Adam Gorlitsky rekordzistą maratonu… w egzoszkielecie

Adam Gorlitsky, fot. I Got Legs
Adam Gorlitsky, fot. I Got Legs
Maratony nie są hobby dla każdego – mimo to wycieńczające wyścigi, w których trakcie najgroźniejszym przeciwnikiem staje się nasz własny organizm, przyciągają coraz większe rzesze zainteresowanych. Gorlitsky udowodnił jednak, że ta dyscyplina ma też znacznie bardziej ekstremalną odsłonę.

Maraton sam w sobie jest sportem ekstremalnym – nie ma co do tego wątpliwości. Wystawienie organizmu na wysiłek, jakim jest przebiegnięcie w dobrym tempie 42 195 metrów, to wyzwanie, któremu mało kto podoła. Najlepsi stale przesuwają jednak granicę, zbliżając się coraz mocniej do wyników poniżej dwóch godzin. Ba, obecny rekordzista świata (2:01:39) Eliud Kipchoge w zeszłym roku nawet to osiągnął, lecz w warunkach, które nie pozwalają Międzynarodowemu Stowarzyszeniu Federacji Lekkoatletycznych na oficjalne uznanie jego wyniku. Wytrzymali długodystansowcy z niedowierzaniem mogą jednak spojrzeć na powstającą w ich cieniu dyscyplinę, której rekord ostatnio pobił Adam Gorlitsky.

Ponad 33 godziny w biegu – tak przechodzi się do historii

Nowy rekordzista maratonu w egzoszkielecie, fot. I Got Legs
Nowy rekordzista maratonu w egzoszkielecie, fot. I Got Legs

Adam Gorlitsky jest osobą niepełnosprawną, sparaliżowaną od pasa w dół. Mężczyzna od czternastu lat nie chodzi samodzielnie, ale dzięki rozwojowi techniki otrzymał szansę, by znów stanąć na własnych nogach. Nowoczesny egzoszkielet miał być jego szansą na powrót do normalności, ale okazał się czymś znacznie większym. Amerykanin założył fundację I Got Legs i inspiruje innych niepełnosprawnych, by tak jak on walczyli z przeciwnościami losu. Gorlitsky na maratońskim dystansie zadebiutował w zeszłym roku, ale przygody w Los Angeles nie wspomina najlepiej. Co jednak najważniejsze – nie poddał się i już w swojej drugiej próbie został nowym rekordzistą świata.

Warto podkreślić, że tytuł rekordzisty nie przypadł mu dlatego, że jest pierwszym śmiałkiem, który podjął się takiego wyzwania. Adam Gorlitsky swoim występem pobił wcześniejszy wyczyn Simona Kindleysidesa. Sytuacja miała miejsce podczas niedawnego maratonu w Charleston, gdzie 33-latek wystartował w czwartek o 22:34, by do mety dotrzeć w sobotę około 7:50. Amerykanin pokonał tym samym dystans w 33 godziny 16 minut i 28 sekund, wyprzedzając dzierżącego rekord Brytyjczyka o dobre trzy godziny! Jak mówi, spełnił w ten sposób marzenie, które pojawiło się, gdy usłyszał, że nigdy już nie będzie chodzić. Teraz Adam Gorlitsky snuje dalsze plany i ma nadzieję, że kiedyś uda mu się pobiec z Simonem Kindleysidesem w Londynie.

Na trasie maratonu w Charleston Adam Gorlitsky cały czas był wspierany przez bliskich i znajomych
Na trasie maratonu w Charleston Adam Gorlitsky cały czas był wspierany przez bliskich i znajomych

Oczywiście wytrzymałość i siła woli są w przypadku dokonania Amerykanina kluczowe

Fizycznie największy wysiłek odczuły kręgosłup oraz nadgarstki, które odpowiadały za utrzymanie postawy. Umówmy się jednak, że dla znacznej części społeczeństwa już sam brak snu przez ponad dobę byłby wyzwaniem ponad możliwości. Teraz Adam Gorlitsky trafi natomiast na karty Księgi Rekordów Guinnessa, ale kto wie, gdzie egzo-nogi poniosą go dalej.

Autor artykułu
More from Damian Halik

23 000 zł za słuchawki dla fanów BDSM od SSENSE?

Wiele można napisać o dobrach luksusowych, których ekstrawagancja przyćmiewa funkcjonalność, ale jedno...
Czytaj wiecej