Alfonso Cuarón i Netflix udowadniają, że można

ROMA
ROMA
Kilka miesięcy temu, na tegorocznym 75. Miedzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji pojawiło się kilka filmów wyprodukowanych przez Netflixa. Niemal wszystkie można już na tej platformie obejrzeć, ale jutro pojawi się ten najgłośniejszy.

Mowa oczywiście o filmie „Roma“, który wyreżyserował meksykański twórca Alfonso Cuarón, i który zwyciężył na festiwalu. Inne filmy Netflixa, jak np. “The Ballad of Buster Scruggs” braci Coen, „22 lipca” od Paula Greengrassa, czy też „Król wyjęty spod prawa“ Davida Mackenzie pokazywany na festiwalu w Toronto, były dobrze przyjęte przez publiczność, jednak nie pozostawiły po sobie niczego więcej. Cuarón jednak po raz kolejny udowadnia, że nie o nim mówić należy.

Meksykański reżyser pojawił się na językach świata filmowego w 2001 roku, za sprawą swojego głośnego tytułu „I twoją matkę też“. Role główne zagrali w nim Gael García Bernal oraz Diego Luna – tego drugiego możemy aktualnie oglądać w serialu „Narcos: Meksyk“. Film został znakomicie przyjęty zarówno przez widzów, jak i krytyków, a sam Roger Ebert dał mu najwyższą możliwą ocenę. Cuarón nie należy jednak do twórców, którzy czując sukces, idą za ciosem i tworzą film za filmem. Nie, to artysta dokładnie zastanawiający się nad swoim projektem i doskonale się do niego przygotowujący. Po 2001 tak naprawdę zrobił tylko trzy filmy.

ROMA
ROMA

Pierwszym była ekranizacja trzeciej części przygód najsłynniejszego czarodzieja na świecie, czyli „Harry Potter i wiezień Azkabanu“. Ten film był punktem zwrotnym całej sagi, zmieniając nieco oprawę wizualną i nadając mroku. Sam wciąż uważam, że jest to jedna z najlepiej zekranizowanych części całej historii. W 2016 roku powstał film „Ludzkie dzieci“ przedstawiający ponurą wizję przyszłości ludzkości, w której nie rodzą się nowi przedstawiciele naszego gatunku. Film był również początkiem współpracy reżysera z genialnym operatorem Emmanuelem Lubezki, który zresztą za zdjęcia do niego był nominowany do Oscara. Lubezki otrzymał go kilka lat później, za inny film Cuaróna – „Grawitacja“ (to był jego pierwszy Oscar, a kolejne zdobywał jeszcze dwa lata z rzędu za „Birdmana“ i „Zjawę“).

„Grawitacja“ była filmem niezwykłym, wspaniale nakręcony, w genialny sposób wykorzystującym technologię 3D. Pomimo tego, że film widziałem jeszcze kilka razy w warunkach domowych, to nic nie przebiło tego pierwszego razu, w kinie IMAX 3D. To opowieść o ludziach, samotności w przestrzeni kosmicznej, dystansie i próbie przerywania. Rola Sandry Bullock udowodniła, że ta aktorka nie powiedziała ostatniego słowa.

ROMA
ROMA


No i w 2018 roku wchodzi „Roma“. Film, którym reżyser wraca do Meksyku i tworzy coś bardzo osobistego. Powstał bowiem na motywach jego własnej historii. Zwycięzca w Wenecji jest również głównym rywalem naszej rodzimej „Zimnej wojny“ do potencjalnej walki o Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Wiele wskazuje na to, że ma do tej nagrody spore szanse, ale czas pokaże. Ogłoszenie nominacji w styczniu.

Film będziemy mogli obejrzeć już od jutra, kiedy to zadebiutuje na Netflixie. Sam nie mogę się go doczekać, gdyż nie tylko uderza mnie zawsze wrażliwość tego reżysera, co wiem, że nie tworzy on filmów oczywistych. Niemal wszystko, co stworzył do tej pory, pod wieloma względami mogę zaliczyć od mojej czołówki filmów. Mam nadzieję, że „Roma“ również pojawi się na tej liście. Jest to więcej niż tylko prawdopodobne.


Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek.

Od lat trawa wojna co jest lepsze: Star Wars czy Star Trek....
Czytaj wiecej