ALE Co. będzie organizować pokazy spadających gwiazd!

Tłum obserwujący deszcz meteorów, fot. ALE Co. Ltd.
Tłum obserwujący deszcz meteorów, fot. ALE Co. Ltd.
Choć spadające gwiazdy podobno potrafią spełniać życzenia, ich widok raczej nie jest dla ludzi czymś niezbędnym do szczęścia. Mimo to Japończycy opracowali syntetyczny zamiennik, który może nam zapewnić efektowną rozrywkę na żądanie – pierwszy pokaz już niebawem.

Już jakiś czas temu wspominałem o pomyśle start-upu ALE Co. Ltd. Japońska firma rozwija swój projekt od roku 2011, a wiadomo, jak to bywa z takimi przedsięwzięciami. W tym przypadku możemy być jednak pewni, że cel zostanie zrealizowany – ba, właściwie już został! Czekamy już tylko na potwierdzenie sukcesu, jakim będzie pierwszy seans “spadających gwiazd”. W domyśle mikrosatelita firmy ma nam zapewnić widok, jakiego nie uświadczymy nawet podczas najintensywniejszych deszczów Perseidów. Ambicje zespołu naukowców i inżynierów są jednak o wiele większe, a ich praca wcale nie skupia się na tym, co mogłoby się zdawać głównym celem przedsięwzięcia.

Kosmiczne technologie mogą służyć także rozrywce

Plan ALE Co. jest dość prosty. Już w styczniu na orbitę trafił testowy mikrosatelita ALE-1, kilka dni temu wystrzelono natomiast jego następcę – ALE-2. Urządzenia typu CubeSat ważą niespełna 70 kilogramów i są w stanie zabrać ze sobą około trzystu niewielkich kapsułek, które po ponownym wejściu w ziemską atmosferę spalą się w sposób nawet bardziej zjawiskowy niż naturalne meteoroidy. Koszt? Około 16 000 dolarów za jedną “spadającą gwiazdę”.

Oczywiście w tym momencie można podnieść larum, że przecież to marnotrawstwo ziemskich zasobów. By niewielki obiekt osiągnął odpowiednią jasność, Japończycy musieli opracować specjalny stop metali, który jest ich największą tajemnicą. Same koszty przedsięwzięcia to natomiast kwota około 20 milionów dolarów. Co więcej, firma nie wyklucza, że jeśli projekt się przyjmie, na orbitę trafią kolejne mikrosatelity wypełnione spadającymi gwiazdami na życzenie. Na całe przedsięwzięcie trzeba jednak spojrzeć z odpowiedniej perspektywy.

Sukces ALE Co. z całą pewnością ucieszy Japończyków

Dr Lena Okajima (założycielka ALE Co. Ltd.) trzymająca w dłoniach prototyp "spadającej gwiazdy" własnej produkcji, fot. Saadia Pekkanen
Dr Lena Okajima (założycielka ALE Co. Ltd.) trzymająca w dłoniach prototyp “spadającej gwiazdy” własnej produkcji, fot. Saadia Pekkanen

ALE Co. To nie pierwszy lepszy start-up. To wspólne dzieło Leny Okajimy i Jun’ichirō Kawaguchiego – członków Japońskiej Agencji Kosmicznej (JAXA) – których wspierali specjaliści od inżynierii lotniczej: Toshinori Kuwahara, Hironori Sahara, Takeo Watanabe i Shinsuke Abe. Mówimy więc o współpracy specjalistów z topowych japońskich uniwersytetów, którzy opracowali prawdopodobnie najbardziej zaawansowane mikrosatelity, jakie obecnie krążą po orbicie ziemskiej. Do ich wyniesienia posłużyły rakiety Epsilon (ALE-1) oraz Electron (ALE-2). Pierwsza to oczywiście rodzima rakieta nośna, druga jest natomiast dziełem firmy Rocket Lab, konkurującej ze znacznie bardziej medialnym Space X.

Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki, trudno nie uznać, że same “spadające gwiazdy” są tu jedynie dodatkiem do testów kosmicznych technologii. Zresztą nawet one, spalając się między 60 a 80 kilometrem nad powierzchnią Ziemi, będą obserwowane i dostarczą naukowcom istotnych informacji. W pewnym sensie połączono więc przyjemne z pożytecznym, a chętnych na tę, nomen omen, astronomiczną rozrywkę nie brakuje.

Ostateczny sukces będzie można ogłosić w ciągu najbliższy kilku miesięcy

Zamówienia już spływają, ale pierwszeństwo mają tu władze Japonii. ALE Co., jak wiele japońskich firm, zamierza bowiem uświetnić otwarcie Igrzysk Olimpijskich, które latem przyszłego roku odbędą się w Tokio. To właśnie 24 lipca 2020 odbędzie się pierwszy oficjalny seans spadających gwiazd. Do tego czasu będą trwać testy, których zwieńczeniem ma być pokaz testowy nad Hiroszimą. Jego daty jednak nie ujawniono, ale to właśnie sukces tego wydarzenia ma przypieczętować udział ALE Co. w ceremonii otwarcia Igrzysk.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Nowojorski park na wodzie – Pier 55 – nabiera kształtu!

Ciekawa inicjatywa, ogromne zainteresowanie mieszkańców, sprzeciw radnych, ratunek ze strony sławnych inwestorów,...
Czytaj wiecej