Adam Van Bendler na poważnie – kilka słów o aplikacji Animal Helper

Adam Van Bendler, Fundacja Psia Krew, Paweł Gebert, OTOZ Animals, Animal Helper
Adam Van Bendler (Fundacja Psia Krew) i Paweł Gebert (OTOZ Animals) prezentują aplikację Animal Helper
Znacie go jako stand-upera, ale Adam Van Bendler to też człowiek o wielkim sercu, który od kilku lat prowadzi Fundację Psia Krew, a od pewnego czasu pracuje też nad znacznie większym przedsięwzięciem. Czym jest Animal Helper i jak możecie pomóc w realizacji tej szczytnej idei?

Fanom polskiego stand-upu nie trzeba przedstawiać Adama Van Bendlera. Gdyński komik ma jednak także drugie, zdecydowanie poważniejsze oblicze – prowadzi Fundację Psia Krew, wspierającą inicjatywy pomagające zwierzętom i dbające o ich zdrowie. W tym celu pojawia się nie tylko w schroniskach, którym niesie pomoc, ale też na boisku oraz, co naturalne, na scenie – co rok organizując Charytatywny Mecz o Psią Krew, czyli Komicy vs Raperzy oraz Charytatywną Galę Stand-up Comedy. Pierwsze dwie edycje obu wydarzeń pozwoliły fundacji zgromadzić ponad 365 000 zł na pomoc zwierzętom. W zeszłym roku z oczywistych powodów z ich organizacji trzeba było zrezygnować. To jednak nie oznacza, że Psia Krew próżnowała. Poniżej przeczytacie krótki wywiad z Adamem Van Bendlerem, który opowiada o zmianach, jakie ostatnio zaszły w jego życiu oraz o innowacyjnym pomyśle, jakim jest aplikacja Animal Helper.

Damian Halik: Fundacja Psia Krew działa stosunkowo niedługo, ale sporo już zrobiła dla potrzebujących schronisk. Trudno pogodzić obowiązki stand-upera z pomaganiem?

Adam Van Bendler: Szczerze przyznaję, że lekko nie jest. Na pewno jeżdżenie po schroniskach nie wpływa zbyt korzystnie na moją wenę do pisania żartów. Po takiej trasie, gdy w każdym miejscu nasłucham się smutnych, patologicznych historii o tym psie czy tamtym kocie, muszę kilka dni dochodzić do siebie.

Z jednej strony piękny jest efekt, kiedy już coś uda nam się zrobić. Z drugiej często trzeba wybierać między schroniskami – które z nich ma bardziej przechlapane. Takie decyzje są trudne dla nas wszystkich, ale staramy się podejmować je jak najbardziej racjonalnie. Tym, którzy myślą, że prowadzenie fundacji to tylko hajp i słodkie foteczki na tle karmy, polecam wybrać się ze mną na taki objazd po schroniskach, np. na Suwalszczyźnie. Głowa puchnie i wykręca serce już w pierwszej miejscówce.

Jak na proporcje obu tych zajęć wpłynęła pandemia? Z jednej strony od miesięcy polskie sceny pozostają zamknięte, z drugiej mamy internet, więc trudno posądzać artystów estradowych o nadmierną ilość wolnego czasu.

Nie ukrywam, że bardzo mi się ten nadmiar czasu przydał. Być może nawet pod kątem rozwojowym ta pandemia okazała się najlepszym, co mogło mnie spotkać. Czułem wewnętrzną potrzebę naprawienia czegoś w swoim życiu; postawiłem na rozwój duchowy, odstawiłem używki i skupiłem się na nadrabianiu zaległości zawodowych, które ciążyły nade mną od wielu miesięcy. Udało się. Uporałem się z paroma gniotącymi sprawami. Paradoksalnie, psychicznie też złapałem drugi oddech i sporo planów przewartościowałem. Z wiecznego malkontenta przeszedłem w tryb pasjonata i optymisty. Nauczyłem się wszędzie widzieć plusy, choć rok temu sądziłem, że to niemożliwe.

Jeśli chodzi o fundację to od kilku miesięcy skupialiśmy się nad działaniami w temacie naszej aplikacji Animal Helper, więc również na tym tle mocno posunęliśmy się do przodu. To aplikacja mająca na celu ratowanie zdrowia zwierząt. Jej wdrożenie nie tylko skróci czas reakcji służb w przypadku zagrożenia życia, ale również pomoże zbudować prozwierzęce społeczeństwo – świadome i wyczulone na krzywdę wobec bezbronnych czworonogów.

Dotąd pomagaliście głównie schroniskom, ale Animal Helper stawia na bezpośrednią pomoc zwierzętom – czy to potrąconym, czy krzywdzonym przez właścicieli. Skąd ten pomysł?

Spotkaliśmy się w zeszłym roku z Pawłem Gebertem z OTOZ Animals, aby przygotować wspólny plan działań w oparciu o kolejny mecz charytatywny Komicy vs Raperzy. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o różnych technologiach, które mogłyby przyspieszyć reakcję na zdarzenia zagrażające życiu zwierząt; ale też o tym, jak wyeliminować spychologię, która jest uskuteczniania konsekwentnie między oddziałami interwencyjnymi.

