Jak Afryka radzi sobie z transportami medycznymi?

Transport medyczny, Kenia, Afryka, Flickr
Transport medyczny w Kenii, fot. Flickr
Nieutwardzone drogi, ograniczona liczba i tak już przestarzałych i niedostosowanych do warunków pojazdów – tak wygląda rzeczywistość transportu medycznego w Afryce. To jednak paradoksalnie zmusza mieszkańców tej części świata do podejmowania innowacyjnych działań.

Afryka to wciąż kontynent z największym odsetkiem ludzi żyjących w ubóstwie oraz skrajnej biedzie. Problemem jest tam choćby dostarczanie wody czy podstawowych środków higieny i lekarstw. Ma na to wpływ wiele czynników – między innymi jakość i liczba dróg. Nic więc dziwnego, że w transporcie wykorzystują sposoby, o których inni by nie pomyśleli.

Oczywiście nie można całego kontynentu wrzucać do jednego wora. Afryka oprócz regionów ubogich ma także te rozwijające się szybko. Jednym z nich jest chociażby Rwanda. Ten nieduży kraj bardzo innowacyjnie podszedł do tematu wykorzystania dronów, o czym pisałem w czerwcu. Transportuje w ten sposób między innymi niezbędne lekarstwa czy krew. Inny ciekawy przykład stanowi Zambia. Podobnie jak w Rwandzie głównym problemem jest infrastruktura, a więc liczba umożliwiających transport dróg, ale też dostępność samochodów. Oznacza to, że w przypadku choroby często podróż trzeba odbyć pieszo – zaczęto więc stosować karetki… rowerowe.

Co ciekawe, wskaźnik śmiertelności na malarię obniżono w ten sposób o 96%

Jak opisuje portal Vice, projekt zakładał dwa elementy. Pierwszym było wykorzystanie szybkiej diagnostyki. Dzięki pracownikom terenowej opieki zdrowotnej identyfikowano dzieci chore na malarię i podawano pierwszą dawkę leku. Następnie społeczności zostały wyposażone w specjalnie zaprojektowane karetki rowerowe z płaskimi, przypominającym łóżko wózkami, na których holuje się dziecko za rowerem, aby przyspieszyć drogę do szpitala. W ciągu całego roku 70% przewieziono do szpitali właśnie na takich rowerach. Zanotowano tylko trzy zgony w porównaniu do aż dziewięćdziesięciu siedmiu w analogicznym okresie rok do roku.

Dodatkowe utrudnienia spowodował także choćby COVID-19

Zambia, Afryka, Transaid
Fot. Transaid

Z kolei Uganda wprowadziła bardzo surowe restrykcje w celu ograniczenia epidemii. Ludzie nie mogli opuszczać nawet swoich domów. Wstrzymano publiczny i prywatny transport. Jak jednak wiadomo, Afryka zmaga się ciągle także z problemem wirusa HIV. Żeby dostać się do szpitala, trzeba było uzyskać specjalne zaświadczenie. Niektórzy bali się udostępnienia swoich danych i późniejszej dyskryminacji z powodu choroby. Dlatego wprowadzono SafeBoda. To osoba, która realizuje dostawy leków używanych podczas terapii. Może pozostawić to pod domem, w sklepie czy innym punkcie medycznym. Sama dostawa jest natomiast bezpłatna.

Jeżeli chodzi o epidemie, w ostatnich latach Afryka ma znacznie większe doświadczenie od Europy

Kontynent zmagał się chociażby z Ebolą, Cholerą, Malarią czy wspomnianym HIV. Każda z tych chorób wymaga innego traktowania przez władze i społeczeństwo. Bardzo groźna gorączka krwotoczna zabijała błyskawicznie i w niebezpiecznym tempie się rozprzestrzeniała. Wiele afrykańskich rządów miało więc doświadczenie w momencie pojawienia się koronawirusa.

Warto jednak pamiętać, że kraje te dysponują dużo mniejszymi nakładami finansowymi i gorszą technologią. Takie kraje jak Demokratyczna Republika Kongo czy Uganda wprowadzały całkowity zakaz przemieszczania się. Ludzie jednak potrzebują dostępu do bieżącej wody, której źródło często znajduje się kilometry od ich miejsca zamieszkania.

Afryka może być jednak wzorem, jeśli chodzi o innowacyjne i oryginalne podejście do takich tematów. Umiejętność improwizacji i kreatywność często okazuje się dużo skuteczniejsza niż tradycyjne rozwiązania.

Autor artykułu
More from Kamil Jabłczyński

Medal? Nie ma, ale i tak jest świetnie!

Koszykówka nie jest w Polsce sportem masowo uprawianym, ani oglądanym. Czy trwający...
Czytaj wiecej