“2001: A Garden of Personal Mirrors” – pięć dekad ciszy

Kadr z filmu "2001: Odyseja kosmiczna" (1968) – kultowego dzieła Kubricka, fot. Warner Bros.
Kadr z filmu "2001: Odyseja kosmiczna" (1968) – kultowego dzieła Kubricka, fot. Warner Bros.
Kultowe filmy mają to do siebie, że nie przestają zaskakiwać fanów nawet po latach – a to znajdą się niepublikowane dotąd fragmenty, a to ktoś zaangażowany w powstanie tytułu ujawni skrywane tajemnice. Nie powinno więc dziwić, że "2001: Odyseja kosmiczna" także wciąż zaskakuje.

Pamięć o genialnym dziele Stanleya Kubricka nieprędko przeminie, ale w listopadzie ubiegłego roku nawet neofici nie przestawali o niej dyskutować. “2001: Odyseja kosmiczna” znów była na ustach wszystkich za sprawą odnalezienia enigmatycznego monolitu na pustyni w Utah. Niewiele później konstrukcja zniknęła w równie tajemniczych okolicznościach, co się pojawiła. Jej kolejne, coraz słabsze jakościowo podróbki zaczęły natomiast pojawiać się także w innych częściach świata – to zabiło mistyczną otoczkę wokół znaleziska. Monolit tak mocno przykuł jednak uwagę wszystkich, że zupełnie przyćmił wydanie 30 października singla “2001: A Garden of Personal Mirrors”.

Autorem muzyki do nieco ponad czterominutowego kawałka jest Mike Kaplan. Nie googlujcie – niewiele się o nim dowiecie. Na nagraniu usłyszymy także głos szerzej nieznanej piosenkarki folkowej Naomi Gardner – i tu historia się powtarza. Czyżby para młodych, na razie nieznanych Brytyjczyków zafascynowała się filmowymi dokonaniami jednego z największych reżyserów wszech czasów do tego stopnia, że postanowili oddać mu hołd? Nagranie ukazało się nakładem Wave Theory Records – brytyjski trop zdaje się więc słuszny, tyle że firma zajmuje się przede wszystkim muzyką filmową…

Tak czy inaczej – WTR nie spisało się najlepiej, a może nawet nie próbowało, po prostu puszczając w obieg “2001: A Garden of Personal Mirrors”. I zapewne kawałek ten odszedłby w zapomnienie, gdyby nie Mark Kermode – uznany brytyjski krytyki filmowy i muzyk współpracujący na co dzień z BBC czy “The Observer”. W jednej ze swoich audycji na antenie Scala Radio Kermode puścił niedawno rzeczony kawałek… i ponownie rozgorzały dyskusje na temat “2001: Odysei kosmicznej”.

Co ma duch Nowego Jorku lat 60. do “2001: Odysei kosmicznej”?

Reżyser wraz z ekipą podczas kręcenia filmu "2001: Odyseja kosmiczna" (1968), fot. Warner Bros.
Reżyser wraz z ekipą podczas kręcenia filmu “2001: Odyseja kosmiczna” (1968), fot. Warner Bros.

Utwór ma specyficzny klimat, w jakimś stopniu przenoszący nas do czasów, kiedy powstawał. Łącząc popowo-folkowy estetykę z motywami charakterystycznymi dla muzyki filmowej, Mike Kaplan stworzył dość nietypowe dzieło. Mark Kermode doskonale wie, że piosenka spolaryzowała słuchaczy. Jedni z miejsca ją pokochali, innym zupełnie nie przypadła do gustu. Krytyk dodaje jednak, że bez wątpienia utwór ma zadatki na ponadczasowy hit. Do oswojenia się i pokochania tego typu twórczości trzeba czasu. Szkoda, że wcześniej zmarnowano ponad pięćdziesiąt lat. Rozwiązując bowiem zagadkę tajemniczego tytułu, dowiemy się, że to nie przypadkowa zbieżność ani nie rodzaj hołdu dla Kubricka.

Mike Kaplan to obecnie siedemdziesięciosiedmioletni producent filmowy. Wzmianki o nim znajdziemy choćby przy “Mechanicznej pomarańczy” (1971), gdzie koordynował działania promocyjne. Wcześniej jednak, bo już przy okazji “2001: Odysei kosmicznej” (1968), był jednym z asystentów kultowego reżysera. Miał wtedy nieco ponad dwadzieścia lat, a muzyka była jego pasją. Stanley Kubrick wiedział o tym, więc pewnego razu podczas rozmów z wytwórnią MGM rzucił w kierunku asystenta: Słyszałem, że komponujesz. Może napisałbyś coś do nowego filmu?

Kadr z filmu "2001: Odyseja kosmiczna" (1968) – kultowego dzieła Kubricka, fot. Warner Bros.
Kadr z filmu “2001: Odyseja kosmiczna” (reż. Stanley Kubrick, 1968), fot. Warner Bros.

Jak możemy się domyślić, “2001: A Garden of Personal Mirrors” nie przypadło reżyserowi do gustu. Do tematu już nie wrócono, a utwór przez ponad pięćdziesiąt lat czekał na swój czas. Zresztą, jak wiadomo, wymaganiom Kubricka nie podołał wówczas nawet Alex North – jeden z najwybitniejszych kompozytorów muzyki filmowej tamtych lat. Ostatecznie zaś w “2001: Odysei kosmicznej” słyszymy kultowe kompozycje muzyki klasycznej – dziś nierozerwalnie połączone z tymi obrazami.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Tajwan – niedoceniana wysepka, którą warto odwiedzić

Azja Wschodnia i Południowo-Wschodnia to wdzięczne kierunki dla osób, które pragną orientalnej...
Czytaj wiecej