Tak doszliśmy do wniosku, że potrzebna jest jakaś ogólnodostępna aplikacja, która centralizuje działania, przyjmuje zgłoszenia i rozdziela je do odpowiednich podmiotów reakcyjnych. Później omówiłem temat z moim przyjacielem Maciejem Wilkiem ze Stage Production, z którym działamy od lat. Zawiązaliśmy ekipę m.in. z Pawłem Waszkiewiczem i Magdą Wałdoch. Niedawno w naszych szeregach pojawił się też świetny gość – Mateusz Pietraszko z T-Mobile – i tak wspólnie doszliśmy do punktu, w którym jesteśmy teraz.

Czy w polskich warunkach, gdzie służby często przerzucają się odpowiedzialnością za tak – z braku lepszego słowa – niszowe zajęcia, jak pomoc rannym czy krzywdzonym zwierzętom, można rzeczywiście stworzyć aplikację, która tę pomoc ułatwi?

Animal Helper
Prototyp aplikacji Animal Helper

Oczywiście, że tak. Nie jest to takie proste, bo trzeba w tym celu stworzyć odpowiednie struktury. Przepływ informacji między lecznicami, schroniskami czy organizacjami charytatywnymi jest archaiczny lub w ogóle go nie ma. W tym zakresie będzie trzeba wywrócić system do góry nogami i zregionalizować konkretne grupy interwencyjne. Tak, aby na przykład nie fatygować policji czy inspekcji weterynaryjnej do sytuacji, gdzie nie są potrzebne.

Animal Helper ma wskazać zakres możliwości w oparciu o konkretne zdarzenie. Czym innym będzie wezwanie weterynarza do wypadku drogowego, a czym innym policji w sprawie głodzonego psa czy konia. To samo ma się tyczyć systemu lokalizacji GPS. Jeśli widzimy potrąconego czworonoga pod Zgierzem, to nie będziemy musieli szukać gorączkowo pierwszej lepszej lecznicy w googlach i tam dzwonić po omacku, tylko system oznaczy nas na mapie i wskaże, którą najbliższą lecznicę wybrać, by zwierzak jak najszybciej otrzymał pomoc.

Obecnie proces zgłaszania takich sytuacji jest chaotyczny i bardzo uciążliwy. Z biegiem czasu planujemy rozwiązać ten problem, uruchamiając dwudziestoczterogodzinną centralę zgłoszeń, aby taki Kowalski nie musiał w stresie tracić czasu i dzwonić do niepowołanych miejsc. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z możliwości charytatywnych organizacji pozarządowych, które w takich sytuacjach często reagują szybciej niż każdy inny organ.

Animal Helper
Ustalanie lokalizacji w aplikacji Animal Helper

Dodatkowo dzięki Animal Helper zyskamy też błyskawiczny dostęp do usług i porad. Przydadzą nam się one zwłaszcza w przypadku, gdy nasze zwierzę zachoruje lub będzie wymagało opieki. Dzięki nowoczesnym metodom obiegu informacji, korzystając ze zdobyczy technologii, powiadomione służby natychmiast do nas dotrą.

Fundacja Psia Krew uzyskała dotąd pokaźne środki na pomoc schroniskom. Na stworzenie aplikacji Animal Helper i niezbędnych do jej funkcjonowania struktur trzeba jednak sporych nakładów finansowych. Jak można was wspomóc?

Przede wszystkim można wesprzeć naszą zbiórkę na portalu zrzutka.pl lub zostać naszym partnerem w działaniach. Dla każdej firmy, która będzie chciała zostać głównym, strategicznym czy mniejszym sponsorem, przygotowujemy szereg opcji w ramach współpracy. Zależy nam na działaniach długofalowych, a aplikacja ma zrewolucjonizować sprawę ratowania życia i zdrowia zwierząt w całym kraju.

Pierwotna zbiórka nie zakończyła się pomyślnie, ale nie poddajecie się. Kiedy możemy się spodziewać wieści na temat dalszych losów aplikacji Animal Helper?

Cały czas prowadzimy rozmowy na kilku frontach. Szczęśliwie przeciągnięcie się naszych planów podziałało pozytywnie na proces tworzenia prototypu, ponieważ aplikacja zyskała nowe, kluczowe funkcje. Zatem w ciągu kilku tygodni powinniśmy pochwalić się naszą najnowszą strategią i planem jej wdrażania.

Animal Helper
Animal Helper

Z pomocą aplikacji Animal Helper będzie można szybciej i łatwiej zgłosić każdy przypadek, kiedy zwierzęciu w okolicy dzieje się krzywda. Prosty interfejs i intuicyjne menu ułatwią jej obsługę zarówno młodszym, jak i starszym użytkownikom. Moduł GPS sprawi natomiast, że powiadomione jednostki ratunkowe przyjadą na miejsce zdarzenia szybciej. Z czasem powołana zostanie także ogólnopolska centrala, która ma przyjmować zgłoszenia całodobowo.

Każdy, kto kiedykolwiek próbował pomóc zwierzęciu tradycyjnymi metodami, wie, że Animal Helper oznacza rewolucję, której w Polsce bardzo potrzeba. Zachęcam więc do wspierania zbiórki. Więcej informacji o Fundacji Psia Krew znajdziecie natomiast tutaj.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Przemysł kosmiczny nabiera dosłownego znaczenia…

Pomysł, by wydobywać surowce na innych planetach czy przenosić tam fabryki, zdaje...
Czytaj wiecej