę kucharską własnego autorstwa, pod tytułem „Peace, Love & Potato Salad”.

I już nic nigdy nie zaskoczy was w internecie.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Po niemal 60 latach odnaleziono rozbieraną scenę Marilyn Monroe

Miana jednej z ikon popkultury i ponadczasowego symbolu seksu Marilyn Monroe nie...
Czytaj wiecej