“Accidentally Wes Anderson” – z internetu do księgarń

Hotel President, Bielsko-Biała, Maciek Lulko
Hotel President w Bielsku-Białej, fot. Maciek Lulko/Accidentally Wes Anderson
Filmowy styl Wesa Andersona jest nie do podrobienia, choć reżyser ma wielu naśladowców. Ich prace w 2017 roku zaczął zbierać Wally Koval, którego trzyletni wysiłek dość nieoczekiwanie zaowocował wydaniem wyjątkowego albumu fotograficznego.

Zaczęło się niewinnie. Instagramowe konto Accidentally Wes Anderson, założone w lipcu 2017 roku, było wyrazem fascynacji Wally’go Kovala i jego narzeczonej Amandy Moses twórczością Wesa Andersona. Amerykanin kręci filmy niekonwencjonalne, które zapadają w pamięć tak za sprawą intrygujących postaci oraz humorystycznych splotów wydarzeń, jak i – a może przede wszystkim – wyrazistego stylu wizualnego. Reżyser zakochany jest w odrealniających wydarzenia plenerach, symetrii, stylistyce retro i kolorach – najczęściej pastelowych. Jego kolejne filmy są natomiast coraz mocniej wyczekiwane przez widownię. Wielu próbuje także naśladować styl swojego idola, dostarczając Wally’emu i Amandzie (dziś już małżeństwu) mnóstwa materiałów. Po nieco ponad trzech latach ich profil znalazł uznanie 1,2 mln obserwujących, wykraczając poza internet.

Koncepcja “Accidentally Wes Anderson” zaowocowała wydaniem albumu

Książka pojawiła się na półkach brytyjskich i amerykańskich księgarń półtora tygodnia temu i cieszy się sporą popularnością. Powiedzieć, że to praca Wally’ego Kovala, jest sporym nadużyciem, ale to on pełnił tu rolę kuratora publikacji. Na trzystu sześćdziesięciu ośmiu stronach znajdziemy dwieście fotografii wykonanych w przeszło pięćdziesięciu krajach. To dzieła ponad stu osiemdziesięciu fotografików, których łączy jedno – zamiłowanie do twórczości Wesa Andersona.

Pomysłodawcy “Accidentally Wes Anderson” przyświeca idea popularyzowania twórczości ich idola, ale też zwrócenie uwagi na miejsca, które zwyczajnie moglibyśmy pominąć, nawet gdybyśmy przeszli u ich stóp. Za rzadko patrzymy bowiem w górę – a tego poniekąd uczą filmy Andersona. Koval i Moses uwielbiają zresztą podróżować, stąd wiedzą, czego poszukują współcześni podróżnicy. Właśnie dlatego album może być nie tylko hołdem dla reżysera, ale i ciekawym zaproszeniem do miejskiej eksploracji. Każda z zamieszczonych w książce fotografii, poza oczywiście nazwiskiem autora, okraszona jest informacjami na temat danego kadru.

Wally Koval, Accidentally Wes Anderson, Orion Publishing Co.
Wally Koval – “Accidentally Wes Anderson” (strony 222-223), fot. Orion Publishing Co.

Warto przy tym pamiętać, że styl reżysera nie ogranicza się do fasad budynków. Część prac to ujęcia wnętrz czy sytuacyjnych scen o charakterystycznej estetyce. W przypadku budowli otrzymamy natomiast informacje, gdzie je znaleźć. W tym kontekście warto wspomnieć, że swego czasu Koval publikował fotografie Hotelu President w Bielsku-Białej, wrocławskiego Muzeum Narodowego czy… przedziału w Kolejach Mazowieckich. Tak, one także mają w sobie coś andersonowskiego (więcej przykładów znajdziecie tutaj).

Album ukazał się nakładem Orion Publishing. “Accidentally Wes Andersona” dostępny jest obecnie w kilku krajach oraz globalnie w wersji elektronicznej. Cena to 25 funtów. Jak podkreśla autor, publikacja ma błogosławieństwo reżysera, będącego zresztą autorem przedmowy. Kolejnym krokiem będzie natomiast umożliwienie każdemu fanowi Andersona, by bez komplikacji mógł nabyć książkę. Koval zaznacza bowiem, że celem jest globalna dostępność, a by ją osiągnąć, wydawca stara się nawiązać współpracę z lokalnymi księgarniami.

Wally Koval, Orion Publishing Co.
Zdjęcie z albumu “Accidentally Wes Anderson”, fot. Orion Publishing Co.
Autor artykułu
More from Damian Halik

Najciekawsze inwestycje piłkarzy reprezentacji Polski

Mundialowe emocje to już niemal historia – zwłaszcza dla tych piłkarzy, którzy...
Czytaj wiecej